Kiedy słyszy, skąd jestem, od razu wypytuje o polską kulturę, jedzenie, zabytki. I zaraz dodaje: 
– Nigdy, co prawda, nie byłam w twoim kraju, ale chciałabym kiedyś zaprojektować w Polsce dom – mówi Joanna Wood. Łatwo się domyślić, jaki by był. – Mój styl to kwintesencja tego, co brytyjskie – podkreśla. Czyli z klasycznymi lub klasycyzującymi meblami, dużą ilością tkanin i tapet, niezliczonymi lustrami, bogatymi zasłonami albo choćby lambrekinami, i w końcu z kryształowymi żyrandolami. A wszystko w ciepłych, stonowanych barwach.

Joanna projektuje od dwudziestu lat i jest najbardziej liczącą się projektantką na Wyspach. Mówi, że design ma we krwi. – Już jako dziewczynka uwielbiałam zmieniać wystrój pokoju – opowiada. Pierwszą pracę znalazła w hotelu Sheraton w Londynie. Urządziła na próbę jeden apartament, a gdy się spodobał, poproszono ją o zaprojektowanie pozostałych, tylko w różnych kolorach. Od tego czasu dostaje zamówienia z całego świata: urządzała penthouse’y w Oslo, siedliska nad norweskimi fiordami, hiszpańskie zamki, południowofrancuskie maison, a raz nawet wnętrze prywatnego samolotu dla bogatego Amerykanina.

W 1997 roku wygrała konkurs na zaprojektowanie samochodu dla Rolls Royce'a. – Obok mnie startowali między innymi kreatorzy mody Jasper Conran i Vivienne Westwood. To, że wygrałam, było dla mnie dużym wyróżnieniem – wspomina. – Pracowałam nad samochodem wyścigowym. Podobno dobrze się sprzedał. Wood nie potrafi usiedzieć w miejscu. – Mój zwyczajny dzień pracy? Gorączkowy! Każdą minutę mam wypełnioną po brzegi – śmieje się.

Piętnaście lat temu założyła firmę z tkaninami i tapetami Lewis&Wood, rok później została wspólniczką uznanej firmy meblarskiej i przemianowała ją na Lowson Wood, współprowadzi też Phillips&Wood – kute lampy i latarenki robione są przez najlepszych brytyjskich rzemieślników. Mimo to ma zawsze czas dla rodziny. – Lubię grzebać w ogródku i chodzić na długie spacery z córkami – opowiada. To się nazywa organizacja czasu!


Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: www.joannawood.co.uk

reklama

Artykuły z tego numeru: