#zostańwdomu czytaj e-wydanie - tylko 8,99 zł
reklama

Meble nowoczesne i wygodne

Design

Patricia Urquiola rzuciła studia, opuściła rodzinną Hiszpanię i wyjechała do Mediolanu, żeby zostać projektantką wnętrz. Wszystko dla ukochanego!

Wstaje nawet o czwartej rano, bo wtedy budzi się jej córeczka. Lubi poranki, ale z żalem przyznaje, że kiedyś mogła dłużej się nimi cieszyć – z mężem Alberto potrafili wylegiwać się w łóżku nawet przed pójściem do pracy. Dziś macierzyńskie obowiązki na to nie pozwalają, choć ze starych zwyczajów do końca nie zrezygnowała. Wieczorami, gdy dzieci już śpią, razem z Alberto włączają dobrą muzykę i godzinami gadają w łóżku.

Patricia zawsze lubiła się angażować w kilka spraw jednocześnie, więc ciągły pośpiech wcale jej nie przeszkadza. – Łączenie różnych ról: matki, artysty, szefa, może być bardzo kreatywne i pomaga w pracy projektanta – zwierza się.

Od dziecka chciała zostać architektem. I wszystko wskazywało na to, że tak się stanie – zaczęła studiować w Madrycie. Było ciężko, ale zapał jej nie opuszczał, aż do czasu kiedy się zakochała. Wtedy świat stanął na głowie. Jednak, jak na silną i upartą Baskijkę przystało, nie wahała się ani chwili – rzuciła uczelnię, opuściła małą rodzinną miejscowość Oviedo i wyjechała do narzeczonego Alberto, do Włoch. Dalszy ciąg dopisało życie.

Na mediolańskiej politechnice zainteresowało ją projektowanie wnętrz. Śmieje się, że rodzina do dziś nie może jej tego wybaczyć. – Bo w Hiszpanii architekt bardziej się liczy od designera – tłumaczy. Ale jak mogła nie ulec nowej fascynacji, skoro profesorami byli najsłynniejsi projektanci? Promotorem jej pracy magisterskiej został w 1989 roku sam Achille Castiglioni – ojciec włoskiego designu. To on nauczył ją, że pomysłów najlepiej szukać w codziennym życiu.

Dziś Patricia sama prowadzi konferencje i seminaria na uniwersytetach na całym świecie. Studentom radzi, żeby nie zwlekali z pokazaniem szerszej publiczności swoich prac. – Ja zrobiłam to zbyt późno – opowiada – Ślęczałam nad książkami, zamiast projektować. Chyba bałam się porażki i krytyki. Ale nie przegapiła swojej szansy.

Pierwsze krzesło, Flower, wymyśliła dla firmy De Padova razem z Vico Magistrettim. Współpracowali zresztą wiele lat, zadedykowała mu nawet jeden ze swoich projektów – fotel Bergere Légere. W 1996 roku założyła z przyjaciółmi-architektami małą pracownię, a sześć lat później została dyrektor artystyczną w studio Piero Lissoni. Zlecenia posypały się jedno za drugim, dla Moroso, Kartella, Alessi, Cassiny i projektującej oświetlenie firmy Foscarini.

Jest jak wulkan – mówią o niej znajomi. Zawsze stanowcza i nieprzejednana. Gdy poproszono ją o zaprojektowanie szklanego stolika, odmówiła, bo nie lubi szkła. Kiedy indziej nie spodobała jej się propozycja firmy Driade – nie chciała pracować według narzuconych zasad i powtarzać rozwiązań, które zastosowała w innych projektach.

Oczywiście udało jej się przeforsować własny pomysł – krzesła wyplatane indonezyjskimi trawami. – Nie wiem, jak wytrzymują ze mną mężczyźni. Baskijskie kobiety potrafią być okropne. Czasem są nawet niegrzeczne, zawsze mają własne zdanie, ale i poczucie humoru – uśmiecha się Patricia.

Przekonali się o tym menadżerowie B & B, kiedy sprowokowała ich nową kolekcją mebli Fat Fat. – Oczekiwali ode mnie czegoś bardzo zmysłowego i seksownego, a ja poklepałam się po udach i powiedziałam, że jedyne co mam do zaproponowania ze swojej kobiecości, to moje kilogramy – opowiada. I tak powstały duże fotele o opływowych kształtach, puszyste kanapy i łóżka z „fałdkami”, czyli podwójnym materacem.

Od 2001 roku prowadzi własne biuro projektowe. Ostatnio pracuje jednocześnie nad wnętrzami nowego klubu w Szanghaju, kolekcją porcelany dla Rosenthala, mozaikowymi kafelkami dla Bisazzy i salonem dla B & B w Hiszpanii. Coś pominęliśmy? Aha, w przerwach pomaga zaprojektować willę przyjaciół. – Nie potrafię usiedzieć w miejscu. Wieczorem długo zwlekam, zanim wreszcie zgaszę światło – przyznaje.

O pracy zapomina w święta, które spędza rodzinnie w Oviedo, i w wakacje. W sierpniu będzie ją można spotkać na Ibizie.­


Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: B & B Italia, De Padova, Foscarini, Molteni, Moroso, Zoom Zoom Design Shop

reklama
reklama
reklama