Wcięte w talii terakotowe kafelki przypominają część damskiej bielizny. Najpopularniejsze były w latach 30.


Kto je robił

W Polsce monopol na gorseciki miała fabryka Dziewulski & Lange założona w 1883 roku (dziś Opoczno). Pani Hanna: – Dotarłam do archiwum firmy, opasłych tomiszczy z ręcznie wypisanymi zamówieniami „na gorsety”. Miałyśmy też w rękach katalog z kolekcjami płytek. Pożyczył go nam pewien pan pochodzący z Opoczna, od lat mieszkający w Berlinie. Żeby zobaczyć to cudo, specjalnie jechałyśmy do Niemiec. Fabryka nie tylko produkowała płytki, ale miała też ekipę terakociarzy, którzy je układali.

Skąd ta nazwa

Od gorsetu – wcięte w talii terakotowe kafelki przypominają część damskiej bielizny. Najpopularniejsze były w latach 30. Choć niezwykle modne w Warszawie, nie są polskim wynalazkiem, lecz prawdopodobnie holenderskim. W Amsterdamie, Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Krakowie zdobiły wnętrza hoteli, banków, kawiarni, wykładano nimi podłogi w prywatnych łazienkach i kuchniach. Gorsecikową posadzkę w swoim warszawskim domu na Łowickiej miała na przykład Ada Sari, gorsety znalazły się też na klatce domu Wedla przy Puławskiej.

reklama



Jak układano

– Niepowtarzalnych kompozycji było tysiące – opowiada Hanna Faryna-Paszkiewicz, historyk sztuki, która wraz z córką napisała o słynnych płytkach książkę. – Tym bardziej że płytki występowały w najróżniejszych kolorach: szarościach, bordo, błękitach, zieleniach. Niektóre posadzki migotały w oczach jak opartowskie obrazy, inne przypominały wschodnie kobierce albo łąkę rumianków. W Warszawie powtarzała się zwłaszcza biało-czarna szachownica. W kamienicy przy Litewskiej 10 posadzkę na klatce nazwałyśmy bryzą, bo przez środek błękitnych kafli idzie biała pręga – jak grzywa morskiej fali. Z kolei w domach projektu Juliusza Żórawskiego, m.in. przy Puławskiej, płytki wyglądają, jakby niechcący się komuś rozsypały.

Gdzie kupić

Oryginalne gorseciki kryją warszawskie kamienice przy ul. Bartoszewicza, Polnej, Marszałkowskiej, Wilczej, Narbutta, Puławskiej czy Poznańskiej. Na szczęście kafelki powoli wracają do mody. Robi je firma Ardea z Suchego Lasu pod Poznaniem i Tubądzin (kolekcja Zienia). Te ostatnie jednak, w przeciwieństwie do przedwojennych, płaskich i matowych, są wypukłe i błyszczące.


Tekst: Monika Utnik-Strugała
Zdjęcia: materiały prasowe firmy Ardea, Małgorzata Bosek/Warszawskie Posadzki, Wydawnictwo Nisza