werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Flaszka na tabakę

Kolekcje

Zamiast koperty pod stołem buteleczka pełna tabaki – chińskich łapówkarzy zdradzały kolekcje tabakierek. Bo te małe flaszeczki często miały wielką wartość.

Byli tacy, którzy uważali, że czcigodny Heshen – minister finansów i wielki sekretarz cesarza Qianlonga – to sprawny urzędnik, zdolny dyplomata i rozsądny doradca. Większość jednak miała go za skorumpowaną szuję i intryganta, który dzięki cesarskiej łasce zgromadził nieprzebrane dobra. Jak było naprawdę, trudno dziś dociec, minęło już ponad dwieście lat. Wiadomo jednak, że gdy tylko cesarz rozstał się z tym światem, jego syn i następca kazał Heshena pojmać, a następnie skonfiskować jego majątek. Nie sposób wymienić wszystkiego, co minister zgromadził – były tam złoto i srebro, perły i szafiry, bele jedwabiu i wełny, a nawet lisie futra i skonstruowane w Europie zegary (ponad 450 sztuk!). W tajnym schowku zaś, tuż za murami Pekinu, znaleziono 2390 buteleczek. Aż tyle! Wszystkie były mniej więcej wielkości dłoni, zrobione z topazów, bursztynu, jadeitu i karneolu, a służyły do przechowywania tabaki. I w pewnym sensie były dowodem na korupcję Heshena.

Tytoń pojawił się w Chinach w XVII wieku za sprawą Portugalczyków. Początkowo był horrendalnie drogi, a na dodatek za palenie groziła kara śmierci. W kręgach cesarskiego pałacu wciąganie tabaki stało się jednak bardzo popularne. Sproszkowany tytoń mieszano z aromatycznymi ziołami. Wierzono, że pobudza, uśmierza ból, a nawet pomaga w kłopotach z oddychaniem czy w niestrawności. Tabakowe szaleństwo było ogromne. Mówiło się wręcz, że tabaka w cesarskim życiu stała się równie ważna co jedzenie i sen. Jedyne, czego brakowało, to pojemnika do przenoszenia używki. I tak, gdzieś u schyłku dynastii Ming, a na początku Qing, wyprodukowano pierwsze butelki na tabakę. Niewielkie flaszeczki zamykane na korek, do którego mocowano małą łyżeczkę.

Stały się tak modne, że sam cesarz Kangxi nakazał ich produkcję w rzemieślniczych warsztatach na terenie pałacu. Do początku XIX wieku (Heshen zmarł w 1799 roku) używanie tabaki rozpowszechniło się w całym kraju, a same buteleczki stały się cennym przedmiotem kolekcjonerskim. Produkowano je z przeróżnych materiałów: porcelany, kamieni (jadeitu, agatu, nefrytu, wapienia), szkła, metalu (miedzi i srebra), kości słoniowej czy emalii. Ich zdobienia to przegląd niemal wszystkich technik dostępnych chińskim rzemieślnikom: malunek, kaligrafia, inkrustacja, snycerka. Głównymi ośrodkami produkcji były Pekin, Kanton, Tybet, prowincja Liaoning i Mongolia Wewnętrzna. Na przykład Mongolia specjalizowała się w buteleczkach ze srebra, Liaoning w agatowych. Jednym z najbardziej egzotycznych materiałów była sprowadzana z Jawy i Sumatry narośl kostna jednego z gatunków dzioborożca. Materiał miał żółtoczerwony kolor i właściwości podobne do kości słoniowej.

O tym, żeby tabakę przechowywać w buteleczkach, zadecydowało kilka czynników. Pierwszy to wilgotny klimat Chin, w którym nie sprawdzały się znane w Europie pudełeczka na tabakę. Nie były dostatecznie szczelne, by chronić zawartość. Po drugie, w chińskich buteleczkach tradycyjnie przechowywano lekarstwa, a tabakę tak właśnie traktowano. Wreszcie swój wpływ mógł mieć niemiecki jezuita Killian Stumpf, którego cesarz Kangxi uczynił nadzorcą dworskiej huty szkła. Stumpf znał się na tym rzemiośle jak nikt – pochodził z Bawarii słynącej ze szklarskich tradycji. Początkowo miał zajmować się produkcją soczewek, ale nowa dworska moda wymusiła zmianę profilu produkcji. Niewykluczone, że to on pokazał Chińczykom, jak zrobić znane mu z ojczyzny buteleczki na tabakę.

Zawrotna kariera flaszek na tabakę wiąże się ściśle z tym, jak funkcjonowało chińskie społeczeństwo. Nie tylko minister Heshen mógł być niepoprawnym łapówkarzem – cały aparat państwowy jechał na korupcji. Pojemnik na tabakę idealnie nadawał się na „wyraz wdzięczności” – niewielki, a jednocześnie wartościowy. Nawet te tańsze, robione z formy porcelanowe tabakiery trzeba było ręcznie pomalować. Imponująca kolekcja Heshena była właśnie efektem szerokich kontaktów z prowincjonalnymi urzędnikami, którzy chcieli zdobyć jego przychylność.

Buteleczki zdobiono odpowiednio do ich funkcji. Kaligrafowano życzenia z różnych okazji i opatrywano symbolicznymi dekoracjami. Popularnym motywem był smok, ale tylko cesarz i jego synowie mogli mieć dzieła sztuki zdobione smokiem z pięcioma szponami u każdej łapy. Pospólstwo musiało się zadowolić smokami o trzech szponach. Konie symbolizowały wytrzymałość, wysoki status, władzę i bogactwo. Zając ozna- czał życzenia długiego życia, podobnie jak bambus, ryba zaś – bogactwo, harmonię i małżeńską zgodność. Pojawiały się nawet portrety Europejczyków. Jedna z takich flaszeczek, z malunkiem przedstawiającym kobietę, pozostaje do dziś najdroższym obiektem tego typu. Na aukcji w domu Bon- hams w Hongkongu sprzedano ją za ponad trzy miliony dolarów. Buteleczki z portretami właścicieli zyskały popularność w XIX wieku. Wiązało się to z opracowaniem nowej techniki malowania na szkle – za pomocą odpowiednio wygię- tych pędzelków malarz nanosił farbę na ścianki naczynia od wewnątrz.

Złota era tabakierek trwała przez cały okres panowania dynastii Qing i zakończyła się wraz z nią w 1912 roku. Wąchanie tabaki wyparły coraz powszechniejsze papierosy. Jeszcze przez jakiś czas chińscy rzemieślnicy produkowali buteleczki na potrzeby kolekcjonerów, powstały też oczywiście liczne falsyfikaty starych, cennych okazów. Kolekcja ministra Heshena została zgodnie z cesarskim życzeniem wyprzedana i niewykluczone, że do dziś krąży po rynku antykwarycznym. Najcenniejsze są jednak specjalnie oznaczone flaszeczki wyprodukowane do wyłącznego użytku władcy i jego najbliższych.

Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Metropolitan Museum of Art

reklama
reklama
reklama