Jeśli myślicie, że szarość jest monotonna, zmienicie zdanie. Doprawiona subtelną nutką glamour i dyskretnym dizajnem wygląda kobieco i świeżo.

No, warto było – przyznał mąż, gdy pierwszy raz wszedł do mieszkania. – Nie mógł zrozumieć, że tyle czasu i pieniędzy poświęca na urządzanie. Efekt przerósł jego najśmielsze oczekiwania – wspomina Magda. Remont trwał trzy miesiące. Tyle trzeba było, by pożenić nowoczesność ze szczyptą południowej Francji i... baletnicą.


Ale po kolei.

Największe wrażenie w dwupoziomowym mieszkaniu przy skarpie ursynowskiej zrobiły na Magdzie tarasy. Aż trzy (w tym 20-metrowy, z którego planują poprowadzić schodki na dach i urządzić tam ogród). Niestety, układ mieszkania pozostawiał wiele do życzenia. Trzeba było trochę poprzestawiać. Do pomocy zgłosiła się Patrycja Orzepowska, przyjaciółka i projektantka wnętrz.

– Wyburzyłyśmy część ścian, odwróciłyśmy schody, by zbiegały na korytarz, nie do salonu, w łazience wygospodarowałam miejsce na pralnię – opowiada Patrycja.


Gdy uporządkowały wnętrze, mogły zastanowić się nad kolorystyką.

– Ubieram się dość kolorowo, ale domy wolę monochromatyczne. Wybrałyśmy złamane szarości. Odpowiednio do pory roku bawię się teraz różnymi ich odcieniami: na przykład latem wieszam zasłony błękitne, zimą ciemnoszare, na święta podobne, ale zdobione cekinami – mówi Magda. W gołębim kolorze są też szafki w kuchni z Decor Living Home. Ciekawie wyglądają na tle białej ceglanej ściany – tak naprawdę zrobiono ją z cienkich nakładek, które cegłę imitują. – Ściana wyszła wspaniale, ale jest wysoka na sześć metrów, więc wiało pustką. Zaczęłyśmy szukać czegoś, co można by na niej powiesić. Duży okap – to za mało. Wypatrzyłyśmy zegar – kosztował majątek. Patrycja nie dała jednak za wygraną i zaprojektowała podobny: u szklarza wykroiłyśmy koło o średnicy prawie półtora metra, przymocowałyśmy wskazówki i gotowe – wspomina Magda.

 

Meble na zamówienie.

Większość mebli zrobili na zamówienie stolarze współpracujący z Galerią Decor, a story, obicia czy podkładki pod talerze – zaprzyjaźniona pracownia krawiecka. Brakowało tylko kropki nad i. Z pomocą przyszła firma Bois & Charme, w której kupiły ozdobę jadalni – stół, ową szczyptę południowej Francji, która nadaje wnętrzu nieco rustykalny charakter.
A baletnica? – To było tak: golizną straszyła jeszcze ściana w kuchni, więc asystentka Patrycji, studentka ASP, zaproponowała, że namaluje obraz. Dałyśmy jej wolną rękę, ale gdy wśród propozycji pojawiła się tancerka, sprawa była przesądzona. Moja córka Natasza ćwiczy balet, więc bez chwili namysłu krzyknęła: „Mamo, bierzemy!”, i wielkie płótno – dziewczyna ma 170 centymetrów wzrostu – wjechało przez okno do mieszkania.
Magdzie tak się spodobało urządzanie, że wkrótce po remoncie mieszkania zabrała się do urządzania swojego salonu kosmetycznego (też w szarościach) i już myśli o następnym domu.

Projektantka: Patrycja Orzepowska
Jej studio Decor Living Home zajmuje się projektowaniem wnętrz, mebli i dodatków oraz wyposażaniem apartamentów pod klucz. Patrycja podkreśla, że aranżuje je dla ludzi, a nie tylko dla samej pięknej formy.
www.decorlivinghome.com
Warszawa, ul. Nowolipki 21
tel. 662 042 545

 

Tekst: Anna Mutnik

reklama