Aranżacja wnętrz w stylu prowansalskim może być bardzo różna. Ale w „oryginalnych” domach w Prowansji wystrój jest zazwyczaj ascetyczny: ściany z kamienia i betonu, metalowe drzwi i okna, sufit z drewnianych, przecieranych na biało belek. Dominują kolory khaki, ochry, szarości, brudne fiolety i zgaszone róże.

 

>> Tutaj znajdziecie praktyczny przewodnik po stylu prowansalskim, który ułatwi urządznie domu w takiej aranżacji URZĄDZAMY PROWANSALSKI DOM << 

 

DOM POD PINIAMI

 

O tym, że podróże kształcą, wiedzą wszyscy. Ale że przy okazji można znaleźć nowy dom – przekonują się tylko nieliczni szczęściarze. Jak Marie i Frédéric, którzy kilka lat temu wybrali się w okolice rzeki Gardon w Prowansji. Pola, łany zbóż usiane makami, pagórkowaty horyzont, skalista ziemia, kamieniołomy słynnego porowatego kamienia du Gard, no i winnice, wszędzie winnice. Byli zachwyceni. Godzinami włóczyli się po miasteczkach, z zapartym tchem oglądali słynny rzymski akwedukt Pont du Gard, aż wreszcie trafili do Lourmarin, gdzie przez wiele lat mieszkał Albert Camus – podobno odnalazł tu światło i kolory ukochanej Algierii. Usiedli w restauracji Ollier, w której pisarz zwykł pić aperitif, i... stwierdzili, że Lourmarin to ich miejsce na ziemi.


– W dzieciństwie często jeździłam na południe Francji – podobał mi się prowansalski krajobraz i to specyficzne światło. Zawsze marzyłam, by kiedyś zamieszkać tu na stałe. Nareszcie postanowiłam spełnić to marzenie – opowiada Marie.

 

Kamień, drewno, ascetyczny chłód


Niewiele czasu zajęło im szukanie domu – z widokiem na góry Cévennes. Znacznie więcej – jego remont. W kamiennym budynku panowała nieopisana wilgoć, dach przeciekał, a na podłodze było klepisko. – Mnie urzekły stare grube mury, piwniczka na wino i jeden z pokojów, z którego wychodziło się wprost do ogrodu – wspomina Frédéric. – Od razu zaanektował go na gabinet – zaznacza, śmiejąc się, Marie. – Niepoprawny romantyk przesiaduje tam całymi dniami i skrobie jakąś powieść.


Cóż, Lourmarin to rzeczywiście idealne miejsce do tworzenia. W domu niewiele rzeczy może rozproszyć uwagę. Wnętrza są ascetyczne: ściany z kamienia i betonu, metalowe drzwi i okna, sufit z drewnianych, przecieranych na biało belek, kolory khaki, ochry, szarości, brudne fiolety i zgaszone róże. Mebli też dużo tu nie uświadczymy: tylko to, co naprawdę potrzebne. Większość zrobił miejscowy stolarz, pan Francois: długi drewniany stół, wiklinowe fotele i ławkę z jakby okorowanych gałęzi drzew.

 

Ręczna robota


Zresztą cały dom właściwie urządzali lokalni rzemieślnicy: kowal Jules zrobił okucia, pan Béton położył podłogę i zbudował prysznic z betonu, młody Luc z sąsiedztwa wziął się za ściany w sypialni. To on wymyślił, by do połowy pomalować je na ciemnozielony kolor, a od połowy na jaśniejszy odcień. Marie dorzuciła do tego ciemnozieloną kotarę zamiast drzwi do szafy i metalowe białe łóżko. I tak, przy niewielkim nakładzie pracy, wyszedł oryginalny pokój, jakiego pozazdrościć mógłby niejeden profesjonalny architekt.

– Bo tak naprawdę niewiele trzeba, by ciekawie urządzić dom. W drugiej sypialni położyliśmy na podłodze orientalne płytki i to wystarczyło, by pokój nabrał charakteru – opowiada Marie. – Teraz uwielbiam spędzać w nim niedzielne poranki: otwieram okno, a tam widok na szczyty Cévennes i pogwizdywanie Frédérica dochodzące z ogrodu. Nic bardziej banalnego być nie może, ale ile daje radości.

Tekst: Laurence Dougier/Cote Maison/East News
Tłumaczenie: Monika Utnik-Strugała
Fotografie: Nicolas Matheus/Cote Maison/East News

 

reklama