Kto myśli, że szklana mozaika nadaje się tylko do łazienki, ten grubo się myli. Carlo Dal Bianco robi z niej dzieła sztuki, a potem zdobi sypialnie, salony, samochody...

Na konferencji prasowej w Poznaniu zjawia się spóźniony. – Nie mogłem odmówić sobie filiżanki espresso – tłumaczy. Wysoki, w nienagannie skrojonych białych spodniach, do tego ciemna marynarka i ten czarujący uśmiech – trudno mu nie wybaczyć drobnego faux pas.

Carlo Dal Bianco pochodzi z Vicenzy, miasta-wizytówki Andrei Palladia, XVI-wiecznego architekta, który zaprojektował tu większość willi i pałaców. Monumentalne budynki z oszczędnymi dekoracjami ogromnie fascynowały młodego Carla. – Gdy skończyłem historię sztuki i pracowałem jako restaurator zabytków, zastanawiałem się, jak ocalić w nowoczesnych wnętrzach ducha palladiańskiej architektury – wspomina. Po kilku latach na rusztowaniach odważył się projektować sam, a w jego pracach pobrzmiewały echa stylu Palladia.

Zaczął od własnego mieszkania pełnego XIX-wiecznego włoskiego malarstwa. – Planowałem, że będzie nowoczesne, ale miłość do klasyki i tym razem wzięła górę. I działo się to podświadomie – śmieje się. Sporo tu klasycznych mebli i tkanin z epoki, a wszystko okraszone nowoczesnym dizajnem (w holu krzesło Zig Zag Rietvelda z lat 30. zestawione z kopią popiersia Napoleona projektu Antonia Canovy). I tak z grubsza wyglądają wnętrza urządzone przez Dal Bianco – wyraźnie widać, że projektant inspiruje się stylami historycznymi.

Jednak o Dal Bianco świat usłyszał z innego powodu. W 2004 roku słynna Bisazza, produkująca szklane mozaiki, poprosiła go o odświeżenie wizerunku. Dotąd kolorowe kwadraciki zdobiły wyłącznie łazienki. Carlo sprawił, że wyszły z ukrycia i trafiły do salonów, holów, sypialni. Szklane róże, koralowce i paski szturmem zdobyły eleganckie living roomy, modne kluby i restauracje.

Prace Dal Bianco wyróżniają niesamowite połączenia kolorów, zaskakujące skojarzenia, oryginalne pomysły: na mozaikę przeniósł choćby rzeźbę Canovy, szklanymi kwadracikami wyłożył nawet karoserię Mini Coopera. – Póki co to tylko kilka egzemplarzy, bez silnika, ale marzy nam się, by mozaikowe mini wyjechały na ulicę – mówi Dal Bianco. Choć Bisazza to jego oczko w głowie (jest w końcu jej dyrektorem artystycznym), ostatnio zaprojektował coś zupełnie nowego: kolekcję porcelany dla Królewskiej Manufaktury Fürstenberg.

– To było wyzwanie – opowiada. – Bo światem porcelany rządzą sztywne zasady – tłumaczył. – Talerzyki, postawione jeden na drugim, nie mogą stykać się brzegami, a krawędź filiżanki powinna być lekko wywinięta, by lepiej dotykała ust. Nie trzeba chyba dodawać, że serwisy to współczesna interpretacja tradycyjnych motywów. Cóż, również i w tym przypadku odezwała się w Dal Bianco jego włoska natura – klasyka ponad wszystko.


Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Bisazza, Rosenthal