Nie ma to jak prawdziwa wiejska chata. Tylko w niej można spędzić prawdziwy weekend.

Na pomysł kupna działki wpadli nagle. Wcześniej Ania i Andrzej bali się, że będzie się z tym wiązało za dużo obowiązków. Poza tym, jeździć ciągle w to samo miejsce? Myśleli, że to nudne. Podejście do sprawy zmieniła jedna wizyta u przyjaciół, którzy kupili stuletnią zamojską chatę i przenieśli ją na Mazowsze. Ania i Andrzej postanowili pójść tym samym tropem.

Od pomysłu do realizacji wszystko potoczyło się błyskawicznie. Okazało się, że w pobliżu pod lasem znajduje się działka na sprzedaż. Zaczęli rozglądać się za domem. Znajomy znalazł dokładnie to, czego szukali – drewniany dom o podstawie osiemdziesięciu metrów kwadratowych, a co najważniejsze, w doskonałym stanie.

Wystarczyło wylać fundamenty, a w trzy tygodnie od przyjazdu ekipy dom był gotów do zamieszkania. Godzinę po skończeniu budowy pojawiły się w środku pierwsze meble. Dziś nie wyobrażają sobie życia bez chaty, a raczej Chatki – taka nazwa jakoś sama przylgnęła do ich domu. Zastanawiają się, jak wcześniej mogli się obyć bez takiego skarbu. Tu życie toczy się innym torem.