reklama

Klasyczne meble po liftingu

Salon

Francuski ludwik, angielski uszak czy kanciasty fotel z lat 50. mogą spokojnie stanąć przy jednym stole. Wystarczy dać im nowe ubrania, a zaraz odnajdą się we współczesnych wnętrzach.

Klasyki najbardziej znane to ludwiki. – Łatwo się z nimi pracuje. Wchodzą w nowe role jak profesjonalni modele – mówi Adriana Olczak ze Studia Rococo. Zastaję ją w pracowni, gdzie wymyśla kolejne kreacje: jednego stylizuje na romantyka, drugiemu narzuca styl popartowski, trzeci to minimalista. Mowa o barokowych meblach, które brylują na salonach. Projektanci nieustannie tworzą wariacje ludwików.

Jedni nieznacznie tylko poprawiają ich image, szyjąc nowe kostiumy – jak Alessandro Mendini, który XVIII-wieczny fotel pomalował w kropki. Inni pozwalają sobie na więcej: Philippe Starck drewno zastąpił plastikiem (krzesło Louis Ghost), a Maarten Baas finezyjnie wygięte oparcie… podpalił (fotel Smoke Chair).

Co to są ludwiki...

Zanim zdecydujemy się na ludwika, przyda się krótka lekcja historii. Stylem ludwikowskim określa się meble trzech kolejnych królów Francji: XIV, XV i XVI. Król Słońce lubił majestatyczne i złocone, pełne girland, fal i liści. Ludwik XV wolał kształty subtelniejsze: konsole, stoliki i fotele nabierają lekkości i wdzięku, są finezyjne, wręcz kokieteryjne.

Wreszcie czasy Ludwika XVI to początek klasycyzmu z prostymi formami, czystymi liniami, stonowanymi, pastelowymi kolorami. A przecież był jeszcze XIX-wieczny Ludwik Filip, romantyk meblarstwa (jego styl w Wiedniu nazywano biedermeierem) nawiązujący do wielkich poprzedników, ale znacznie mniej od nich „wypasiony” – jakbyśmy dziś powiedzieli – za to wygodniejszy.

– Do awangardowych apartamentów idealny jest Ludwik XV, meble przerysowane w kształcie, więc w sam raz, by je zestawiać z prostymi, nowoczesnymi formami – tłumaczy Adriana. – Ale równie dobrze Ludwik XV pasuje do klasycznych, typowo francuskich willi.

Moda na pałacowe przecierki

Te filigranowe, może mało praktyczne, ale niezwykle wdzięczne meble świetnie sprzedają się teraz w Polsce, gdzie jest boom na wszystko, co pałacowe i przecierane. Pięknie wyglądają w jasnych, spatynowanych odcieniach: kolorach platanów, oliwki, wypalonej ziemi, w przygaszonych żółcieniach. Z kolei Ludwik XVI ładnie prezentuje się w solidnych mieszczańskich rezydencjach – we Francji jest najmodniejszy – wyjaśnia.

Adriana najbardziej lubi odnawiać stare fotele, bo można je zmieniać na milion sposobów. I to nie tylko ludwiki, ale też powojenne. Dzięki niej wyglądają dizajnersko, a nie jak babcine klamoty. Zwykle wybiera matowe wykończenie w intensywnych, popartowskich barwach. Ostatnio doceniła patchwork, którym obija siedziska.

– Na Zachodzie ten materiał przeżywa drugą młodość. Ale nie zgrzebny jak kiedyś, tylko z najlepszych materiałów: jedwabi, satyny – mówi. – Najtrudniejsze w renowacji są komody brzuchatki z mnóstwem szuflad i ciemnymi okuciami. Klienci jednak bardzo je lubią.

Ludwiki są tak modne i popularne, że niektórzy oskarżają je o banalność. A mimo to wyrastają wciąż galerie z przypominającymi je meblami. I kolejne pokolenia nie mogą oderwać od nich wzroku. Czym fascynują? – Bielą i jeszcze raz bielą – podkreśla projektantka Joanna Galant. – Są solidne i lekkie jednocześnie. Przypominają stare kamienice z eleganckimi sztukateriami i stolarką. Przedwojenny dobry świat, którego już nie ma.

POLECAMY TAKŻE: Drugie życie mebli - pracownie tapicerskie

Tekst: Monika Utnik-Strugała, Joanna Halena
Zdjęcia: materiały prasowe firm

reklama
reklama