Romę Roman fascynuje eteryczne piękno kwiatów i ziół. Długo zastanawiała się, jak zatrzymać ich przemijanie. Próbowała różnych technik i materiałów. Sukcesem zakończyły się eksperymenty z gipsem i gliną.

 

WERANDA: Skąd pomysł na artystyczne działania z roślinami?

ROMA ROMAN: Dużo czytałam o pracy pionierów botaników, zwanych łowcami roślin. To oni przed wiekami odkrywali i opisywali nieznane gatunki. Nierzadko z narażeniem życia odbywali wyprawy na inne kontynenty, aby przywieźć do Europy nowe okazy i ich nasiona. Wciągnęła mnie ta historyczna przygoda.

 

Do utrwalania roślin używasz materiałów ekologicznie czystych, łatwych do kształtowania, a zarazem trwałych...

Glina i gips to jedne z pierwszych materiałów wykorzystywanych przez ludzi w rzemiośle i sztukach pięknych.

 

Jak powstaje relief?

Zaczyna się od wyjścia na łąkę, do ogrodu albo do lasu. Każde z tych miejsc jest dla mnie inspirujące i z każdego znoszę do pracowni wiele roślin, które potem układam, przycinam, komponuję. Potem przychodzi czas na glinę, z której powstaje forma do reliefu. Trzeba ją rozwałkować i uformować tak, by przybrała wymiar podyktowany przez obmyśloną kompozycję i liczbę roślin. Następnie przygotowuję i wylewam gips, który po zastygnięciu staje się reliefem. Na efekt trzeba czekać od kilku dni do kilku tygodni – wszystko zależy od wielkości i głębokości formy.


reklama


 

Po wyschnięciu relief jest pewnie szlifowany i patynowany?

Tak, a na wielki finał zabezpieczam pracę woskiem.

 

Słyszeliśmy, że wiele kobiet zamawia u ciebie portrety własnych wiązanek ślubnych. Ich przygotowanie to pewnie praca na czas?

Rzeczywiście, liczy się każda chwila, aby zdążyć zatrzymać prze- mijającą wspaniałość wiązanki – świadka wzruszających chwil. Aby stworzyć pamiątkę, która latami będzie cieszyła oczy i przywoływała miłe wspomnienia.

 

Świetny pomysł na prezent poślubny! I okazja do ciekawych obserwacji, bo przecież kwiaty, które kobiety wybierają do swego ślubnego bukietu, bardzo dużo o nich mówią. Nawet więcej niż fason sukni.

Pamiętam pannę młodą zakochaną w chabrach. Od dziecka marzyła, że na ślubnym kobiercu stanie w niebieskiej kreacji. W dorosłym życiu nie chciała jednak postąpić wbrew tradycji. Suknia była więc biała, ale bukiet wybrała z chabrów i niebieskich hortensji. Dotrzymała wierności swoim dziewczyńskim wyobrażeniom.

 

Jakiego rodzaju zlecenia jeszcze przyjmujesz?

Zamówienia, które najbardziej lubię, to portretowanie ogrodów botanicznych. Znajduję tam rośliny, których nie spotykam na co dzień. To inspirujące i rozwijające zajęcie. Chociaż... portretowanie ogrodów prywatnych też sprawia mi wiele radości, ponieważ jest okazją do spotkań z ciekawymi ludźmi. Razem wybieramy rośliny, które mają być wizytówką ogrodu, wąchamy i smakujemy zioła. To miłe, niespieszne chwile. Zostają po nich magiczne obrazy.

 

Czy jest taki ogród na świecie, o którego utrwaleniu marzysz?

Raczej mam to w planach. To ogrody Claude’a Moneta w Giverny i kwiatowy Karola Linneusza w Råshult, w którym obecnie można znaleźć gatunki ziół rosnące tam od XVIII wieku.

Trzymamy zatem kciuki za realizację planów!

 

Więcej reliefów Romy Roman można obejrzeć na stronie portretyroslin.tumblr.com. Tam jest również możliwość dokonania zakupów. Telefon do artystki: 501 215 708.


Rozmawiała: Małgorzata Tomczyk
Zdjęcia: Bartłomiej Zaranek