­Kiedy za urządzanie bierze się kobieta z artystycznym zacięciem, nawet stare ogromne pałacowe wnętrza robią się przytulne.

Cathrine Oxholm projektuje piękne swetry z kaszmiru. Proste, w stonowanych szarościach, utkane z najlepszej przędzy. Są cudownie miękkie i puszyste, a na plecach mają... trupie czachy albo wysadzane kryształkami Swarovskiego różne hasła. Bo Cathrine nie lubi grzecznej oczywistości, woli rzeczy charakterne. Doskonale widać to w jej domu w Kopenhadze, gdzie mieszka z partnerem i synem.

 

Pałac inny niż inne

Zajmują jedno z trzech skrzydeł starego domu w pałacowym stylu. Parter wysoki na kilka metrów, pod sufitem rzeźbione stiuki, w salonie wielki kominek, który pamięta co najmniej zeszłe stulecie.
Z piętrem i sutereną, gdzie nastoletni Frederick ma swój pokój z osobną łazienką, a projektantka urządziła showroom oraz biuro, rodzina dysponuje, bagatela, 350 metrami kwadratowymi. Cathrine miała wreszcie dość miejsca, by dać upust artystycznemu zacięciu.

 

Wielkie ściany z wielką sztuką

Ale tak przestronne wnętrze to przecież również dziesiątki metrów kwadratowych gołych ścian. Przy nich nawet pokaźna kolekcja grafiki i rysunków, gromadzona przez właścicielkę od czasów studenckich, wydawała się zbyt skromna. Sama seria prac duńskiego artysty Jensa Birkemose’a zajęła wszystkie półki przy jadalnianym stole...

Cathrine wpadła więc na pomysł, aby w ramki ująć też ściany. To proste rozwiązanie z jednej strony zabawnie podkreśla pałacowy charakter wnętrza, a z drugiej – dzieli dużą powierzchnię na mniejsze fragmenty, dzięki czemu salon stał się bardziej przytulny. Choć nie był to efekt zamierzony, ramki na ścianach pasują również do prostokątów, w które układa się klepka na podłodze. I tak okazało się, że geometria wprowadza pożądany ład do wnętrza przypominającego stylistyczny patchwork.

 

Zwykłe meble i niezwykłe dodatki

Podobnie jak kaszmirowe swetry Cathrine ozdabia punkowymi motywami, tak zwyczajne meble zestawia z niezwykłymi dodatkami: szezlongi z IKEA, na których domownicy wygrzewają się przed kominkiem, przykryła grubymi skórami reniferów, a między dwie eleganckie kanapy w salonie wstawiła stolik z grubego pnia, którego surowe drewno zostało jedynie lekko oszlifowane i zaimpregnowane. Na tle złoconych ram i rzeźbionego kominka skóra z zebry na podłodze wygląda niczym afrykański totem.

 

Sypialnia: minimalizm bez szaleństwa

Tym większe zdziwienie wywołuje wycieczka na piętro, gdzie mieści się sypialnia gospodarzy z łazienką. Jest tu bardzo spokojnie, zero szaleństw. Tylko wielkie, wygodne łóżko, a przy nim stoliki nocne z charakterystycznymi czarnymi lampami Bourgie, które dla marki Kartell zaprojektował Ferruccio Laviani, i czarna toaletka w tym samym nowoczesno-barokowym stylu. Od razu widać, że to miejsce wyciszenia i odpoczynku. Tutaj właśnie Cathrine przed zaśnięciem projektuje w myślach kolejne czachy na swoje delikatne kaszmirowe sweterki.

Opracowanie: Agnieszka Berlińska
Tekst i zdjęcia: Per Wadskjaer/teamliving.dk

reklama