reklama

Gardenia biała jak śnieg

Rośliny

Gardenia

Przypomina różę, a pachnie podobnie jak jaśmin. Wystarczą dwa kwiatki, żeby napełnić mieszkanie słodką wonią.

Jest nazwisko, które powraca jak bumerang, kiedy mowa o roślinach. Aż trudno uwierzyć, że za tysiącami botanicznych nazw stoi jeden człowiek! Karol Linneusz już za życia (1707–1778) stał się alfą i omegą dla przyrodników całego świata. Stworzył pierwszy system klasyfikacji roślin, stosowany zresztą do dziś.

Ten szwedzki lekarz i botanik opisał ponad siedem tysięcy gatunków, często upamiętniając rodzinę, znajomych, przyjaciół. Od jego decyzji zależało, jak zaszufladkuje kolejną botaniczną nowinkę, kto zostanie uwzględniony, a kto pominięty. Jednak nie wszyscy uczeni zgadzali się z jego decyzjami. Alexander Garden, szkocki przyrodnik mieszkający w Ameryce, zarzucał Linneuszowi nonszalancję w podejściu do przyrody Nowego Świata. Słał do Europy okazy amerykańskiej fauny i flory, opatrując je szczegółowymi opisami. „Nikt tu nie ma bladego pojęcia o historii naturalnej” – skarżył się w liście swojemu przyjacielowi Johnowi Ellisowi. Ten długo starał się wyjednać jakąś nazwę dla upamiętnienia Gardena.

Kiedy na Wyspy Brytyjskie przywieziono z Chin zachwycający krzew o wonnych kwiatach, Ellis zaproponował „gardenię”. Linneusz krzywił się, argumentując, że Garden nie ma z tą rośliną nic wspólnego, ostatecznie jednak uległ. Tak naprawdę za „ojca” gardenii należałoby uznać Ellisa – to on pierwszy ją opisał i zaczął uprawiać. Garden zaś odkrył mnóstwo roślin, ale jak na ironię losu, swą imienniczkę ujrzał dopiero tuż przed śmiercią, kiedy powrócił do ojczystej Anglii.

Gardenia: kwiat w butonierce

Gardenia, podobnie jak kamelia, to kwiat o nieco staroświeckim wdzięku. Symbol elegancji i wysokiej pozycji społecznej. Atrybut dżentelmena. Newland Archer, bohater powieści Edith Wharton „Wiek niewinności” przedstawiającej życie nowojorskich elit pod koniec XIX wieku, nigdy nie pokazywał się w towarzystwie bez kwiatu w butonierce – najlepiej gardenii. Jest też gardenia kwiatem miłości i oddania. Czy oglądaliście film „Buena Vista Social Club”? Pamiętacie może taką piosenkę? Dos gardenias para tì, con ellas quiero decir: te quiero, te adoro, mi vida (Dwie gardenie dla ciebie, w ten sposób chcę powiedzieć, że cię kocham, uwielbiam, najdroższa).

Miłość, zgoda, łagodność – w języku kwiatów gardenia symbolizuje same pozytywne uczucia, a w magii jest kojarzona z kobiecością i księżycem. W Azji znaleziono dla niej także praktyczne zastosowanie. Używa się jej jako środka na rozmaite dolegliwości, zwłaszcza gorączkę. W Chinach owoce służą do wyrobu leków przeciw cukrzycy, i to od tysięcy lat! Zanosi się na to, że po raz kolejny zwrócimy honor ludowej medycynie: nowe badania wykazują, że istotnie, zawarte w gardenii substancje hamują rozwój cukrzycy typu B – leki już są w fazie testów.

Gardenia wybranka losu

Spośród wielu gatunków gardenii największą sławę zyskała gardenia jaśminowata (Gardenia jasminoides). Jest krzewem, którego efektowne kwiaty w miarę kwitnienia zmieniają odcień ze śnieżnobiałego na kremowy. Zamieszkuje wiecznie zielone lasy liściaste Chin, Korei i Japonii w doborowym towarzystwie laurów, kamelii, magnolii, rododendronów, hortensji.

Ma tam naprawdę komfortowe warunki – nie musi borykać się z żadnymi przeciwnościami. Cóż, matka natura rozpieściła gardenię. Nie dziwmy się, że jej oczekiwania w domu także będą niemałe. Powiedzmy to sobie wprost: sto lat temu, rozpoczynając jej uprawę w doniczkach, ogrodnicy zrobili nam psikusa – trudno o bardziej wymagającą roślinę! Jak ją zadowolić?

Dużo światła, ale nie ostrego słońca, zawsze wilgotno, lecz nie mokro (poza tym woda powinna być przegotowana), zraszanie liści, lecz nie kwiatów, nawożenie, ale w małych dawkach. Jasny, nieprzegrzany salon – tak, kuchnia – nie, bo gazowe wyziewy sprawią, że sypnie liśćmi. Gardenia nie lubi przeciągów, a do utworzenia pąków kwiatowych wymaga temperatury 15–18°C. Wyliczać można by dalej.

Trudne? Niemożliwe? Są tacy, którym się udaje. Na pewno warto spróbować, bo zapach i widok gardenii działają jak pigułka szczęścia. Zresztą, wystarczą dwa kwiatki – dos gardenias para tì...


Tekst: Anna Karska
Fotografie: Corbis, Medium, archiwum

reklama
reklama