Paweł Wyborski obrazy

Pejzaże malowane na złocie i srebrze. W obrazach Pawła Wyborskiego głównym bohaterem jest światło

Artyści

Na początku jest złoto. To na nim Paweł Wyborski kładzie cieniutkimi warstwami farbę, by zakląć słońce w swoich pejzażach. Zabiera nas w podróż do miejsc, których nie ma.

Paweł Wyborski obrazy
„Pejzaż”, 2024-2025 r.


Z Pawłem Wyborskim, malarzem, rozmawia Stanisław Gieżyński

Jak to się stało, że wykształcony socjolog zajął się malarstwem?

Ależ ja malowałem od zawsze! Po prostu nie skończyłem studiów w tym kierunku. Dostałem się na socjologię i… już tam zostałem. Spodobało mi się szerokie pole kształcenia: filozofia, estetyka, socjologia religii. To daje pewne intelektualne tchnienie, pozwala poruszać się w tematach, które budują fundament mojego malarstwa. Dla mnie malowanie to nie jest czynność, która służy frywolnej ekspresji. Musi stać za nim jakaś koncepcja, jakiś temat.

I jaki jest temat pańskiego malarstwa?

Tworzę w dwóch cyklach: jeden porusza się wokół problematyki ikony, drugi – pejzażu. Ale po latach dochodzę do wniosku, że sensem całego mojego malowania jest światło. Ono organizuje przestrzeń malarską, nie pochodzi z zewnątrz, lecz z samego obrazu, bo maluję na złocie i srebrze – to pomysł wywiedziony z tradycji ikony. Jej ojcowie mówili o malowaniu na świetle. Złoto jest kolorem kolorów, boskości i transcendencji.

Malarstwo współczesne Paweł Wyborski
„Pejzaż/garda”, 2023-2024 r.
Obraz Pawła Wyborskiego Pejzaż Jezioro
„Pejzaż/jezioro”, 2025 r.


Mam swoje własne metody, mieszam złota mineralne z żywicami i taki podkład kładę na płótno. Maluję techniką laserunku, kładąc kolejno częściowo przezroczyste warstwy farby. One zaczynają w końcu ze sobą grać i wtedy rodzi się to wewnętrzne światło. Mam nadzieję, że je w moich obrazach widać.

Lasy, pola, stawy – czy to konkretne miejsca?

Nie maluję z natury, ale pewne okolice są punktem wyjścia do obrazów. Lubię Kociewie, okolice Starogardu Gdańskiego, bo stamtąd pochodzę. Często wracam nad Jezioro Borzechowskie i znajduję tam uniwersalny widok zetknięcia drzew z wodą. Odwiedzam ogród dendrologiczny w Wirtach. No i Podlasie, gdzie jeżdżę od dwudziestu kilku lat. To są ważne dla mnie miejsca. Przez lata obserwuję, jak się zmieniają, i to budzi we mnie jakąś nostalgię, potrzebę scalenia różnych ich fragmentów na płótnie.

Na obrazach pojawia się także architektura.

To przez moją fascynację dawnym malarstwem. Już jako dziecko uwielbiałem przyglądać się temu, co dzieje się na dalszych planach obrazów. Odchodziłem od pierwszego kręgu przedstawienia ku tym wszystkim didaskaliom i peryferiom. W końcu postanowiłem powierzyć im główną rolę. Dlatego często zobaczymy budynki, na przykład sakralne, i jakieś fragmenty pejzażu. Ja to wszystko oczywiście interpretuję po swojemu, redukuję i upraszczam.

Wiem, że często powraca pan do namalowanych już prac.

Mam taką cechę, a może przekleństwo, że maluję na moich starszych pracach. One są już skończone, funkcjonują sobie, ale czuję, że trzeba coś poprawić, zaktualizować. Po co zaczynać nowe, jak można się zająć tamtymi (śmiech)? Ja po prostu ciągle prowadzę z nimi dialog.

Kontakt z artystą: @pawelwyborski_art

ZDJĘCIA: Archiwum artysty 

Przeczytaj też: Abstrakcyjne pejzaże Anny Tajak – każdy obraz to zaproszenie do własnej interpretacji
 

Zwierciadła Kalendarz Zwierciadła Kalendarz