werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama
dekoracja domu na święta bożego narodzenia

Święta z błyskiem złota w eleganckich wnętrzach apartamentu w starej kamienicy

Stylowe i przytulne

Marta nie musi na Boże Narodzenie przewracać domu do góry nogami. U niej zawsze jest elegancko. Wystarczy, że do błyszczących lamp i zasłon w kolorze starego złota dobierze dyskretne ozdoby.

reklama
KUCHNIA JAK SCENA W TEATRZE. W ROLI GŁÓWNEJ INSPIROWANE PROJEKTAMI JOSEFA FRANKA SZAFKI Z OKRĄGŁYMI ORZECHOWYMI ZDOBIENIAMI ORAZ KRZESŁA JEGO PROJEKTU (DLA SVENSKT TENN). STÓŁ W JADALNI Z LITEGO ORZECHA TO PROJEKT WŁAŚCICIELKI.

 

Marta Chrapka mieszkania w starych kamienicach zamienia w luksusowe apartamenty, które mogłyby znajdować się równie dobrze w Paryżu czy Mediolanie. Wymyśla do nich niezwykłe meble i wyszukuje na aukcjach sztukę. Jej projekty są bardzo charakterystyczne.

Mieszkanie w eleganckiej kamienicy

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Mieszkanie miało mahoniowe podłogi, zielone ściany, małą kuchnię i niecałe trzy metry wysokości, ale znajdowało się we wspaniałej okolicy – na warszawskim Powiślu. – Do pracy miałabym piętnaście minut, nad tętniącą życiem Wisłę z dziesięć i tyle samo do Łazienek, zresztą przed samymi oknami też jest park – wylicza projektantka Marta Chrapka.

Poza tym spodobała jej się neoklasycystyczna kamienica. Zbudował ją w 1931 roku Feliks Michalski. To architekt znany z projektów solidnych budynków zdobionych gzymsami i zgrabnymi balkonami. Ładnie wyglądała też wyłożona płytkami z lastryko i gorsecikami klatka schodowa. Decyzja zapadła. Teraz, po zakończeniu remontu, Marta jest z niej bardzo zadowolona. A mieszkanie wygląda zupełnie inaczej.

To mieszkanie podpowiadało, co robić. Słuchałam i wszystko się świetnie układało – opowiada Marta.

Pierwszy pomysł to było całkowite szaleństwo – weneckie łuki, szklane ściany i ogromny pokój kąpielowy z wanną pośrodku. Nie wytrzymał jednak próby czasu. Kiedy za długo miała czekać na płytki, przypomniała sobie o marmurze, który leży w piwnicy, bo został po jakimś remoncie. Przymierzyła go i okazało się, że pasował nad kuchenny blat co do centymetra.

Gdy zabrakło sztukaterii, postanowiła po prostu ułożyć je inaczej i okazało się, że jest lepiej. Bez problemu udało się przenieść kuchnię i połączyć z salonem, a w jej miejscu powstał gabinet. Podczas wymiany okien pomocne okazały się przedwojenne rysunki techniczne, które projektantka znalazła w administracji. Teraz ma okna takie, jakie były tu przed wojną – skrzynkowe, z mosiężnymi okuciami.

Postanowiła przywrócić przeszłość, ale w nowoczesny sposób

Zaprojektować wnętrza tak, aby nie wyglądały na zaprojektowane. – Chciałam mieć meble i przedmioty z różnych epok, jakby zbierane przez dziadków, rodziców i dzieci. Takie przenikające się warstwy – opowiada. Wystarczy popatrzeć na kuchnię, od której zawsze zaczyna meblowanie. Dolne szafki w ciemnej zieleni mają francuskie uchwyty z XVIII wieku, górne z orzechowymi wstawkami nawiązują do stylistyki lat trzydziestych.

Projektantka nie ukrywa, że jest zafascynowana modernistycznym austriackim architektem Josefem Frankiem, który wyemigrował do Szwecji, gdzie projektował meble i tkaniny. To jego komoda „w grochy” była wzorem dla niezwykłych szafek. Przy długim stole postawiła wymyślone przez niego krzesła. Dla kontrastu dodała też dwa podrzeźbiane klasyki.

dekoracje ścian salonu obrazy i grafiki
NAD KOMODĄ „AKT” HENRYKA BERLEWIEGO, POD NIM AKWARELA MARII REITER. OBOK W HOLU OBRAZ HENRYKA PŁÓCIENNIKA I FRANCUSKA KONSOLKA NA KLUCZE. PROJEKTANTKA UPARŁA SIĘ NA GÓRALSKIE DRZWI – Z ORZECHA, Z KRYSZTAŁOWYMI SZYBKAMI.

Najpierw była lampa

– fantastyczna, mosiężna, w kształcie olbrzymich liści rabarbaru. – Zobaczyłam ją w jednym z paryskich antykwariatów i musiałam mieć. Aby należycie ją wyeksponować, zaprojektowałam „stonogę”, czyli bardzo długą komodę, ciągnącą się wzdłuż całej ściany. Jest fornirowana drewnem tekowym z mosiężnymi wstawkami – pokazuje Marta. W salonie miał być jeszcze kominek, ale zajmowałby za dużo miejsca. Stąd pomysł na nawiązującą do niego kształtem kamienną konsolkę.

Prostowanie skosów

Jest ich w mieszkaniu całe mnóstwo, choć teraz wcale ich nie widać. Wymagało to sporo kombinowania. O ile w holu ściana z szafą pod skosem dodaje uroku, o tyle w sypialni stanowiła nie lada problem. Bo jak ustawić łóżko? – Aby „wyprostować” ściany, użyłam wbudowanych szafek – zdradza. – Te po lewej stronie łóżka zaczynają się od kilku centymetrów, po prawej mają głębokość aż siedemdziesięciu.

Magia przypadków

Marta zarzeka się, że grafiki i obrazy, które ma, to zupełnie przypadkowa, kupowana intuicyjnie kolekcja. Sprawia ona jednak wrażenie bardzo przemyślanej. Na pytanie, od kogo nauczyła się wrażliwości na sztukę, odpowiada: – Od profesorów i kolegów na uczelni. Studiowałam projektowanie graficzne na Europejskiej Akademii Sztuk, gdzie brylował prof. Starowieyski, od którego trudno się niczego nie nauczyć.

DYWAN MÓGŁBY UCHODZIĆ ZA HUCUŁA, A JEST PAMIĄTKĄ PRZYWIEZIONĄ Z MAROKA. ZA DRZWIAMI UKRYTA MINIBIBLIOTECZKA. FUTERKO Z H&M HOME, PODUSZKA – COMFORTY. TAPETA WILLIAMA MORRISA.


Prym wiodą „góralskie” motywy. Możemy więc podziwiać grafiki Zofii Stryjeńskiej i portret Witkiewicza (wiszą w salonie) albo „Małpę w kapeluszu” (w kuchennej witrynie) – obraz namalowany współcześnie przez Magdę Mazur. Zakopiański sznyt ma rzeźba sportowca wylicytowana w Desie (salon). Kolejne smaczki? Portret Teresy Roszkowskiej wiszący w toalecie. – Fascynuje mnie ta niezwykła kobieta, kiedyś nawet mieszkałam w jej domu. Potem znalazłam ten obraz na Allegro. I dopasowałam do niego kolor ściany – wyjawia Marta. Zabawna historia związana jest z portretem mężczyzny z dużymi uszami (w gabinecie nad sofą). – To Artur Sandauer namalowany przez Ernę Rosenstein. Praca nie sprzedała się na aukcji w Rempeksie, ale zapadła mi w pamięć. Po trzech latach przypomniałam sobie o niej i udało mi się ją kupić – opowiada. Nad finezyjnym biurkiem z Vitry zobaczymy olej Filipa Kalkowskiego, choć współczesny, utrzymany jest w stylistyce lat 20.

– Wcale nie trzeba dużego budżetu, aby zdobyć takie perełki. Dzięki sztuce dom wygląda zupełnie inaczej. Jest skończony – mówi Marta. – I na koniec rada: jeśli masz mały budżet, kupuj na eBayu, najlepiej francuskim. Tam rzeczy z ubiegłego wieku nie są drogie i jest w czym wybierać.

Kontakt do Marty Chrapki: colombe.pl

Zobacz całą sesję w galerii zdjęć.

TEKST: BEATA WOŹNIAK
STYLIZACJA: ELIZA MROZIŃSKA
ZDJĘCIA: YASSEN HRISTOV / HOMPICS
ZDJĘCIE MARTY CHRAPKI: KASIA GATKOWSKA

ZA POMOC W PRZYGOTOWANIU ŚWIĄTECZNEJ SESJI DZIĘKUJEMY: Centrum Ogrodniczemu HORTORUS przy ul. Płochocińskiej 81 w Warszawie – za wypożyczenie choinki, Tomaszowi Kołodziejczykowi, szczypta.com – za upieczenie ciasta, Lab 07 Laboratorium Kwiatów – za czerwone gałązki

reklama