Dlaczego kanapa, na której przyjmujemy gości nie może być zbyt miękka? Czemu dwójka jest lepsza od trójki? Jak zasłonić tyły? Zanim kupicie wymarzoną sofę, musicie poznać odpowiedzi na te pytania.

Zaliczyłam kiedyś niezłą wpadkę. Zostałam zaproszona po raz pierwszy do domu znajomych. Pyszna kawa już czekała. Wzięłam ze stołu filiżankę, usiadłam na kanapie i... zapadłam się po pas! Nie muszę dodawać, że nie dało się tego zrobić z gracją. Plamy na ubraniu były niczym w porównaniu z tymi na nowiutkim kremowym meblu.

Gospodyni jęknęła, gospodarz rzucił się do czyszczenia. Nerwowa rozmowa została sprowadzona do wyliczania wad odplamiaczy. Niestety, znajomość nie przetrwała tej ciężkiej próby. Ale w tym nieprzyjemnym zdarzeniu nie tylko ja zawiniłam. – Kanapa, na której pijemy herbatę i rozmawiamy z szacownymi gośćmi, musi być sprężysta i z krótkim, wyższym siedziskiem. Natomiast wypoczynkowa będzie głębsza, dość miękka, z oparciem pod głowę – wyjaśnia przyczynę mojej towarzyskiej klęski architekt Maciej Setniewski.

Okazuje się więc, że kupno kanapy to nie lada wyzwanie. Często przesiadują na niej domownicy, tu bawimy się z dziećmi, oglądamy telewizję, czytamy, pracujemy, przyjmujemy gości. W każdej z tych sytuacji powinno nam być wygodnie. Doskonałym rozwiązaniem jest kanapa modułowa, bo w razie potrzeby szybko ją ustawimy tak, jak będzie najlepiej, i nie musimy się obawiać, że narazimy kręgosłup na szwank.

Meble modułowe są lekkie (łączone na rzepy, aby się nie rozjeżdżały) albo wyposażone w kółka. Coraz częściej montuje się do nich wygodne lampki i stoliki (ich funkcję pełnią też podłokietniki lub drewniane nakładki). W bokach kanapy mogą być umieszczone półki na książki bądź schowki na laptopa czy rzeczy potrzebne do pracy.

Kolejny problem, z którym musimy się zmierzyć, to wielkość mebla. Każdy marzy o ogromnym. – Nie ma nic gorszego niż wciśnięcie pięknej, ale sporych rozmiarów kanapy w róg salonu. Jeśli brakuje miejsca, aby stała jak należy, to znaczy, że powinniśmy kupić mniejszą albo dwie – podpowiada architekt. Najlepiej ustawmy je naprzeciwko siebie i wybierzmy dwójki. Pamiętajmy, że jeśli usadzimy w rzędzie trzy osoby, ta w środku nie będzie miała co zrobić z rękoma, może też zasłaniać rozmówców.

Duże kanapy świetnie prezentują się na środku salonu i na pewno nabiorą lekkości, jeśli będą miały nóżki. Aby nie straszyły przysadzistym tyłem, zasłońmy go komodą, konsolą albo półkami na książki. Z kanapy powinien się rozciągać ładny widok – na finezyjny kominek, ukochany obraz, antyczny kredens czy stół o niezwykłym kształcie. Wtedy miło gawędząc, zerkamy to tu, to tam na ciekawe przedmioty.

Kanapy i ich ustawienie to połowa sukcesu. Zadbajmy jeszcze o ładny stolik, pomocniki i lampki z intymnym światłem. Wtedy wypoczynek nabierze innego znaczenia.


Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: archiwa firm

reklama