reklama
jak urządzić salon z kuchnią

Doskonałe połączenie: francuski szyk i polskie rzemiosło w apartamencie w Wilanowie

Stylowe i przytulne

Rzemieślnik z Mazur, mistrz od kamienia i para architektów pomogli stworzyć Ewie i Łukaszowi wymarzony apartament w stylu francuskim.

reklama

Wnętrza jak we francuskim apartamencie

Ewa i Łukasz mieszkali w warszawskim Miasteczku Wilanów od kilku lat i dobrze im się żyło. Dzielnica jest młoda – dużo tu rodzin z dziećmi, podobnych do nich – mają dziewięcioletniego Ignacego i trzyletnią Różę. Kiedy się urodziła, postanowili zmienić mieszkanie na większe, ale koniecznie w tej samej okolicy. W jednym z nowo ukończonych budynków znaleźli to, czego szukali. Pasowała im i wielkość (ma 124 m2), i układ z podziałem na otwartą, przestronną część dzienną oraz prywatną, sypialnianą, oddzieloną długim korytarzem. Zachwyciło ich też, że mieszkanie jest bardzo jasne – to ostatnie, czwarte piętro, a w salonie okna wychodzą na trzy strony świata, więc słońce towarzyszy im od świtu aż do zmierzchu.

 

Na Agatę Kasprzyk-Olszewską z Loft Factory trafili w... „Werandzie”, gdzie zobaczyli zaprojektowane przez nią mieszkanie jak paryski apartament, urządzone naturalnymi materiałami: drewnem i kamieniem. Projekt dla nich robił też Wojciech Matusz z tej samej pracowni. Ewa i Łukasz dokładnie widzieli, czego chcą. Ona marzyła o angielskiej kuchni – z klasycznymi szafkami i kamiennym blatem, on o... marmurowej umywalce.

Oboje chcieli mieć dom ciepły, stylowy, ale nie przestylizowany, współczesny. Przyznają też, że popularny obecnie biały, lakierowany MDF to nie ich bajka. Wolą meble z naturalnych materiałów i w wyrazistych kolorach. Takie jak ich szafy w sypialni – z litymi, drewnianymi drzwiami z płycinami, w odcieniu mięty.

 

OBRAZ Z TAPETY PIERRE FREY „ALEXANDRIE” W RAMIE ZE SZTUKATERII TO POMYSŁ WŁAŚCICIELI. INDUSTRIALNY GRZEJNIK – ZEHNDER „CHARLESTON”, KINKIETY – AGA MARTIN „SWING BRASS L”

 

Doskonałe połączenie: paryski szyk i polskie rzemiosło

Zrobił je zaprzyjaźniony stolarz „starej daty” Mirosław Ciż z Kleszczewa na Mazurach. Ewa i Łukasz bardzo cenią dobrych rzemieślników. Takich, którzy nie pytają, jak coś zrobić najtaniej, tylko jak najlepiej. U Ciża zamówili też łóżko z wrzosowym tapicerowanym zagłówkiem, wysokie drzwi do pokojów, zabudowę w łazienkach (z drzwiczkami, które mają misternie wycinany wzór) i oryginalny stół do jadalni z blatem ze starych dębowych desek. Łukasz godzinami dyskutował ze stolarzem, jak wyciąć na pilarce owalny kształt, ale wreszcie się udało i dziś pan Mirosław uważa, że to najpiękniejszy stół, jaki kiedykolwiek zrobił.

Jego dziełem jest także wymarzona kuchnia właścicielki, którą zaprojektowali architekci. Meble pomalowano taką farbą, która, zależnie od światła, ma kolor niebieski, szary albo zielony. – Klienci nie chcieli typowych górnych szafek – mówi Kasprzyk-Olszewska. – W części kuchni są więc tylko te dolne i otwarta kamienna półka. Z kolei we wnęce stoi szafa od podłogi do sufitu z wbudowanym piekarnikiem i witryna zaprojektowana specjalnie dla słynnego serwisu Biała Maria Rosenthala – prezentu ślubnego.

 

Francuskie akcenty: sztukaterie, marmur i drewniana podłoga w jodełkę

Marzenie Łukasza spełnił inny świetny rzemieślnik, specjalista od kamienia z firmy Stone Quintessential. Umywalkę z jednego marmurowego bloku żłobił przez dwa dni, a płytę ciętą z tego samego fragmentu dopasował tak, że żyłkowania płynnie przechodzą z obudowy misy na ścianę. To on w drugiej łazience zrobił marmurową podłogę, a do tego blaty i płyty na ścianę z eleganckim rantem. – Marmur to bardzo francuski akcent – mówi architektka. – Podobnie jak klasyczna dębowa podłoga ułożona w jodłę, wyraziste malowane kafle na posadzce w kuchni i przedsionku oraz delikatne sztukaterie na ścianach, a w korytarzu ciemne lamperie.

Wprowadzili się półtora roku temu. W tym sezonie będą urządzali taras. Ma 17 metrów – to wystarczy, by zrobić tam małą zieloną ostoję. Na podłodze położą naturalne deski, które będą płowiały na słońcu. Od sąsiadów zasłonią ich donice z klonami palmowymi. Posadzą wymarzone róże i pnącza. Już się cieszą, że gdy otworzą szerokie, przeszklone drzwi, będą mieli ogród w salonie.

 

TEKST: AGNIESZKA WÓJCIŃSKA
ZDJĘCIA: PIOTR GĘSICKI
STYLIZACJA: ALDONA BEJNAROWICZ