werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama
szary salon w stylu lotftowym

Dom przytulony do lasu: wygląda jak podkarpacka chata, ale urządzono go jak loft

Nowoczesne

Dom Izy i Daniela przypomina tradycyjne, podkarpackie chaty, ale urządzili go w stylu przytulnego loftu. Jest tu dużo drewna i eleganckich czarnych detali, a zamiast szarego betonu, użyto spieków kwarcowych.

reklama
NA TARASIE STÓŁ NA METALOWYCH NOGACH Z BLATEM Z POSTARZANEGO DREWNA TEKOWEGO, ODPORNEGO NA DESZCZ – HOMLA. KRZESŁA WYSZUKANE NA ALLEGRO.

Dom przytulony do lasu

Szukali dużego placu z pięknym widokiem. Łatwo nie było. W końcu, kilkanaście minut samochodem od miasta, gdzie oboje pracują, trafili na ponadhektarową działkę, która tarasami schodziła w dół do jaru. Z jednej strony była przytulona do lasu, z drugiej rozciągał się z niej wspaniały widok. Rosły tam piękne wiekowe dęby, brzozy i drzewa owocowe. Danielowi tak się spodobała, że w 15 minut zdecydował: kupujemy!

– To było szaleństwo – śmieje się Iza – bo działka okazała się trudna. Zarośnięta chaszczami, z ruiną do wyburzenia. Przygotowania zajęły nam dwa lata, bo trzeba ją było gruntownie oczyścić. Starych drzew nie ruszaliśmy, wycięliśmy tylko jedną spróchniałą gruszę. Zrobiliśmy badania geologiczne, żeby sprawdzić, czy można tu budować, a potem drenaż pod fundamenty. Niełatwo było też znaleźć ekipę budowlaną – z powodu słabego dostępu do terenu kilka w ogóle nie chciało się podjąć prac. Budowa trwała dwa lata. Parę razy wstrzymywali ją ze względu na obfite deszcze. Ale warto było czekać.


Jak tradycyjna, podkarpacka chata

Zawsze chcieli mieć dom szalowany drewnem. Z początku myśleli o takim w ich ulubionym skandynawskim stylu. Miał przypominać stodołę z ogromnym korytarzem, gdzie mogliby urządzić galerię z obrazami, które kolekcjonują. Iza, która sama rysuje i omal nie wylądowała na ASP (ostatecznie skończyła literaturę i ją wykłada), artystyczną pasją zaraziła męża informatyka, który zaczął kupować obrazy.

DO STOŁU PORTANO Z BLATEM NA ZAMÓWIENIE WYBARWIONYM NA CIEPŁY MIODOWY KOLOR WŁAŚCICIELE DOBRALI CZARNE KRZESŁA BAXTI NA METALOWYM STELAŻU – MOMA STUDIO.

Architekci zaproponowali jednak, by dom przypominał te lokalne, a im się to spodobało. Budynek nawiązuje do tradycyjnych, typowych dla Podkarpacia domów drewnianych nie tylko proporcjami, układem i kamienną podmurówką, ale też gankiem oraz łamaniem dachu. Oraz piękną rudą bejcą, którą pomalowano deski na elewacji (konstrukcja jest murowana). W środku za to poszaleli.


Wnętrza urządzone jak w lofcie

Lofty polubili, gdy kilka lat temu siostra Daniela kupiła zagraniczny album o takich wnętrzach. Iza z mężem obejrzeli go i zachwycili się tym stylem. Pomysły z książki przenieśli do swego domu na wsi. Miało być dużo miejsca i mało mebli. W kuchni obok białych szafek z płycinami i dębowymi blatami zrobili w płytkiej wnęce ścienną witrynę z szybkami oprawionymi w czarne ramy. Dziś zwraca na nią uwagę każdy, kto tu tylko wchodzi. Na ścianach ułożyli w jodełkę podłużne płytki i dobrali szwedzkie szklane lampy, które kojarzą się z bańkami na mleko.

Kuchnia łączy się z jadalnią i salonem wysokim na dwie kondygnacje z kładką na górze. Na niej stoi flipper – duma Daniela, który ma do automatów do gier szczególny sentyment. Ozdobą salonu jest ściana z glinianych płytek imitujących cegły i wypalanych podobnie jak one – z typowymi przebarwieniami. Z kolei kominek z wnęką na drewno i ścianę obok schodów wyłożono spiekiem kwarcowym przypominającym beton.

W SZKLANEJ WITRYNIE, ZROBIONEJ NA ZAMÓWIENIE, IZA TRZYMA WYŁĄCZNIE BIAŁE KUBKI I TALERZE ORAZ SZKŁO, BY NIC NIE ODCIĄGAŁO UWAGI OD EFEKTOWNEGO MEBLA. ZLEW – VILLEROY & BOCH, PŁYTKI NA ŚCIANIE – MAXFLIZ.

Schody zamiast balustrady osłania szklana tafla

Na górze są sypialnie – właścicieli (z wielkim tarasem) oraz ich synów, a także garderoba i industrialna łazienka. Sofy, fotele, stół, krzesła i łóżko Iza i Daniel wybrali jednego dnia, w jednym sklepie – Moma Studio w Krakowie. Na zamówienie zrobili za to stoliki kawowe wsuwane jeden w drugi, większe od standardowych, żeby wygodnie grało się na nich w planszówki – cała rodzina uwielbia „Osadników z Katanu”, „Scrabble” i „Monopol”. Obok kominka stoi nawet specjalna półka na gry.

Przed domem mają łąkę. Starym drzewom dosadzili rabaty i sosnę, ale chcieli, by ogród pozostał dziki. Natura im się odwdzięczyła – pod schodami mieszka zając, na dębach wiewiórki, a pod werandę podchodzą sarny i bażanty. W salonie nie mają telewizora, wolą przez wielkie okna patrzeć na zielone wzgórza.

Instagram Izy: instagram.com/livinglife.pl

TEKST: AGNIESZKA WÓJCIŃSKA
ZDJĘCIA: PIOTR MASTALERZ
ORGANIZACJA SESJI I STYLIZACJA: MICHAŁ GULAJSKI/ WNETRZAMICHALA.PL

reklama