werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Oset - czuły barbarzyńca

Rośliny

Oset

Nie są klasycznymi pięknościami, ale za to mają inne zalety. Dbają o nasze zdrowie i podniebienie. Niektóre osty to prawdziwe przysmaki!

Wypędzając Adama z raju, Bóg zapowiedział, że odtąd ziemia będzie mu rodziła ciernie i osty. Dlatego oset uchodził za roślinę wyklętą. Miał przypominać o grzechu pierworodnym, kojarzono go z ciężką pracą i cierpieniem, męką Chrystusa. Wierzono nawet, że to podarunek od samego diabła. Lecz jest też druga strona medalu. Na dawnych obrazach wokół jego kwiatu często fruwają motyle – zmartwychwstałe, odkupione dusze, wzlatujące ku Bogu. A w bajkach oset często jest symbolem miłości, która pokonuje wszelkie przeszkody.

Oset: niekoronowany król Szkocji

Najwyższe zaszczyty oset osiągnął w Szkocji. Pojawia się tam na tradycyjnych strojach, na najważniejszym odznaczeniu i oczywiście tysiącach pamiątek. Dlaczego Szkoci tak upodobali sobie tę kolczastą roślinę? Jej historia sięga ponoć XIII wieku, kiedy to kraj najechali wikingowie. Przypłynęli łodziami z Norwegii i postanowili nocą zaskoczyć Szkotów.

Świetny plan, ale... Gdy zaczęli boso się skradać, jeden z nich nadepnął na oset. Krzyknął przeraźliwie, budząc szkockich rycerzy, a ci w mig pokonali najeźdźców. Głównym bohaterem bitwy pod Largs został oset. Order Ostu to dzisiaj najwyższe odznaczenie państwowe. Widnieje na nim złoty oset otoczony mottem: „Nikt nie napadnie mnie bezkarnie”.

Jednak ta kultowa roślina nie jest prawdziwym ostem. To oset szkocki, inaczej popłoch. Trafna nazwa, ten potwór o szeroko rozłożonych kolczastych ramionach osiąga nawet trzy metry! Jego łodygi można jeść jak jarzynę. Świetnie, ale spróbuj je zerwać...

Oset żywi i leczy

Osty to też rośliny bliskie naszej ludowej tradycji. Jak dziewięćsił bezłodygowy, który pojawia się w sztuce Podhala. Teraz jest ściśle chroniony. Ten sam los spotkał mikołajki nadmorskie, niegdyś często rosnące na wydmach. Ich stylizowany wizerunek przetrwał w hafcie kaszubskim.

Wiele ostów możemy jeść. Najbardziej znane są karczochy – okazałe, nawet dwumetrowe rośliny o pięknych fioletowych kwiatach wielkości talerzy. Karierę zrobiły jednak jako wykwintne warzywa. Ich gotowanymi pąkami zajadali się Grecy, a potem Rzymianie. Do Francji sprowadziła je Katarzyna Medycejska, która gustowała w nich do tego stopnia, że podobno po jednej z uczt omal nie umarła z przejedzenia. Musiała nieźle przeholować, bo zjadane w rozsądnych ilościach karczochy są zdrowe. Otrzymuje się z nich nawet leki łagodzące dolegliwości wątroby i woreczka żółciowego (w Polsce cynex i cynacholin).

Leków dostarczają także inne ostowate rośliny. Na przykład ostropest plamisty – inaczej oset mleczny lub oset Maryi. Był ceniony już w starożytności – służył za pożywienie i lekarstwo oraz środek na laktację. Dziś z jego nasion wytwarza się popularne tabletki sylimarol. Na ból brzucha, niestrawność, brak apetytu pomoże również inne sławne ziółko – drapacz lekarski. Smakuje jak piołun! Z tego względu wchodzi w skład nalewek z gorzkich ziół, znanych pod nazwą bitter.

Rabaty w ostach

Szukasz roślin ciekawych, niekłopotliwych, a do tego modnych? Już znalazłeś – co tam kolce... Nie namawiam do siania zwykłych ostów czy łopianów, ale już przegorzany są naprawdę efektowne. Uroczymi mikołajkami i dziewięćsiłami możesz ozdobić skalniak, popłoch zaś wprawi twoich gości w prawdziwe osłupienie (wystarczy jeden). Kiedy ochłoną, uracz ich domową nalewką z drapacza i karczochami... z własnej grządki.

Warzywa te można uprawiać w Polsce, pod warunkiem, że mamy ogrzewaną szklarnię. Choć są to rośliny wieloletnie, u nas lepiej je traktować jako jednoroczne. Nasiona wysiewamy do małych pojemników z torfem i umieszczamy w temperaturze 25 stopni. Kiełkuje średnio połowa, dlatego należy siać po dwa-trzy do jednej doniczki. Kiedy wzejdą, pozostawiamy najsilniejsze, a temperaturę obniżamy do 15 stopni.

Po miesiącu pikujemy je do większych doniczek, a pod koniec kwietnia przesadzamy do gruntu co 1–1,5 m (nawet jeśli liście zwarzy wiosenny przymrozek, rośliny łatwo się regenerują). Ziemia powinna być żyzna, warto też zasilić karczochy nawozem. Pąki kwiatostanowe zbieramy, zanim się rozwiną. Zwykle można je ścinać od lipca aż do przymrozków.

Co osty lubią najbardziej

Dba o nasze zdrowie i podniebienie, a tak długo uchodził za roślinę wyklętą. Część ostów można kupić w sklepach ogrodniczych, nasiona innych – jak popłoch i szczeć barwierska – zebrać na polach i nieużytkach. Wszystkie lubią słońce i zadowalają się każdą, nawet słabą ziemią, byleby nie była podmokła.


COŚ NA ZĄB
Karczochy najsmaczniejsze są młode. Jemy je w całości razem z łodygą. Podczas gotowania nie należy ich przykrywać, aby nie zbrązowiały. Jak sprawdzić, czy są ugotowane? Odginamy jeden z zewnętrznych liści, jeśli łatwo odchodzi, są gotowe. Karczochy można też piec lub dusić. Świeże przechowujemy przez kilka dni w lodówce zawinięte w folię i skropione wodą, równie dobrze mogą stać w wazonie i stamtąd trafić wprost do garnka. Dobrze komponują się z anchois, bazylią, jajkami, cytryną, parmezanem i pomidorami.


CZEPIA SIĘ JAK RZEP
Kto z nas nie zapinał butów czy kurtki na rzepy? Tkaninę tę wynalazł szwajcarski inżynier w 1941 roku. Zainspirowały go „czepliwe” owoce łopianu zwane rzepami.


ODWAR Z DRAPACZA

Łyżkę stołową suszonego ziela zalej szklanką wody. Gotuj pod przykryciem 2–5 minut. Przecedź i pij po 1/4 szklanki 2–3 razy dziennie. Działa wzmacniająco, pomaga w niestrawności i bólach brzucha.


Tekst: Anna Karska
Fotografie: Anna Słomczyńska, Corbis, Mak Media/Flora Press, archiwum

reklama
reklama
reklama