reklama

Apartament po flamandzku

Stylowe i przytulne

Urządzanie domu w stylu pałacowym wymaga dobrego i konsekwentnego projektu. Właściciel tego mieszkania doskonale wiedział, jak chce, by wygladała aranżacja wnętrza, choć nie było to takie proste. Zanim przeprowadził się do Warszawy, mieszkał wiele lat w pałacyku w Belgii. To stamtąd pomysł na sztukaterie, marmurowe kolumny i flamandzkie obrazy. Jak sam przyznaje, urządzanie mieszkania było jak wejście na K2, ale efekt był tego zdecydowanie wart.

Apartament z widokiem na Warszawę

Zacząłem pięć lat temu od szukania widoku, jaki chciałem mieć z okien – zaczyna się opowieść. – Gdzieś na mieście wpadła mi w oko reklama apartamentowca, który powstawał na warszawskiej Pradze. Ale póki co była dziura w ziemi. Poszedłem więc do budynku obok, przekupiłem strażnika czekoladą i wjechałem na ostatnie piętro, aby popatrzeć przez okno. Na horyzoncie rysowały się wieżowce centrum i Pałac Kultury, a w dole dachy kamienic. Chciałem patrzeć na to każdego dnia. Teraz widzę jeszcze niesamowicie oświetlony stadion.

Flamandzkie inspiracje

Pięć lat mieszkałem w Belgii, w pałacyku zajmowanym kiedyś przez zakonnice. Wszystko było klasyczne, spatynowane, rasowe i przyjazne. To tam zachwyciłem się kamieniem, ale w Polsce nie mogłem znaleźć fachowca, który zrobiłby to, co chciałem, za rozsądne pieniądze. Zamówiłem więc kamień w Belgii.

Pokazałem tylko zdjęcia kominka, kolumny, brodzika, powiedziałem, jakie chcę mieć blaty do kuchni. I pewnego dnia przyjechał do Polski tir i to wszystko mi przywiózł. 24 tony! Zablokował całą ulicę. Drugi raz już bym się chyba na to nie zdecydował. Proszę wierzyć, że zamontowanie tonowego brodzika nie jest łatwe. Ale większy problem miałem z kolumnami, bo każda była w dwóch częściach. Fachowcy mówili, że „gość się oprze i będzie tragedia”. Nie ma jak ich połączyć. Wreszcie znalazłem kogoś, kto przewiercił je wzdłuż i zamocował pręt. Teraz śmieję się, że kolumny trzymają strop.

Wielkie urządzanie

Deski na podłogę też dobrałem sam. Kupiłem klej i przeczytałem w instrukcji, że zastyga w 40 minut. Przez ten czas musiałem położyć cały kawałek, na przykład w salonie 20 metrów. Nie dałbym rady! Poprosiłem więc o pomoc przyjaciół. Jeden smarował klejem, drugi kładł, a ja dociskałem. To był sierpień, ze 30 stopni, i nie mogliśmy przerwać ani na minutę.

Za to sztukaterie pochłonęły mnóstwo czasu. Trzeba je było przyciąć idealnie pod określonym kątem i te kąty śniły mi się po nocach. Kuchnię też wymyśliłem sam i znalazłem genialnego stolarza. Niestety, zaczął się rozwodzić i ledwo mi ją skończył. Długo nie miałem frontów przy wyspie.

Stylowa dekoracja: obrazy i złocone ramy

A autoportret Rembrandta? Niezła kopia, nie? Wylicytowałem ją na aukcji w Brukseli. Tak, takiej z młotkiem i numerkami, bo tam są aukcje nie tylko dla bogaczy. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Całe szczęście, że tylko mnie, więc nie miałem rywali! Jest z XIX wieku, ramy nie są zbijane gwoździkami, tylko drewnianymi kołkami. Uważam, że obrazki mają urok, szczególnie zestawienie prostego drzeworytu (szukam ich na Allegro) ze złoconymi ramkami (kupuję w Almi Décor).

Czy to mój wnętrzarski debiut? Tak, ale ostatnio pomagam urządzać mieszkania znajomym. Wiem, wiem, powinienem zająć się tym zawodowo.

POLECAMY TAKŻE: Poradnik, gdzie i jak wieszać obrazy na ścianach oraz 7 kroków do przepięknej kuchni w stylu pałacowym

Spisała: Beata Woźniak
Zdjęcia: Aneta Tryczyńska
Stylizacja: Anna Olga Chmielewska

Za pomoc w sesji dziękujemy sklepom: BB Home, Figaro Interior, Decolor, Inne Meble

reklama
reklama