dom w stylu angielskim i skandynawskim

Trochę Anglii pod Lublinem – dom w angielskim stylu ze skandynawskim wnętrzem

Styl skandynawski

Z młodzieńczych wojaży na Wyspy Brytyjskie Anna i Paweł przywieźli nie tylko pomysł na biznes, ale i styl przyszłego domu. Zakochani w angielskiej estetyce – architekturze i ogrodach, postanowili stworzyć sobie angielski azyl na przedmieściach Lublina.

reklama
Taras z widokiem na stylową oranżerię.

Angielski dom ze stylową oranżerią na przedmieściach Lublina

Ten dom narodził się ze wspomnień. Wychowałam się w przepięknym XVIII-wiecznym dworku, w otoczeniu starych drzew. Pamiętam fortepian, stare, skrzypiące podłogi… – opowiada Anna. – W latach 90. jako studenci wraz z mężem jeździliśmy do Anglii. Najpierw pracowaliśmy, a potem był czas na zwiedzanie. Tam zakiełkował pomysł na nasz biznes – pub irlandzki. Bo w Polsce jeszcze takich nie było… Dziś prowadzimy na lubelskim rynku Pub u Szewca i Kawiarnię Trybunalską. Zakochani w angielskiej estetyce – architekturze i ogrodach, postanowiliśmy stworzyć sobie taki angielski azyl na przedmieściach Lublina.

Dom jest całkowicie autorskim projektem Anny – wymyśliła jego bryłę i wnętrza. Pomogli ojcowie. Teść Anny, zawodowy architekt, przeniósł idee na deskę kreślarską. Z kolei jej ojciec, zawodowy stolarz, wykonał większość mebli. Wszystkie angielskie smaczki architektoniczne musiały zostać uwzględnione. Na przykład okna wykuszowe w salonie, tak żeby można było usiąść w nich na poduchach i futrze z książką, typowa angielska stolarka okienna, a przede wszystkim oranżeria. – Powstała w czasach, kiedy w Polsce takie budynki były ewenementem – mówi Anna. – Bardzo trudno było znaleźć firmę czy kogoś, kto by się nią zajął. Udaliśmy się w poszukiwaniu fachowców do Warszawy i udało się, choć miałam szczególne wymagania. Nie chciałam gołej, prostej oranżerii, tylko stylową – z gzymsikami, ozdobnymi grzebieniami na dachu, młoteczkami etc. Namiętnie wtedy kupowałam brytyjskie wydania „House & Garden”.

Z angielskich inspiracji wzięła się też cegła

W lokalnych hurtowaniach królował wtedy grzeczny klinkier, a oni chcieli mieć tzw. przepał. To cegła zendrówka z pieca hoffmanowskiego z Kraśnika, ręcznie formowana, z odkształceniami i spękaniami, odporna na duży mróz. Kiedy przyszedł transport, ekipa budowlana na jej widok rzuciła rękawice i obraziła się na kilka dni. Powiedzieli, że absolutnie nie będą czegoś takiego kładli… Ale właściciele chcieli mieć „prawdziwą Anglię”, cegły, które wyglądają na stare, więc zrozpaczeni robotnicy musieli się jakoś pozbierać i zabrać do pracy.


Stawianie domu z ceglanego przepału zrodziło parę anegdot. Raz, gdy budowa była już na finiszu, do posiadłości przyszła starsza pani, która zapytała, kiedy wreszcie ukończą ten… kościół. Inni podejrzewali, że to pewnikiem stodoła. Zresztą bryła domu budziła zdziwienie nie tylko wśród gapiów. Była nietypowym zleceniem nawet dla biura architektonicznego. – Dom, do którego się wchodzi „z buta”, z poziomu ziemi, był nie do pomyślenia – śmieje się Anna. – No jak to tak, dom bez schodów w Polsce! Podobnie było z okapnikami, które w polskich domach są bardzo wysunięte poza dach, rzekomo, żeby nie zalewało murów. Wszyscy mi mówili, że bez nich będzie zaciekało, tak się nie robi itp. A przecież w Anglii klimat jest podobny, a nawet więcej tam pada i nikomu nic nie zacieka. Stanowczo forsowałam swój pomysł i na razie wszystko się sprawdza. Dla mnie ważne jest, że bryła nie traci proporcji, bo te przesadnie wydłużone okapniki bardzo psują widok.

biała kuchnia z drewnem i cegłą
Hokery z siedziskami z naturalnej skóry oraz tekowe krzesła w jadalni kupione w SF MEBLE; Patery i tace drewniane z Helen House.

Dom w angielskim stylu ze skandynawskim wnętrzem

Na początku wnętrza domu były bardzo angielskie w stylu. Dziś, kiedy Anna patrzy na zdjęcia z tamtych lat, sama nie może uwierzyć, że żyła z taką ilością rzeczy i deseni dokoła. Były tapety, dużo różu, kwieciste sofy, wzory w typową angielską różyczkę, pasy i kratki, podłogi łącznie ze schodami zakrywały wykładziny. Marka Laura Ashley królowała. Kiedy mąż jeździł w odwiedziny na Wyspy, dostawał katalog firmy z zaznaczonymi rzeczami, które ma przywieźć. Zdarzało się, że wracał z dywanem pod pachą jako bagażem podręcznym…

Dom przeszedł parę lat temu metamorfozę. Z biegiem czasu, jak dzieci podrosły, Annie zaczęło przeszkadzać „zagracenie”, chciała więcej światła, jasnych kolorów. Wykuli większe okno w jadalni i postawili na styl skandynawski. Tylko gabinet Pawła, z kanapami typu chesterfield, pozostał niezmieniony – bo, jak twierdzi Anna, „mąż jest większym tradycjonalistą”. Ona, zodiakalne Bliźnięta, uwielbia jak ciągle coś się dzieje. Otulacze, czyli koce, poduchy, dodatki zmieniają się wręcz sezonowo.

– Kiedy zrezygnowałam z masy przedmiotów, różne elementy, w tym nasza piękna stolarka, wysunęły się na pierwszy plan. Zrobiło się szlachetnie, kontrastowo w stosunku do ciemnej podłogi, ciekawiej – mówi Anna. – Ale duża część mebli pozostała. Z sentymentu – bo meble wykonane przez tatę są wyjątkowe. Część rzeczy zwyczajnie „wyemigrowała” do domu rodziców. Na przykład zabudowa i tradycyjny angielski kominek w salonie. Ma to swoje plusy, bo jak zatęsknimy za dawnym wystrojem, to oglądamy go u nich.

sypialnia w stylu skandynawskim
W sypialni nie zabrakło klasycznej angielskiej boazerii i oryginalnego otwartego kominka z przełomu wieków, przywiezionego z londyńskiego sklepu z antykami.


Pewne rzeczy są nie do ruszenia. Na przykład kuchnia – cała robiona na wymiar, solidna i bardzo wygodna. Ojciec Anny był nieco zszokowany rozmiarem zaplanowanej wyspy kuchennej. Ale zmienił zdanie, kiedy jako specjalista od pączków wziął się do ich wyrabiania. I zapączkował całą wyspę… Jak się ma wielką rodzinę, to bez wyspy w rozmiarze XXL ani rusz!

Zobacz więcej zdjęć domu w stylu angielskim ze skandynawskim wnętrzem w galerii

Profil właścicielki: @amatylda

Tekst: Beata Majchrowska
Zdjęcia: Yassen Hristov 
Stylizacja: Anna Salak