Od akwareli na papierze do jedwabnej apaszki – rozmowa z Zofią Oczko, twórczynią marki Aquarelia
ProjektanciMalowane na papierze akwarele zwykle oprawiamy i wieszamy na ścianie. Zofia Oczko znalazła sposób, by przenieść je na... jedwabne apaszki. Oto pełne koloru dzieła sztuki zdobiące kobiece szyje.
Skąd wziął się pomysł na artystyczne apaszki z jedwabiu?
Wszystko zaczęło się od przeprowadzki całej rodziny z Warszawy, gdzie mieszkaliśmy w bloku, do domu z ogrodem w okolicach Podkowy Leśnej. Odżyły we mnie sięgające jeszcze dzieciństwa zainteresowanie naturą i twórcza pasja – nasza najmłodsza córka (mam trójkę dzieci) właśnie wtedy poszła do przedszkola i znalazłam więcej czasu, żeby robić coś własnego.
Moja droga artystyczna… jest nietypowa. Nie kończyłam ASP, tylko polonistykę i etnologię na Uniwersytecie Warszawskim. Rysunek i malarstwo były zawsze moim hobby i sposobem na miłe spędzanie czasu. Trochę się broniłam przed określaniem siebie jako artystki. Jednocześnie miałam poczucie, że coś z siebie chcę dawać innym.
Poszukiwałam takiej drogi, żeby moje prace miały charakter użytkowy i żeby towarzyszyły ludziom w codzienności, sprawiały im radość. Niekoniecznie w klasycznej formie do powieszenia na ścianie.
Ponieważ mieszkamy blisko słynącego z produkcji jedwabiu Milanówka, wpadłam na pomysł, by tworzyć artystyczne apaszki z nadrukami moich ilustracji. Poza tym jedwab jest też szlachetnym i miłym w dotyku, zmysłowym materiałem.
Zobacz też: Przypominają piankę na kawie lub komórki pod mikroskopem. Swoje tkaniny artystyczne Beata Warda tworzy... lutownicą
Jak powstają wzory? Czy są malowane bezpośrednio na jedwabiu?
Wybrałam akwarelę, bo to technika kontemplacyjna, pozwalająca się wyciszyć, wymagająca maksymalnego skupienia. Wszystko w niej dzieje się w czasie rzeczywistym – maluje się, gdy papier jest mokry i farba rozcieńczona, a raz położonej plamki nie da się poprawić.
Poza tym technika akwarelowa jest bardzo wdzięczna, a sprzęt do malowania – kompaktowy, łatwy w transporcie i, co ważne przy dzieciach, nietoksyczny. Przy naszym bogatym życiu rodzinnym akwarela okazała się bardzo wygodna.
Świetnie gra z jedwabiem i dużo osób myśli, że ja maluję bezpośrednio na nim. Zawsze im tłumaczę, że to zupełnie inna technika. Ja najpierw robię szkic na papierze, potem maluję akwarelami i gotowy obraz skanuję. Ze skanu wykonywany jest nadruk na tkaninę jedwabną. Apaszki mogą być w rozmiarach 53 x 53 cm albo 70 x 70 cm.
Bardzo zależy mi na tym, żeby pokazywać bogactwo natury, tę wielość kształtów i kolorów, które można zamknąć w jednej kompozycji.
Gdzie szukasz inspiracji do nowych projektów?
Inspiruje mnie przede wszystkim natura. Z kwiatów najbardziej kocham peonie. W ciągu dwóch lat stworzyłam około trzydziestu wzorów apaszek i ciągle dostaję prośby o nowe wzory. Chcą mieć motyw hortensji albo jaśminu (dla pani o imieniu Jasmina). Jak czuję, że takie zapytania współgrają ze mną, to wykonuję nowy obraz.
Inspiruje mnie też kultura. Fascynuje mnie holenderska martwa natura – zwłaszcza XVII-wieczna, czasy jej największego rozkwitu. Jak malowałam gruszki, to nasyciłam je złotym światłem, bo właśnie takie zachwyciło mnie we francuskim filmie „Bulion i inne namiętności”.
Skąd pochodzi nazwa marki Aquarelia?
Zrobiliśmy rodzinną burzę mózgów nad nazwą i wygrał mój syn, sześcioletni Tadzio. Rzucił hasło „aquarelia”, nawet nie wiedząc, czy jest takie słowo. Bardzo nam się spodobało.
Gdzie można kupić jedwabne apaszki Aquarelia?
W maju Zofia otworzyła swój pierwszy showroom w Podkowie Leśnej. Można tam kupić apaszki, poszetki, paski i obrazki jej autorstwa.
- Sklep internetowy: aquarelia.pl
- Showroom stacjonarny: ul. Brwinowska 2, Podkowa Leśna
Zdjęcia: Zuzanna Kruschewska