minimalistyczne wnętrze inspirowane naturą

Dom na skraju lasu w Konstancinie-Jeziornej. Wnętrza zachwycają minimalizmem i harmonią z naturą

Rezydencje

Przyroda jest tutaj najważniejsza – lipowy starodrzew, niskie bukszpanowe i cisowe żywopłoty, bluszcze i brzozy. Zieleń zaglądająca do środka urządziła także dom. Minimalistyczny wystrój ładnie z nią współgra, nie odwraca uwagi.

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Lokalizacja i otoczenie: dom stoi na narożnej działce w Konstancinie-Jeziornej, przy granicy lasu. Na teren regularnie wchodzą lisy, sarny i łosie.

  • Styl wnętrza: minimalistyczny, ocieplony naturalnymi materiałami – dominują biel, beż i szarość, a także drewno, kamień, cegła i metal. Filozofia projektantki to jasna, prosta baza i wymienne dodatki. Less is more.

  • Ogród: lipowy starodrzew zestawiony z niskimi żywopłotami z bukszpanu i cisu oraz brzozami. Renata Runkiewicz (architekt wnętrz i krajobrazu) zaprojektowała zarówno wnętrze domu, jak i ogród, traktując je jako jedną, spójną całość.

  • Charakterystyczne detale: ceglana ściana o loftowym charakterze, boazeria w kolorze taupe w sypialni, deski z bielonego dębu między szafkami kuchennymi oraz odnowione pianino Calisia pomalowane na szaro.

  • Dwie strefy tarasowe: jeden taras to zewnętrzna jadalnia, drugi – miejsce wypoczynku z leżankami. Naturalną granicę między domem a ogrodem wyznaczają wielkie okna i wszechobecna zieleń.
     

W salonie poduszki, pledy, podkładki kupione w NAP, biało-czarny pled ze sklepu Comforty.

Dlaczego Konstancin-Jeziorna? Jak właścicielka znalazła ten dom na skraju lasu

Tego domu nawet nie chciałam oglądać – śmieje się Renata. Od roku szukali z mężem Marcinem lokum dla rodziny w okolicy Warszawy. Najważniejszy warunek: miejsce to musiało być wśród przyrody. Renata ma na punkcie drzew zupełnego fioła. Jest architektem wnętrz i krajobrazu.

Tym razem Marcin zaproponował wizytę na świeżo zbudowanym osiedlu domów w Konstancinie-Jeziornej. Renata objeździła już wszystkie okoliczne miejscowości, a w agencjach nieruchomości dobrze ją znali. Sama o sobie mówi, że jest estetką i bywa wybredna. Nie robiła sobie zatem wielkich nadziei.

Tymczasem trafiła na narożną działkę, pełną starych, dużych lip. Leżała na granicy lasu, zaś dom był nowocześnie zaprojektowany i dobrze ustawiony. Zapewniał ciszę i spokój. To było to. Renata od razu zaczęła myśleć o tym, jak zaprojektować wnętrze oraz ogród i połączyć ze sobą te dwa światy.

Zobacz też: Dom z widokiem na mazurskie jezioro – nawiązania do lokalnej architektury, materiały z odzysku i żeglarskie akcenty

przytulny i wygodny salon z widokiem na ogród
Salon jest jasny, prosty i praktyczny. Nie ma tu zbędnych dekoracji, tylko to, co potrzebne i wygodne: duże fotele, kanapa i stolik w rozmiarze XXL. Najpiękniejszą ozdobą jest zieleń za wielkimi oknami.
Wokół domu są dwie osobne strefy. Jeden taras jest zewnętrzną jadalnią, drugi miejscem do odpoczynku z leżankami.


Skąd u właścicielki domu miłość do przyrody i dzikich ogrodów?

– Miłość do przyrody to chyba efekt wakacji, spędzanych w dzieciństwie u dziadków – zastanawia się właścicielka. Pamięta mnóstwo zieleni, ogród z kwiatami i warzywami pielęgnowany przez babcię. To było jak u „Ani z Zielonego Wzgórza”.

Wiele lat temu Marcin wyjechał na praktyki studenckie do Kanady i nie wyobrażał sobie, by Renata do Brytyjskiej Kolumbii nie zawitała. Do tej pory wspomina czas spędzony w malutkim, skromnym domku w lesie, do którego jechało się serpentynami przez kilka kilometrów. Zdarzało się, że niedźwiedzie rozgrzebywały śmieci i wywracały stojące obok rowery. Poniżej był wodospad, gdzie łososie przypływały na tarło, a u podnóża góry znajdowało się czyste jezioro.

Jak zaprojektowano ogród w Konstancinie-Jeziornej? 

Taka dzika, nieskrępowana przyroda jest inspiracją dla ogrodów, które Renata projektuje. Kocha rośliny zimozielone. Lubi grać ich fakturami i odcieniami zieleni. W swoim ogrodzie połączyła lipowy starodrzew z niskimi bukszpanowymi i cisowymi żywopłotami, posadziła brzozy.

nowoczesny stół z różnymi krzesłami wprowadza do jadalni loftowy charakter
Nowoczesny, prosty stół z różnymi krzesłami wprowadza do jadalni loftowy charakter. W tym samym stylu są lampy od hk living. Murowana ściana oddziela jadalnię od kuchni i przedpokoju, jest też mocnym akcentem, który urozmaica spokojne wnętrze.
Początkowo zlew był pod oknem, ale właścicielka przeniosła go na boczny blat. Dzięki temu zyskała więcej miejsca do gotowania. Widok z okna przypomina żywy obraz, który zmienia się wraz z porami roku.

Jak urządzić wnętrze w stylu ciepłego minimalizmu?

Wystrój domu to odbicie minimalistycznej filozofii, której hołduje projektantka. – Wolę jasną i prostą bazę, a zmieniam tylko dodatki – tłumaczy. Jej styl jest powściągliwy, z naciskiem na detale, taki francuski. Już na studiach zafascynowała się Francją i jej architekturą. Bardzo chciała wyjechać tam na stypendium. A że warunkiem była znajomość języka francuskiego, przez kilka miesięcy chodziła na lekcje, by zdać konieczny egzamin.

Lubi surowe elementy wykończenia: kamień, metal, szkło i cegłę, którą obłożyła ścianę w salonie, by nadać wnętrzu nieco loftowy charakter. W jej domu dużo jest naturalnych materiałów, drewna, jasnych kolorów – bieli, beżu i szarości.

Wszystko tu jest proste, praktyczne i funkcjonalne. Less is more – stwierdza Renata i śmieje się, że na potrzeby sesji fotograficznej w jej wnętrzach pojawiło się stanowczo zbyt wiele przedmiotów.

Jak wygląda codzienne życie w domu przy lesie w Konstancinie-Jeziornej?

Architektka mówi o sobie, że jej dom jest tam, gdzie serce. I choć nigdy nie wiadomo, co się dalej wydarzy, póki co zatrzymała się tu z rodziną na dobre. To fajna przestrzeń do życia – wszechobecna natura pozwala oddychać świeżym powietrzem, rano słychać śpiew ptaków, jest gdzie spacerować, a wieczorem gdzie wyjść na kolację. Tuż za płotem mają las, pod dom podchodzą lisy, sarny i łosie. Prawie jak w Kanadzie, tylko niedźwiedzi brak. Choć może to i lepiej!

Projekt wnętrza: Renata Runkiewicz, renatarunkiewicz.com
Instagram: @renatarunkiewicz

Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Marcin Grabowiecki
Stylizacja: Eliza Mrozińska