abstrakcyjne obrazy Joanny Osińskiej

Abstrakcyjne obrazy Joanny Osińskiej – malowane piaskiem i złotem

Artyści

Szuka zachwytów w przyrodzie, a potem maluje je na płótnie farbami, piaskiem i złotem. Joanna Osińska zapamiętuje blade świty, jaskrawe zachody i… emocje w zenicie.

Z Joanną Osińską rozmawiała Agnieszka Wójcińska

Twoje obrazy kojarzą mi się z naturalnym rysunkiem marmuru albo zjawiskami kosmicznymi.

To piękna interpretacja. Abstrakcja ma tę zaletę, że jest uniwersalna i każdy może nadać jej własne znaczenie. Największą inspiracją jest dla mnie natura, czuję się z nią mocno związana. Krajobrazy, połączenia kolorów, ulotne momenty trwające tylko kilka chwil, o zachodzie słońca czy poranku – to wszystko zachwyty, jakich szukam. Od roku mieszkam w Warszawie, studiowałam w Toruniu, ale często wracam w rodzinne strony na wieś pod Warszawą. Uwielbiam rzekę, jeziora, las. Lubię wstać o świcie, żeby poczuć wyjątkowość poranka. Zupełnie inne są wtedy kolory i odczucia niż w ciągu dnia. Bliżej mi do dzikości, ale staram się szukać piękna tam, gdzie akurat jestem. Zdarza się, że znajduję je w miejscu, które znam od lat, ale wcześniej tam go nie widziałam. Jestem też bardzo wrażliwa na emocje, u siebie i u innych. Przekładam je na kolory – można powiedzieć, że najważniejsze dla mnie tematy to pejzaż zewnętrzny i ten wewnątrz nas.
 

malarstwo Joanny Osińskiej
„Nieuchwytne szczęścia”, 2020 r.

Dlaczego wybrałaś abstrakcję?

Maluję od dziecka i długo tylko w sposób realistyczny. W końcu, studiując na ASP, zrozumiałam, że abstrakcją mogę opowiedzieć więcej, bo jest niedosłowna. Im coś jest mniej oczywiste, tym więcej czasu trzeba temu poświęcić i tym bardziej nas skłania do odkryć. Dziś abstrakcja jest mi najbliższa…

…i wyraziste barwy – chętnie sięgasz po róże, czerwienie, żółcienie, turkusy…

Często są wzięte wprost z natury. Można by pomyśleć, że tak mocnych kolorów w niej nie ma, ale gdy uważnie obserwuje się świat, widać je w zachodach słońca, porankach. Kolor od lat zwyciężał w moich pracach, jest mi bliski. Ale ostatnio zaczęłam malować też rzeczy bardziej pastelowe – to chyba wyraz tęsknoty, którą noszę w sobie, za stworzeniem czegoś subtelnego, delikatnego. Na płótnach pojawiły się pudrowe róże, biele. Zawsze jednak dbam o to, by prace nie były płaskie, miały fakturę, którą można odkrywać, zbliżając się do obrazu.

obrazy Joanny Osińskiej
„Opowieści o lekkości”, 2020 r.
obrazy Joanny Osińskiej
„Odkrycia”, 2018 r.
Joanna Osińska malarstwo
„Sny niedokończone”, 2020 r.

Jak to robisz, chyba nie tylko farbami?

Sięgam też po inne materiały. Zaczęło się od złota, które jest bardzo plastyczne, pięknie odbija światło. Zaznaczam nim horyzont, czasem kontury lub jakąś powierzchnię. Ale chciałam iść o krok dalej i eksperymentuję też z płatkami kwiatów – róży, jabłoni, zależało mi, żeby natura była namacalna na moich obrazach. A potem przyjaciółka przywiozła mi piasek z Teneryfy i z pomocą tych drobinek zaznaczam małe czarne kropeczki. Używam past strukturalnych i folii pryzmatycznych. Te dodatkowe faktury wzbogacają obraz nie tylko wizualnie, ale także pod względem treści, dają nowe możliwości interpretacji.

Co próbujesz w ten sposób opowiedzieć, co znaczą na przykład złote kwadraty?

To metafora czegoś ulotnego, czegoś, co trwa tylko chwilę, przebłysków słońca między liśćmi czy linii na tafli wody rozbujanej przez wiatr. Ale symbolizują też odkrycia, jakich dokonujemy, podróżując i obserwując świat. One często nas zmieniają. Dlatego cykl ze złotymi kwadratami nazwałam „Odkrycia”. Pojawiają się tam formy geometryczne, które w zasadzie nie występują w naturze, za to są symbolem doskonałości.