Chcecie poznać historię duńskiego wzornictwa? Koniecznie odwiedźcie dom Finna Juhla, Muzeum Sztuki pod Kopenhagą.

Stoi w Charlottenlund. Otynkowany na białoszary kolor, wyraźnie odcina się od otaczającego go ciemnego lasu. W środku meble-ikony: krzesło Wodza, fotel Pelikan, sofa Poety.


Finn zbudował dom sam w 1942 roku – znał się na tym, bo z wykształcenia był architektem. Jednak zasłynął głównie jako projektant mebli. W dodatku projektant-samouk. Wybudował zaledwie pięć domów, w tym dwa letniskowe, do historii zaś przeszły jego fotele, krzesła i stoliki. Jak powiedział włoski dizajner Mario Bellini: „Aby być dobrym projektantem mebli, trzeba być architektem. Wszystko znaczące, co zostało zaprojektowane, zaprojektowali liczący się architekci”.


W Ameryce nowy styl nazwano Danish Modern. Juhl zerwał z tradycyjnym rzemiosłem: sztywnym, kanciastym, zbyt geometrycznym. W zamian wybrał formy organiczne, opływowe. Zafascynowany malarstwem abstrakcyjnym, wymyślał meble, które przypominały modernistyczne rzeźby. Minimalistyczne, proste, zwięzłe. Jako pierwszy zaczął je robić z drewna tekowego (okrzyknięto go nawet ojcem „stylu tekowego”). Wierzył, że mogą być równie atrakcyjne jak obrazy czy rzeźby.


Drewno tak go fascynowało, że zaprojektował również drewniane drobiazgi na stół – misy, patery, łyżki. Świat dosłownie oszalał na ich punkcie.


Jako młody chłopak marzył, że zostanie historykiem sztuki i pewnie coś z tej miłości do rzeczy pięknych w nim przetrwało. Fotele, krzesła i stoliki, które projektował, musiały być wygodne i przyjemne dla oka. Musiały też pasować do architektury. Dlatego budując swój dom, najpierw wymyślił wszystko w środku, a dopiero potem zabrał się za fasadę! Dziś z każdego pomieszczenia doskonale widać ogród; i odwrotnie – przechadzając się po ogrodzie, bez problemu zajrzymy do salonu czy kuchni.


To właśnie dla siebie Juhl zaprojektował i zrobił pierwsze fotele. Wkrótce porzucił pracę u znanego duńskiego architekta Vilhelma Lauritzena, w której spędził jedenaście lat, i w 1945 roku założył własne studio. Szybko zaczął pokazywać swoje meble na międzynarodowych targach i wystawach. W 1950 roku na Triennale Milano dostał aż pięć złotych medali. Na długo przed popularnym Arne Jacobsenem rozsławił duńskie wzornictwo na cały świat.


Najsłynniejsze projekty Finna, No. 45 Chair, krzesło Wodza, fotel Pelikan, sofy Baker czy Wall, do dziś produkuje firma Hansen & Sørensen. Choć warto pamiętać, że oprócz siedzisk Juhl projektował też oświetlenie, ceramikę, szkło, dywany. Urządził nimi wnętrza trzydziestu trzech biur sprzedających bilety skandynawskich linii lotniczych SAS. No i przygotował projekt sali konferencyjnej (The Trusteeship Chamber) w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Mało tego, napisał książkę o architekturze wnętrz („Hjemmets Indretning”). O tym, jak swoje pomysły wprowadzał w życie, możemy przekonać się sami w Charlottenlund. Po domu projektanta pospacerujemy również wirtualnie na stronie www.ordrupgaard.dk.

Tekst: Monika Utnik-Strugała
Fotografie: Mesmetric Concept Store
Meble Finna Juhla można kupić w Mesmetric Concept Store.

reklama