Kolorowe mieszkanie urządzone z fantazją! Są w nim miejsce do relaksu pod schodami, biblioteka z barkiem i kolekcja winyli
Stylowe i przytulneKiedy bieszczadzkie połoniny przykrywa śnieg, Ewa i Robert wsiadają w samochód i jadą do Krakowa zażywać miejskich rozrywek. Swoje pied-à-terre urządzili z artystycznym polotem – mnóstwem kolorów, faktur, deseni... Jest ciepłe i z fantazją. Jak oni sami.
Czasem los płata figle, a czasem pomaga spełnić marzenia. Dorota, architektka wnętrz z krakowskiej pracowni PIM Concept, będąc małą dziewczynką, jeździła z rodzicami w Bieszczady. Ma do nich wielki sentyment, a kilka miejsc wspomina ze wzruszeniem. Chatę Wędrowca na przykład, która – jak mówi – była obowiązkowym punktem na mapie. Tam czekała nagroda po górskiej wędrówce – ogromne i pyszne naleśniki serwowane przez gospodarza. Kultowe już miejsce w Wetlinie dziś częściej odwiedza na Instagramie niż w realu.
Tam też wypatrzyła ogłoszenie właścicieli: „Szukamy architekta wnętrz, który urządzi nasze mieszkanie w Krakowie”. Nie minęło kilka dni, a pracownię Doroty i jej wspólniczki Gabrysi odwiedzili Ewa i Robert. W Bieszczadach mieszkają od trzydziestu lat, goszcząc turystów z całego świata, ale niedawno wpadli na pomysł kupienia mieszkania, do którego będą mogli przyjeżdżać, kiedy góry zapadną w zimowy sen.
Mieszkanie w odważnych kolorach – urządzone przytulnie i z fantazją
W grę wchodził wyłącznie Kraków – rodzinne miasto Roberta. Klimatyczne, z artystyczną duszą, jak oni. No i koniecznie stara kamienica w sercu miasta, by móc korzystać ze wszystkich jego uroków. Wymarzony dom – 68 metrów na dwóch poziomach – znaleźli na ostatnim piętrze pięknie odnowionego budynku z klatką schodową z drewnianymi schodami, kolorowymi szybkami w oknach i malowidłami na sufitach. Postanowili urządzić się z poszanowaniem historii budynku, ale odważnie, z nowoczesnymi akcentami.
Zobacz też: Wnętrze z artystyczną duszą, w którym łączą się różne inspiracje – zmysłowe mieszkanie architektki Anny Koszeli
Pomysłowe rozwiązania: miejsce do relaksu pod schodami, biblioteka z barkiem i kącik z kolekcją winyli
– Chcieliśmy, żeby mieszkanie było odzwierciedleniem naszego stylu życia – opowiada Ewa. – A my, kiedy na chwilę wyrywamy się z bieszczadzkiej wioski, chcemy jak najwięcej „wycisnąć” z miasta. Odkrywamy nowe knajpki, biegamy na koncerty, a zamiast na sofie przed telewizorem, wolimy zasiąść na widowni teatru – śmieje się.
W ich maleńkim salonie (28 m2) nie ma tradycyjnego wypoczynku, jest za to leżanka we wnęce pod schodami, stół, przy którym można pogadać przy dobrym jedzeniu (Robert jest kucharzem), biblioteka z książkami, a na górze kącik muzyczny z kolekcją winyli gospodarza. – Z urządzaniem wnętrz jest jak z modą – to, co masz na sobie, mówi o tym, kim jesteś. Ja kocham kolory, desenie, nieoczywiste połączenia – opowiada Ewa.
Przytulna sypialnia jest lustrzanym odbiciem salonu. Oprócz szaf i łóżka zmieściło się w niej niewielkie biureczko, przy którym Ewa pracuje. Piętro jest znacznie większe niż dół. Na 40 metrach wygospodarowano jeszcze drugi pokój dla córki i wspólną łazienkę.
– To nie są modne wnętrza skopiowane z Pinteresta. Wszystko rodziło się w naszych głowach na bieżąco, a inspiracją była historia właścicieli. Tak powstała przestrzeń, w której czują się u siebie – dodaje Dorota.
Projekt wnętrza: Dorota Kwiecień i Gabriela Gajek-Zakolska, PIM Concept | pimconcept.com
Tekst: Joanna Kornecka
Zdjęcia: Pietruszka Fotografia
Stylizacja: Pim Concept