Beton i stal obok drewnianych rzeźb. Surowa prostota architektury modernizmu i tysiącletnia tradycja Azji. Wyjątkowe połączenie tworzy wyjątkowy, nowoczesny dom.

 

Nowoczesny dom w Wilanowie, który się wyróżnia

 

Pośród krytych brzoskwiniową dachówką dworkowych budynków stojących w Wilanowie przyciąga uwagę elegancją bryły i szaro-czarną elewacją. – Jak to jest postawić tutaj taki budynek? – zastanawia się głośno Jacek Rzyski, architekt i właściciel. – Coś jakby włożyć do szafy balon i nadmuchać. Przeczytałem plan miejscowy i zrobiłem dokładnie wszystko, na co pozwalał. Miał być spadzisty dach pod kątem 40 stopni – jest, choć lepszy byłby płaski. Elewacja w pastelowych barwach? Proszę bardzo, szarość to przecież też kolor pastelowy. Powstał dom, który łączy w sobie dwie wielkie fascynacje gospodarza: architekturę modernizmu i kulturę Azji Środkowo-Wschodniej.

 

W modernizmie architektura nie jest dekoracją

 

Wynika z analizy miejsca i potrzeb – tłumaczy Jacek. – W tym przypadku miejscem była wąska, lecz długa działka z widokiem na leżące odłogiem pole i słup wysokiego napięcia. – Najbrzydsza, jaką w życiu widziałem, ale dzięki temu tania – opowiada architekt. Potrzebą zaś posiadanie domu z atrium. Polski klimat nie sprzyja otwartemu domowi, atrium zostało więc wyznaczone dwiema szklanymi elewacjami. Jedna łączy dom z przyrodą. Tuż za taflą szkła jest niewielki ogródek z oczkiem wodnym obsadzony karłowatymi bukami. Drzewka blokują widok na słup wysokiego napięcia i sąsiednie domy, ale jednocześnie nie zabierają światła. Zieleń za szybą zamyka domową przestrzeń.

 

Cały dom podzielony jest klasycznie na dwie strefy. Z atrium schody na górę wiodą do prywatnej przestrzeni rodziny. Na dole z przeszklonym pomieszczeniem sąsiaduje kuchnia połączona z jadalnią. Linię podziału wyznacza zaprojektowana przez właściciela biblioteczka. Śmieje się, że nie może być inaczej w domu człowieka, który współtworzył projekty dwóch uniwersyteckich bibliotek – w Warszawie i Wrocławiu – a jego żona Joanna jest współwłaścicielką wydawnictwa Dwie Siostry. Kuchenny stół i centralna wyspa to także projekty gospodarza. Ten drugi szczególnie się udał, bo choć rodzina mieszka tu już od dwóch lat, to nikomu nie chce się jadać przy stole. Nad „porzuconym” meblem wiszą dwa zwykłe klosze z Ikei. – Żona była trochę zła, bo w sumie sam zaprojektowałem wszystko w domu – mówi gospodarz. – Umówiliśmy się więc, że ona wybierze klosze do kuchni. Kupiliśmy papierowe zastępcze i… wiszą do tej pory.

 

We wnętrzach właściciel połączył modernistyczne meble i bibeloty z podróży

 

W atrium honorowe miejsce zajmuje wielki drewniany szczur. To przywieziony z Cejlonu Mushika – wierzchowiec hinduistycznego boga Ganeshy. Pan Jacek w podróżach wyszukuje takie „kawałeczki dawnych cywilizacji”. Najważniejsze, by w dziele sztuki były emocje artysty i współgrały z jego własnymi. Jest więc miejsce na chińskie krzesło, perski dywan czy poduszkę zdobną w motywy aborygeńskiego czasu snu.

 

Azjatyckie fascynacje odzwierciedla też podłoga – to błękitny piaskowiec jak na chodnikach w Hanoi. Biała ściana w atrium jest echem domów japońskich i rozwiązaniem, które architekt zastosował już, projektując Teatr Lalki i Aktora w Opolu. Oświetlenie firmy Erco pozwala budować nastrój wnętrza i wyławiać niuanse wystroju. – To daje magiczne efekty, zupełnie jak we wschodnich świątyniach – mówi gospodarz. Te świątynie – jak i cała Azja – są dla niego ucieleśnieniem romantyzmu.

 

Projekt swojego domu uznaje za najbardziej wyrafinowany w karierze. Oczywiście także dlatego, że człowiek z czasem zyskuje wiedzę i umiejętności. – Ale najważniejsze, że nie musiałem z nikim dyskutować, co mam zrobić, żeby wszystko wyszło dobrze! – śmieje się.

reklama

 

Tekst: Staszek Gieżyński

Zdjęcia: Michał Mrowiec

Stylizacja: Agata de Virion

 

Projektant: Jacek Rzyski

Fascynują go modernistyczna architektura i design. Jest współautorem projektów bibliotek Uniwersytetu Warszawskiego i Wrocławskiego, a także Teatru Lalki i Aktora w Opolu. Projektuje budynki, wnętrza i meble.