dom w stylu shabby chic

Dom w stylu shabby chic – pełen skarbów z pchlich targów i rzeczy przerobionych z pomysłem

Rustykalne

W tym domu tylko kuchnia jest nowa. Reszta to rzeczy wypatrzone przez Kasię na pchlich targach i wyprzedażach, a potem pięknie przerobione. 

reklama
shabby chic
Galerię ze starych nut Kasia zrobiła sama. Stojącym lampom pomalowała podstawy farbą kredową i dokupiła abażury w IKEA. Konik to łup z targu staroci.

Dom pełen skarbów z pchlich targów i rzeczy przerobionych z pomysłem

Kasia robótki ręczne lubiła od małego. – Pierwsze były chyba domki dla Barbie, które robiłam w podstawówce z koleżankami – opowiada – ze szmatek, planszówek, różnych rzeczy znalezionych w domu. Potem było malowanie na szkle. Z każdej imprezy rodzinnej zabierałam butelki, zdejmowałam z nich etykiety, a potem pokrywałam farbami. W szkole średniej mieszkałam w internacie. Tak ozdobiłam swój pokój, że przyjechałam z jedną walizką, a gdy wyjeżdżałam, cały samochód zapakowany był rzeczami. I choć skończyłam ekonomię, plastyczna pasja mi nie przeszła.

FOTEL Z RZEŹBIONĄ RAMĄ UPOLOWANY OKAZYJNIE NA OLX, KULE OZDOBNE NA STOLIKU Z GLAM HOME, PODUSZKI Z NAPISEM – SKLEP.WERANDA.PL, Z FALBANKAMI USZYŁA KASIA

Wnętrza w stylu shabby chic z nutą farmhouse’u

To dlatego zawodowo zajęła się dekorowaniem sal weselnych. Ale prawdziwym ukoronowaniem jej zdolności okazało się urządzanie własnego domu. Mąż Tomek zostawił jej wolną rękę. – Dokładnie wiedziałam, w jakim stylu ma być, bo najpierw przez parę lat zbierałam inspiracje z zagranicznych blogów i Pinteresta. Shabby chic pomieszany z vintage, z nutą farmhouse’u – opowiada Kasia. – Gdybym miała kupować nowe rzeczy w tych stylach, nie byłoby mnie na to stać. Z pomocą przyszła kreatywność.

Dekoracje shabby chic – przedmioty z historią

Dobrze się też złożyło, bo kiedy przemierzała Polskę, podróżując do domów weselnych, co rusz trafiała na jakieś perełki – ma oko, by z namiotu albo stoiska pełnego rzeczy z drugiej ręki wyłowić te z potencjałem. Niektóre z wyprzedaży, inne powystawowe z Niemiec i Holandii oraz vintage. Te ostatnie często w opłakanym stanie, więc idealne, by je naprawić, przerobić albo przemalować. – Na przykład konik z nadłamaną nogą wypatrzony na jakimś targu, który dziś jest najważniejszą ozdobą na bufecie, kosztował 15 złotych. Gdy to usłyszałam, czym prędzej go kupiłam, by sprzedawca się nie rozmyślił. Nie przeszkadzało mi, że skóra, którą jest pokryty, jest poprzecierana tu i tam.

Ba, dla mnie to wręcz atut. Lubię rzeczy, które mają swoją historię – mówi Kasia. – Z tego powodu, gdy do sypialni kupiłam jako ozdobę manekin krawiecki, sama z premedytacją go spatynowałam. Najpierw obiłam płótnem, a efektu dopełniły plamy z kawy, herbaty i mojego ulubionego „postarzacza”, czyli… sosu. Teraz wygląda, jakby przez lata stał w pracowni krawieckiej z tradycjami. Bardzo dumna jest też z małżeńskiego łóżka, upolowanego na Allegro za 50 złotych. Francuski mebel z 1880 roku był w opłakanym stanie. Zagłówek i tylna ścianka miały zdartą politurę, więc Kasia postanowiła obić je materiałem. Dna brakowało, a boki musiał dorobić stolarz, bo się już do niczego nie nadawały. Przy okazji wydłużył łoże do współczesnych wymiarów, bo mierzyło jedynie 170 cm.
 

 

Malowane meble w stylu shabby chic

Swoje skarby Katarzyna latami gromadziła na dużym strychu w rodzinnym domu, długo przedtem niż powstał jej własny. ­­– Ale na przykład bufet, który wypatrzyłam do salonu w trakcie budowy, ma prawie 3 metry, więc u rodziców by się nie zmieścił – opowiada. – Dlatego od razu zadzwoniłam do pana, który kładł nam w salonie kafelki na podłodze, czy są gotowe. Ostatecznie on kończył pracę w jednej części pokoju, a w drugiej ja malowałam bufet na nowe, jasne kolory. Gdy wysechł, zasłoniłam go folią – wystarczyło ją zdjąć, kiedy przyszło się wprowadzać.

Malowanych przez właścicielkę mebli jest w domu znacznie więcej: kredens w jadalni, stary fotel w stylu francuskim i drugi z plecionymi plecami, zabytkowa szafeczka pod umywalką. – Do wszystkich używałam kredowych farb Annie Sloan – mówi Kasia. – Są bardzo trwałe – nawet te w łazience po 5 latach wciąż mają się świetnie. No i superłatwe w użyciu – wystarczy taki mebel umyć płynem do naczyń i można malować. A pamiętam, że gdy odnawiałam pierwsze krzesło jakieś 15 lat temu, nieźle się namęczyłam, żeby je najpierw oskrobać przed malowaniem.

shabby chic sypialnia


Pracownia pełna cudów – ręcznie robione ozdoby do domu

Kasia sama nauczyła się też szycia. Po prostu któregoś dnia kupiła maszynę i zaczęła jej używać metodą prób i błędów. – Zaliczyłam sporo wpadek, ale jestem uparta i wyrozumiała dla siebie – śmieje się. – Jeśli mi na czymś zależy, doprowadzę do tego. Dziś wszystkie poduszki w naszym domu, narzuty, obrusy są uszyte przeze mnie. 

Prosta umywalka stoi na stylowej komodzie, której blat zabezpieczono przed wodą lakierem jachtowym. Podobnie jak stare półki powieszone nad wanną.

Inne dekoracje w domu to też jej dzieło. Choćby galeria niezwykłych obrazków nad bufetem. Za 10 złotych na makulaturze kupiła niekompletne nuty z XIX w. Sama zrobiła im ramki i passepartout z tektury falistej. Wyszedł unikat, którym zachwycają się wszyscy goście. Na ścianach lubi też wieszać wyszperane gdzieś stare ramy okienne – a to włoży do środka gipsową główkę jelenia, a to znów ozdobi je firankami. Dumna jest z napisu „EAT”, który zrobiła do kuchni. Styropianowe litery pokryła autorską mieszanką gipsu, kleju, cementu i farby – wyglądają jak betonowe.

Z działaniami plastycznymi przeniosła się do pracowni, którą sobie urządziła w jednym z pokoi. To jej królestwo, gdzie ucieka, gdy chce pobyć sama. A to się zdarza przy trójce dzieci, w dodatku trojaczkach, dziś już 11-letnich: Zosi, Franciszku i Wiktorze. Pracownia to też jej skarbnica. Bo wciąż zbiera piękne przedmioty. – Często jest tak, że kupię coś, co potem leży 2-3 lata. A ja spokojnie szukam pomysłu, co z tą rzeczą zrobić. Czasem w nocy coś mi wpadnie do głowy, wtedy od razu biegnę i biorę się do pracy – opowiada Kasia. – Ale jak już coś zrobię, a potem postawię albo powieszę w domu, to jestem zadowolona. A taka rzecz jest ze mną przez lata. 

Zobacz więcej zdjęć tego pięknego domu urządzonego w stylu shabby chic w galerii

Zapraszamy też na Instagram właścicielki: @francuska_sielanka

TEKST: Agnieszka Wojcińska 
Stylizacja: Anna Salak 
ZDJĘCIA: Yassen Hristov