mazurskie siedlisko z czerwonymi drzwiami

Stuletnie mazurskie siedlisko z czerwonymi drzwiami. To rzemieślniczy majstersztyk!

Rezydencje

W tym stuletnim mazurskim domu zachwyca świetne rzemiosło i poszanowanie dla tradycji. Mateusz Bogulski zaprojektował go w prezencie dla przyjaciół. Teraz sam jest tu częstym gościem.

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Lokalizacja i historia: Zrewitalizowana, stuletnia chata gajowego otoczona jeziorami, położona w Mazurskim Parku Krajobrazowym

  • Remont domu: Generalny remont w trzy miesiące przeprowadził Mateusz Bogulski z Bogulski Studio, który zaprojektował dom w prezencie dla przyjaciół

  • Styl wnętrza: Wystrój nawiązuje do dawnych angielskich posiadłości – eleganckich, ale ciepłych i przytulnych

  • Oryginalne detale: W projekcie zachowano historyczne elementy, w tym oryginalną stolarkę oraz drewniany sufit ze starych belek nawiązujący do regionalnej architektury

  • Lokalne rzemiosło: Wnętrza zdobią unikatowe detale, takie jak ręcznie wypalane kafle z mazurskiej Manufaktury Pałac Nakomiady czy łupkowy kominek

  • Aranżacja kuchni: Przestronna, otwarta kuchnia z dębową wyspą, która płynnie łączy się z jadalnią i strefą wypoczynkową

Zobacz też: Mazurskie siedlisko z widokiem na jezioro – połączono w nim angielską elegancję z rustykalnymi akcentami
 

Stuletnie drzwi zostały odrestaurowane i pomalowane na zewnątrz na czerwono, co dodało im nowoczesności i lekkości.

Jak stuletnia chata gajowego zyskała drugie życie?

Tę architektoniczną perełkę pokazał Dorocie i Jackowi na swoim Instagramie znany warszawski agent nieruchomości. Żeby wirtualna wizyta w urokliwej posiadłości mogła mieć finał w realu, nowi właściciele postawili jeden warunek: zanocujemy tam dwie noce i jeśli poczujemy dobrą energię, dom będzie nasz. Tak też się stało.

Stuletnia chata gajowego, pięknie położona w Mazurskim Parku Krajobrazowym, była z dwóch stron otoczona malowniczymi jeziorami. Poprzednia właścicielka mocno zrujnowany przedwojenny dom rozbudowała i wyremontowała z wielkim szacunkiem do historii. W starej części uratowała, co się dało (stolarkę, belki stropowe), a nową zbudowała, nawiązując do zabytkowej architektury.

Do poniemieckiego budynku z czerwonej cegły przyszli gospodarze weszli przez drewniany ganek, podobny do tego, jaki możemy spotkać w polskich dworkach. Pierwsza myśl, która zaświtała im w głowach, to „zrobimy drobny lifting”.

Ile trwał generalny remont starego domu na Mazurach?

Kiedy jednak zaprosili na Mazury swojego przyjaciela, zrozumieli, że na tym się nie skończy. Mateusz Bogulski, właściciel znanej warszawskiej pracowni, już podczas pierwszych „oględzin” zaczął ich przekonywać, że taki skarb trzeba bardziej dopieścić. Skończyło się na generalnym remoncie, który projektant – posiadający własną stolarnię i sprawdzoną ekipę – przeprowadził w trzy miesiące.

Zanim jednak Dorota i Jacek spędzili z synami pierwsze wakacje w nowym letnisku, musieli podjąć kilka decyzji. – Oboje bardzo poważnie podeszli do renowacji starego domu – opowiada Mateusz.

Gościnny pokój kąpielowy powstał z połączenia dwóch niewielkich łazienek, aby spełnić marzenie właścicieli o wolno stojącej wannie. Ceramiczna boazeria z dekoracyjnym rantem i klasyczne baterie nadają wnętrzu ponadczasową elegancję.

Jak połączono mazurską tradycję ze stylem angielskim?

– Chcieli, by zachował swój dawny charakter i nawiązywał do okolicy, w której sporo jest drewnianych mazurskich chat z końca XIX w., ponadstuletnia szkoła, młyn i tartak. Uzgodnili we trójkę, że wystrój będzie przypominał dawne angielskie posiadłości – eleganckie, ale ciepłe, przytulne, sprzyjające wygodnemu życiu.

Remont rozpoczął się od wyburzeń. Żeby powstała duża kuchnia, musiały runąć ściany przedsionka i niewielkiej komórki, wpuszczając do środka dzienne światło i otwierając przestrzeń. W stolarni Mateusza stworzono piękną zabudowę meblową z bielonego dębu, na środku stanęła reprezentacyjna wyspa-stół, nie mogło zabraknąć też farmerskiego zlewu i stylizowanej angielskiej kuchni.

Ręcznie wypalane kafle i rzemiosło. Czym jeszcze ozdobiono mazurski dom?

Ściany zdobią tu ręcznie wypalane kafle z sielskimi scenkami, które powstały na zamówienie w mazurskiej Manufakturze Pałac Nakomiady. Takich smaczków dopracowanych z rzeźbiarską precyzją jest w tym domu więcej – trawertynowe mozaiki i kafle w historyzujące wzory, marmurowe blaty, ceramiczne boazerie z misternymi zdobieniami czy porcelanowe uchwyty...

Każdy drobiazg opowiada tu jakąś historię i podkreśla wyjątkowy charakter tego miejsca. – Dom powstał do goszczenia, bo moi przyjaciele uwielbiają dzielić się nim z innymi – opowiada Mateusz, który sam jest częstym gościem na Mazurach. – Cieszę się, że mogłem dla nich stworzyć wakacyjną odskocznię od miasta, miejsce pełne rodzinnego ciepła i spokoju.

Projekt wnętrz: Bogulski Studio | @bogulski.studio

Tekst: Joanna Kornecka
Zdjęcia: Oni Studio