werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama
salon w stylu skandynawskim

Skandynawska architektura: dom na skale zainspirowany rybacką chatą

Skandynawskie

Ma w sobie dwoistość: nowoczesny, ale zapatrzony w stare rybackie domy. Nierzucający się w oczy, a zarazem spektakularny. No i przykryty dwoma dachami.

reklama
Budowa domu była dużym wyzwaniem technicznym, bo powstawał prawie bez użycia maszyn. Szczególnym problemem okazał się transport ogromnych okien. Nie wyrównywano terenu pod fundamenty. Przeciwnie – elementy przykrojono na miejscu do skalnego podłoża.

Drewno i kamienie

Z góry wygląda jak gigantyczna skała, która wpadła do morza i rozbiła się na tysiące kawałków. A dokładniej na 6500. Vega, bo tak nazywa się norweski archipelag i jego największa wyspa, leży tuż pod kręgiem polarnym. Jej nieliczni mieszkańcy od 10 000 lat zajmują się tym samym – rybołówstwem i rolnictwem.

Obłe, omywane falami skałki wystające z morza i pagórki porośnięte mchami tworzą tu dziewiczy krajobraz, właściwie nietknięty ludzką ręką. Drewniane domy, przyczepione do skał, wydają się tylko przyjemnym kolorystycznym akcentem. Czasem zaś przybierają barwy ochronne, jak Vega Cottage stworzony w pracowni Kolman Boye Architects – dom weekendowy reżysera teatralnego Alexandra Mørk-Eidema.


Skandynawska architektura: dom na skale zainspirowany rybacką chatą

Obaj szwedzcy projektanci zainspirowali się kształtem smaganych wiatrem naustów, czyli tradycyjnych drewnianych prostych domów stawianych w Norwegii nad brzegami morza. Zdecydowali się na dwuczłonową bryłę przykrytą dwoma spadzistymi dachami – wygląda to jakby dwa domki przytulały się do siebie. Nowoczesną, minimalistyczną wersję nausta posadowili na nierównych granitowych skałach. Starali się jak najlepiej wykorzystać krajobraz, wpuszczając go do wnętrz przez ogromne okna.

Z jednej strony widoki na Morze Norweskie, z drugiej – na skaliste wzgórza i tonące we mgle pasma górskie. Żeby nie zakłócać widoków, wnętrza urządzono z prostotą. Prawie wszystkie meble to przykłady duńskiego wzornictwa.


Głównym budulcem jest surowe drewno modrzewiowe, które poddane działaniu zimnych wiatrów i drobin soli, zszarzało i dopasowało się kolorem do otaczających skał. Wewnątrz na ścianach jest malowana na biało sosna, a do wykończenia ram okiennych i innych detali użyto drewna brzozowego. Dwie części domu stoją na różnych poziomach, bo nierówno ukształtowany jest pod nimi teren. Na wyższym mieszczą się nieduże sypialnie i łazienka, na niższym – otwarta przestrzeń z centralnym kominkiem.

Architekci Kolman Janouch i Boye Julebäk chcieli stworzyć wrażenie, że dom nie tylko dobrze pasuje do otaczającej go dzikiej przyrody, ale wręcz jest kompletnie oderwany od cywilizacji. Nie ma innych pobocznych budynków, ogrodzeń, a nawet nie prowadzi do niego droga. Z pozoru, bo ścieżka ukryta jest w naturalnym jarze między skałkami.

 

Dom na krańcach świata idealny dla twórcy szukającego ciszy...

odosobnienia, a przede wszystkim inspiracji do pracy w teatrze. Ale nie tylko dla niego. Ojciec Alexandra, który od dzieciństwa mieszka niedaleko, jeszcze przed oficjalnym otwarciem domu przyszedł i zasiadł przed wielkim jak ekran kinowy oknem. I siedział tak przez kilka godzin, obserwując zmieniające się kolory morza.

TEKST: BEATA MAJCHROWSKA
ZDJĘCIA: ÅKE E:SON LINDMAN/LINDMANPHOTOGRAPHY.COM
CAŁĄ SESJĘ OBEJRZYSZ W WYDANIU WERANDY 2/2019

reklama