reklama

Historia kielkiszka do jajka

Kolekcje

Ludwik XV lubił sobie pocyrkować przy śniadaniu. Opukiwanie łyżką skorupki jajka na miękko wydawało mu się tak śmiertelnie nudne, że opracował sposób bardziej atrakcyjny i postanowił podzielić się nim ze światem. Co niedzielę tłumy paryżan ciągnęły zobaczyć króla w jego popisowej sztuczce. W nabożnej ciszy jednym ruchem noża ścinał czubek jajka – pisze Maguelonne Toussaint-Samat w swojej „Historii jedzenia”. A kiedy skorupka dotknęła obrusa, nadworny stolnik oznajmiał: „A teraz Król zje Jego jajo”. Badacze zwyczajów kulinarnych właśnie w tym teatrze widzą początki popularności śniadaniowej potrawy, która w XVIII wieku dotarła pod strzechy. „Zwyczajni” historycy – ironiczną zapowiedź przyszłości majestatu. Ludwik XVI (wnuk Ludwika XV) i Maria Antonina skończyli na szafocie podobnie jak „Jego jajo”.

Kieliszki do jajek przeżyły nie tylko Ludwików, ale też zagładę Pompejów. Na jednej z włoskich mozaik widać ucztujących patrycjuszy. Wielu z nich trzyma w dłoniach eleganckie podstawki. Gdyby dotrwały do naszych czasów, kolekcjonerzy, których nazywa się pocilowistami (od pocillum ovi, co po łacinie znaczy: małe naczynko na jajko), zaprzedaliby za nie duszę.

Sposoby przyrządzania jaj i przepisy różnią się zależnie od epoki, części świata i smaku. Generalnie jednak gotowanie uważa się za trudniejsze niż pieczenie i smażenie. Dlatego jaja na miękko uchodziły za jedzenie wyrafinowane. Mieszkańcy Pompejów i obywatele Rzymu do wrzątku, w którym miały być gotowane, dodawali pieprz i orzechy piniowe, a także miód, ocet i garum, czyli sos ze sfermentowanych ryb. Z kolei w średniowieczu jajka pieczono w żarze albo, sposobem Shreka, sadzono wprost na kamieniach z paleniska.

Gotowane wróciły do łask na przełomie XVII i XVIII wieku. Wtedy znów zaczęto używać podstawek do jajek. W liście z 1690 roku, który jest pierwszym pisanym świadectwem ich istnienia, niejaka lady Harvey dziękuje swojemu darczyńcy za „to fikuśne srebrne coś do jajek”.

Od 1743 roku każdy mógł jeść jak król, bo na rynek trafiły o wiele tańsze platery z Sheffield, czyli zastawa ze stopu srebra i miedzi. Kieliszki rozrosły się do rozmiarów całych tac, na których znalazło się miejsce nie tylko na jajo, ale również na łyżkę, szczyptę soli i kromkę chleba. Z czasem odkryto, że srebro zmienia smak jajka, więc wnętrze podstawek pokrywano złotem.

Równocześnie triumfowała ceramika: kosztowna i niepowtarzalna, bo aż do połowy XIX wieku kieliszki produkowano ręcznie. Na rynek weszły takie marki, jak Villeroy & Boch, Johnson Bros, Rosenthal czy nasz Bolesławiec. A kieliszki zaczęły zmieniać się w kurczaki, króliki (!) i skorupki. Pod koniec XIX wieku świat skurczył się dzięki kolei żelaznej, a rodząca się branża turystyczna z kieliszka na jajko uczyniła nośnik reklamowy z widoczkami i panoramami miast. I tak przy śniadaniu można było powspominać kanikułę w Heidelbergu czy Karpaczu.

Po pierwszej wojnie światowej na stoły wkroczył plastik. Kieliszek zaś stał się wyzwaniem dla dizajnerów. Ci nadawali podstawkom kształty... brytyjskiej rodziny królewskiej (produkowane przez nieistniejącą już od ćwierć wieku firmę Luck & Luka), Myszki Miki, auta, a nawet zielonego ludzika z łyżką (projekt Philippe’a Starcka). A na tym pomysły się nie kończą. Najbardziej zaskakujący? Kieliszek jak iPod – dla tych, którzy nawet przy śniadaniu nie potrafią rozstać się z gadżetem.

Jan Respondek, kolekcjoner
Zbieram kieliszki sprzed drugiej wojny światowej, zwłaszcza z XIX wieku. Tylko porcelanowe. W kolekcji, którą gromadzę od 40 lat, jest 200 unikalnych okazów. Wśród rękodzieła francuskich, belgijskich, holenderskich i niemieckich ceramików mam też biało-czerwony kieliszek z Chin. Zdobi go rysunek medytującego człowieka. Od wewnątrz ścianki pokrywają sentencje, nad którymi powinno się rozmyślać podczas jedzenia. Nigdy nie próbowałem tego robić. Poza tym i tak wolę jajecznicę. Za najważniejszy swój eksponat, choć wcale nie najcenniejszy, uważam kieliszek podwójny: z pojemnikami na jajko w skorupce i posiekane, które doprawiało się solą i pieprzem, a jadło nożem i widelcem.

Tekst: Hubert Musiał
Zdjęcia: Lilianna Sokołowska z kolekcji Jana Respondka, Bridgeman art/Fotochannels, Stockfood/free, Living4media/free, The Art Archive/Forum, katalogi aukcyjne

reklama