E-booki powoli zastępują książki, półki – przepastne biblioteki. Ale nikt nie wymyślił wygodniejszego mebla do czytania niż fotel czy kanapa.

 

Na świecie nie ma mowy o końcu ery Gutenberga. Dzisiaj sprzedaje się dwa razy więcej drukowanego słowa niż 20 lat temu. Polacy co prawda lądują na szarym końcu w statystykach, ale miejmy nadzieję, że odrobią straty. Może pomogą nam wygodne meble?


Moment, aby zająć się tematem, wydaje się doskonały. 23 kwietnia świętujemy Dzień Książki. Data wybrana nieprzypadkowo, bo to urodziny Williama Szekspira (w 1564 roku). Tego dnia w Katalonii bliskim osobom wręcza się książkę i różę. Może by zaszczepić ten zwyczaj i u nas?

Wolumeny księcia

 

 


Kiedyś to się dopiero czytało! Im wyższa była pozycja społeczna, tym bardziej okazała biblioteka. Gdy na przełomie XIX i XX wieku Roman i Elżbieta Potoccy robili remont rezydencji w Łańcucie, zainwestowali też w bibliotekę. Ogromną: z kominkiem, biurkiem, dębową boazerią i szafami, które w drzwiczkach miały zamontowaną mosiężną siatkę, aby cenne dzieła mogły „oddychać”. W okna natomiast wstawiono witrażowe szybki, bo wiadomo, że nadmiar światła papierowi szkodzi. No i zaaranżowano kąciki do czytania. Lekturze można się było oddawać przy biurku czy przy stole, ale nie były to miejsca zbyt wygodne. Środek zajęły więc spore kanapy i szezlong z wygodnym pulpitem, a przy kominku – głębokie fotele. W takiej bibliotece studiować księgi mógłby więc cały dwór. A miejsce nadawało się też na sekretne pogawędki i... drzemkę.

Wiek później, kiedy książki stały się popularniejsze, a w domach brakowało osobnego miejsca na bibliotekę, wolumeny (najczęściej te poważne, naukowe) zajęły gabinet pana, w buduarze pani zaś zostały romanse i poradniki, nawet dzieci w swoich pokojach już miały książki. Gdzie czytano? Gdzie popadło i gdzie było wygodnie.

Cenne fotele

 

 


Ernest Hemingway miał swój ulubiony fotel, na którym oddawał się lekturze. Stoi w domu pisarza na Florydzie. Zrobiony jest z giętego drewna, a siedzisko i oparcie są w jasnozielonym kolorze z jaśniejszą lamówką. Do tego pan Ernest miał identyczny podnóżek. Sądząc po zużyciu, pisarz namiętnie się na fotelu wylegiwał. W zasięgu ręki stała niewielka półka z książkami.

 

Podobnie jaskrawy mebel wybrała autorka „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen – czerwonoróżowy. Miał wysokie oparcie, przypominał tron i nie był najwygodniejszy. Jane ustawiła go przy kominku, bo jesienie i zimy w Chawton House w hrabstwie Kent są chłodne i dżdżyste.

Wygodnie, z przyjacielem

 

 


Dzisiaj często rezygnujemy z czytania na siedząco. Modne są szezlongi, ale dalekie w formie od tych rokokowych. Mają być przede wszystkim wygodne. Wracają też klasyczne uszaki, jednak w nowoczesnej tapicerce. Siedząc w takim fotelu, mamy wrażenie, jakby nas „otulał”, zatapiamy się w nim jak w kryminałach Agaty Christie. A jeśli chcemy mieć najwygodniejszy fotel świata? Za taki uznany został Lounge Chair (zrobiony ze skóry i sklejki) zaprojektowany przez Charlesa Eamsa. Mebel występuje w parze z taboretem–podnóżkiem.


Stare chińskie przysłowie mówi: „Kiedy przeczytam nową książkę, to tak, jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem, to tak, jakbym spotkał się ze starym przyjacielem”. Warto więc, żeby te spotkania z przyjaciółmi odbywały się wygodnie i w miłej atmosferze.

Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: archiwa firm
Wykorzystano: „Przechadzki po dawnych wnętrzach”, Anna Sieradzka, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2001
 

 

reklama