Urządzanie jest jak malowanie obrazu. Trzeba mieć fantazję, dobrać kolory, czasem zaskoczyć – tłumaczy Anna Kmita, kolekcjonerka zachodów słońca.

 

Artystyczny klimat

W agencjach reklamowych Anna przepracowała 17 lat. Jednak intratne stanowisko dyrektora kreatywnego bez żalu zamieniła na urlop wychowawczy i zajmowanie się Niną. Kiedy mała podrosła, stwierdziła, że do pracy nie wraca. – Tym bardziej że pojawił się w moim życiu książę na białym koniu, który robi też za mecenasa – śmieje się. Postanowiła zostać malarką na pełen etat.


Zaczynała od portretów rodziny, jak ten wiszący w kuchni – realistycznie przedstawiona córka ze skrzydłami domalowanymi sprejem. Z czasem artystka stawała się coraz bardziej niepokorna. Ostatnio na przykład uwiodły ją akty. Pozuje do nich starsza córka Hania. Ogromne prace powstają w piwnicznej pracowni doświetlonej studyjnymi lampami (zrezygnowała z przeszklonego gabinetu na górze, bo słońce było za mocne). Na stoliku piętrzą się albumy o sztuce, na przykład Marlene Dumas, malarki z RPA, albo Belga Michaëla Borremansa. Mroczne, realistyczne portrety.


Prace Anny, te grzeczniejsze, dyskretnie porozwieszane są w całym domu. W oczy rzucają się też wymyślone przez nią artystyczne tapety. Narysowała je w photoshopie i zleciła wydruk. Urządzanie domu jest dla niej trochę jak malowanie na płótnie. Też trzeba mieć pomysł, dobrać kolory, czymś zaskoczyć.

 

Tanie i atrakcyjne pomysły na wystrój wnętrza


Kupiła go dwa lata temu. Kiedy po raz pierwszy weszła na piętro i przez ogromne okno zobaczyła orzech rosnący w ogrodzie, klamka zapadła. Wnętrza wykończyła i urządziła w trzy miesiące. – Miałam mnóstwo pomysłów. Tanich, ale atrakcyjnych – mówi Anna i zaczyna prezentację. Pokazuje dwa ogromne lustra w salonie oraz kuchni. Dzięki nim i oknom do ziemi parter domu wygląda, jakby był dwa razy większy niż w rzeczywistości (ma tylko 50 m). Zresztą patent sprawdza się też w łazienkach i sypialni.

 

Potem chwali się tapetami. Zobaczymy je na kubiku kryjącym szatnię i lodówkę z kawiarką. Niezły żarcik wymyśliła w sypialni. Mamy wrażenie, jakbyśmy na gorącym uczynku złapali graficiarza, a to koleś zrobiony w photoshopie. Z kolei w łazience dla gości zbyt grzeczną tapetę Anna po prostu w połowie oddarła.

 

Betonowe ściany, kolorowe dodatki


W całym domu uwagę zwracają „betonowe” ściany. Pokryte są zwyczajnym tynkiem gipsowym, ale niezwyczajnie położonym. Kiedy tynk trochę podsechł, trzeba go było delikatnie „zepsuć” packą, potem polakierować, a na koniec machnąć czarną farbą i szybko umyć. Anna przeczytała o tym w jakimś magazynie wnętrzarskim, zrobiła eksperyment na fragmencie ściany, a potem szpachlę oddała fachowcowi. – Cały czas stałam obok niego albo siedziałam na krzesełku i pilnowałam, żeby tych ścian za bardzo mi nie wygładził, bo takie niedoróbki nie mieściły mu się w głowie – śmieje się.

 

Łazienka na kilka liter

 

Efektownie wyglądają też litery w łazience, które namalowała w dwie godziny, lub znalezione w sklepie budowlanym stalowe drzwi (w zwyczajnych domach spotykamy je raczej w pomieszczeniach technicznych). Żyrandol z kolorowymi kloszami to składanka. – Ten łaciaty wylicytowałam na Allegro, pozostałe kupiłam w markecie. Powiesiłam je na kawałku kątownika, pod którym kryją się kable – wyjaśnia.

 

Taras zawsze elegancki


Dumna jest też z tarasu. – Ludzie sieją trawę, która brzydko wygląda przez większą część roku, a deski są zawsze eleganckie – dodaje. Zresztą, zupełnie jak impresjoniści, zaszalała również ze światłem: małymi lampkami podkreśliła liście orzecha, wodę w basenie, płot, a nawet krawędzie tarasu. Teraz czuje, że jest nie tylko ładnie, ale też bezpiecznie. I to ona, która boi się duchów, ciemności i wampirów (w tej właśnie kolejności). Poza tym, jeśli wyprawi imprezę w ogrodzie, będzie gdzie potańczyć.


Za moment zajdzie słońce. Z okien swojego domu, które skierowane są na wschód, przecież go nie zobaczy. Ale od czego szklana tafla zamiast klasycznego płotu? – Siadam na leżaku z filiżanką herbaty i podziwiam odbijające się w niej purpurowe słońce. Może po raz ostatni – zastanawia się Anna. Chciałaby dom sprzedać. Zakochała się ostatnio w art déco i wypatrzyła willę w okolicy. Willę z bardzo dużymi możliwościami.

Tekst: Beata Woźniak
Stylizacja: Katarzyna Mitkiewicz
Zdjęcia: Michał Skorupski
Kontakt do artystki: www.annakmita.com

reklama