– Najpierw jest jakiś piękny przedmiot. Potem trzeba znaleźć dla niego miejsce w domu i powoli, z rozwagą wybrać mu towarzystwo innych przedmiotów – zdradza swój sekret na tworzenie wnętrz z duszą Beata Szala, projektantka.

Meblowanie tego salonu zaczęła od „upolowanej” na warszawskim Kole artdekowskiej szafki-pomocnika. Po gruntownej renowacji stoi na honorowym miejscu. Reszty dopełnił stół z epoki i parę nawiązujących do stylu mebli pomysłu Beaty. Na przykład krzesła – pod ubrankami kryją się współczesne, bo oryginalne artdekowskie byłyby za duże. Całość zamknął obraz nagiej damy. Kiedy Beata go znalazła, od razu wiedziała, że już należy do tego domu.