W taki róg aż miło się zapędzić: miękko wszędzie, pod nogi podjeżdża otomana, oparcie obniża się jednym przyciskiem. Nowoczesne kanapy walczą o palmę pierwszeństwa w wygodzie. Tylko który model wybrać?

 

Pikowana kanapa do salonu

 

U tych, co gustują w brytyjskiej elegancji spod znaku chesterfield, nowoczesny gładki narożnik nie wchodzi w grę. Ale można ich udobruchać lekkim pikiem. Nawet delikatne przeszycia i rzadko rozmieszczone guziki zmiękczają linię mebla. Sofa narożna wcale nie musi być klasyczną L-ką. Z pufów i otoman wyczarujemy niemal każdą literę alfabetu. Złocisty zestaw włoskiej marki Calligaris to dobry przykład – można na niej siedzieć po obu stronach oparcia. Takie rozwiązanie sprawdzi się w domach, w których salon jest przestronny, a nie wszyscy członkowie rodziny są maniakalnymi telewidzami.

 

Kanapa do salonu składana

 

Dziś kanapowy kącik różni się od dawnego narożnika głównie tym, że jest modułowy. Dla maksimum naszej wygody można go składać niczym puzzle. Czasem wystarczy zsunąć np. sofę i szeroki fotel (patrz Ligne Roset), ale zdecydowanie najpopularniejszy zestaw to sofa plus szezlong (Ekornes, Rom). Modne też ostatnio stało się dokładanie do narożnej sofy otomany, która wygląda identycznie jak moduł siedziska sofy głównej (Miotto) i w razie potrzeby zamienia się w stolik kawowy albo podnóżek (wtedy z siedziska sofy robi się leżanka). Rosnąca także lawinowo liczba poduszek na kanapie to kolejny dowód na to, że na meblu tym mości się raczej gniazdko, niż sztywno siedzi.

 

Kanapa nowoczesna

 

Ascetyczne, sztywne sofy są chwilowo w odwrocie. Królują za to meble o puchatych formach, głębokich i miękkich siedziskach, do których poza pianką trafia coraz częściej gęsie czy kacze pierze. Wszystko po to, by błogo się w nich zatopić. Co więcej, zagłówki coraz częściej są regulowane, i to elektrycznie, a nawet zdalnie pilotem. W niektórych modelach sof można też poszerzyć samo siedzisko (Rom) albo zafundować sobie wyjeżdżającą otomanę. Ciekawostką jest zastosowanie tzw. memory foam, czyli pianki, która zapamiętuje pozycję wyjściową na oparciu czy podłokietniku i powraca do niej, kiedy już z sofy się podniesiemy. Co to oznacza? Że nie grożą nam meble wysiedziane – z dołkami i górkami, które zdradzają swój wiek jeszcze bardziej niż wyszmelcowana tapicerka.

reklama


 

Kanapa dla każdego

 

Kiedyś uwielbialiśmy sofy beżowe i w odcieniach wanilii, dziś zapanowała moda na różne odcienie szarości i tapicerki z naturalnych tkanin (House & More). Nie elektryzują się, nie przyciągają kurzu, lepiej wyglądają, choć trudniej się je czyści. Dlatego przed wyborem takiej sofy powinno się przede wszystkim sprawdzić, czy ma zdejmowane pokrowce. Wtedy, hulaj dusza, można wybierać nawet te najjaśniejsze. Warto jednak poprosić w salonie o próbnik kolorów tapicerki, bo są firmy (np. Adriana), które mają ich kilkadziesiąt!
 

Tekst: Beata Majchrowska
Fot.: materiały prasowe firm