Przed laty zakochał się w opuszczonej kamienicy. Dziś mieszka w niej jak w filmie – to wnętrze zachwyca w każdym detalu!
Stylowe i przytulneJak przystało na ulicę Matejki, widoki za oknami są malownicze… i niemal panoramiczne dzięki wykuszom. W perfekcyjnie zrewitalizowanej kamienicy mieszkanie Emila zachwyca w każdym detalu – od gry światłem, przez wyszukane meble, po odnowione pamiątki rodzinne.
Secesyjna kamienicy w Poznaniu, która czekała na swój czas
Można śmiało powiedzieć, że Emil mieszkanie sobie… wychodził. Cała historia zaczęła się bowiem od spacerów z psem po parku Wilsona w Poznaniu, gdzie mieszkał od wielu lat. Często spoglądał na stojące przy sąsiedniej ulicy kamienice, a zwłaszcza na jedną secesyjną piękność – opuszczoną i zaniedbaną. I nagle coś drgnęło. Pewnego dnia zauważył, że kręci się wokół niej ekipa remontowa. Wytropił dewelopera i został pierwszym klientem. Po dwóch latach stał się właścicielem 88-metrowego mieszkania na piano nobile – „szlachetnym” pierwszym piętrze.
Projekt wnętrza powierzył Marii Jachalskiej, poleconej architektce, która specjalizuje się w stylowych kamienicach właśnie. Tę na Łazarzu odrestaurowano pieczołowicie – przed rozpoczęciem prac skatalogowano sztukaterie we wnętrzach i odtworzono w formie nowych odlewów. Ale nie obyło się bez korekt. Emil, który mówi o sobie, że jest „szczególarzem”, zdecydował, że oparty na legarach strop trzeba wyrównać, co wydłużyło realizację i nieco nadwyrężyło budżet.
Pierwotny układ mieszkania zachowano, ale Maria wprowadziła ciekawy zabieg – do pomieszczeń bez okien (do kuchni via gabinet i do łazienki via sypialnia) wprowadziła światło dzienne poprzez specjalne przeszklenia. Imponujący wykusz w salonie wypełniony kwiatami to naturalne przedłużenie zieleni za oknami.
Zobacz też: Eleganckie wnętrze inspirowane przedwojennym stylem – ożywiają je kolorowe dodatki i biżuteryjna wyspa kuchenna
Jak urządzić mieszkanie w kamienicy? Wnętrze pełne przedwojennego szyku i światła
Detale, które tworzą przedwojenny klimat
Jednym z największych wyzwań przy urządzaniu wnętrza okazały się drzwi między kuchnią a salonem. Zostały zaprojektowane w stylistyce artdecowskiej, z metalu i szkła. Ale wykonawca nie podołał realizacji – nie wyglądały perfekcyjnie, więc je zdemontowano, a zakończone łukowo przejście ozdobiono sztukateriami. Identyczne – niczym stylowa lamperia – opasują też ściany salonu, sypialni i gabinetu, dodając kamienicznemu wnętrzu szyku.
Podłogi z charakterem
Aby podbić ten efekt, Maria zaprojektowała wiele elementów i pieczołowicie wybierała materiały wykończeniowe. Klepka na podłodze, choć nowa, wygląda szlachetnie i wiekowo – to klasyczna jodełka, klejona do podłoża, której kolor nadano już po ułożeniu. W holu zaprojektowała wzór z gresowych płytek na podłodze, tak by przypominały gorseciki sprzed stu lat.
Stojąca tam szafa o zaokrąglonych (dla urody i wygody) krawędziach przypomina przedwojenny artdecowski mebel. Podobne zaoblenia mają meble w kuchni, której stylowy charakter podkreśla podłoga wyłożona zielonymi kafelkami, jak ze starych angielskich wnętrz. – Mogłabym być twarzą tych płytek – śmieje się architektka – bo je uwielbiam i często używam w moich projektach.
Łazienka jak pokój kąpielowy z epoki
Na ostateczny efekt i styl apartamentu wpływ miał także właściciel. – Współpraca z Emilem – wymagającym prawnikiem, hedonistą i estetą – była procesem pełnym intensywnych dyskusji – mówi Maria. – Jego ulubione zdanie brzmiało: „Ja się na to nie zgadzam”. Na co odpowiadałam: „Dobrze, to wrócimy do tego później”.
To on wyszukał podczas jednej z podróży do Portugalii meble z manufaktury Olaio i dzięki pomocy firmy Interior Invest sprowadził do Polski biurko, krzesła, szafkę RTV i taboret. To Emil zapragnął zamiast standardowej łazienki prawdziwy pokój kąpielowy – poświęcono na to kilka metrów kwadratowych z sypialni. Starczyło w niej miejsca i na wyniesioną na „piedestał” wannę, i na prysznic, pralkę i efektowną szafkę pod umywalkę.
Rewitalizacja rodzinnych pamiątek
O tym, jak ważny dla Emila był każdy szczegół w mieszkaniu, świadczą jego osobiste historie z rewitalizowaniem pamiątek rodzinnych. Przejęte od taty 40-letnie kolumny głośniowe polskiej marki Tonsil, „w pewnym stopniu rozkładu”, oddał do stolarza, by zrobił im nowe skrzynki. Dla zepsutego mechanizmu w kryształowym zegarze poszukał „dawcy organów”.
Najwięcej serca włożył w naprawę nogi niedźwiedzia. Bo jak nie ratować porcelanowej figurki, którą w nagrodę za zwycięstwo w zawodach sportowych dostał jego dziadek! Wiózł niedźwiedzia specjalnie do Warszawy, do pewnego plastyka. Ten zaś z materiału, którego używają dentyści, dorobił nogę. Emil przy okazji dowiedział się, że to nie byle jaki niedźwiedź jest i że figurki z Chodzieży są w cenie. – Postanowiłem więc poszukać jeszcze jednego – śmieje się. – No i znalazłem go w lombardzie na Śląsku, tak że mam w tej chwili dwa.
Projekt wnętrza: Maria Jachalska | jachalska.com
Tekst: Beata Majchrowska
Zdjęcia: Mood Authors, Stylizacja: Anna Salak