Jolanta Mikuła malarstwo

Jak zatrzymać świat choć na chwilę – tęsknota za trwałością w malarstwie Jolanty Mikuły

Artyści

Coraz trudniej nam stanąć w miejscu i zajrzeć w głąb siebie. Jolanta Mikuła próbuje się zbuntować. Malując, mówi: DOŚĆ!

Jolanta Mikuła malarstwo
„List (132)”, 2021 r., wyżej: „Kartki z podróży nr 5 ”, 2019 r.

Z Jolantą Mikułą rozmawiała Agnieszka Wójcińska

Na Akademię Sztuk Pięknych poszła pani jako dojrzała osoba. Skąd ta decyzja?

To we mnie drzemało od zawsze, już w szkole podstawowej bardzo lubiłam plastykę. Potem trafiłam do technikum fototechnicznego, ale później studiowałam ekonomię, pracowałam w tym zawodzie i ciągle czułam się niespełniona. Kiedy dzieci dorosły, mogłam rzucić się w to, na co miałam ochotę, czyli studiowanie sztuki. Trafiłam do Europejskiej Akademii Sztuki, a potem do ASP.

Jakie tematy są pani najbliższe?

Po pierwsze natura człowieka. Staram się ją uchwycić, tworząc uproszczone profile twarzy, które stały się moim znakiem rozpoznawczym. Impulsem do malowania pejzaży był przepiękny zachód słońca, jaki zobaczyłam podczas podróży na Podlasiu. W radiu trwała akurat rozmowa o sytuacji na Krymie i przeraziło mnie, że ten zachwycający świat możemy w jednej chwili stracić. Z czasem zaczęłam łączyć oba tematy w cyklu „Wokół Dekalogu/Pejzaż”. Kolejną moją fascynacją jest przyroda, a zwłaszcza mój ogród – tak powstał cykl roślinny. Teraz znów maluję pejzaże, a powrót do tego tematu ma związek z sytuacją za wschodnią granicą.
 

Przeczytaj też:

Jolanta Mikuła malarstwo
"Barwy do kwadratu IV"
Jolanta Mikuła obrazy
"Barwy do kwadratu II"
Jolanta Mikuła malarstwo
„Barwy do kwadratu – VI”, 2022 r.

A co znaczy dekalog dla pani?

Żyjemy szybko, nie mamy czasu na refleksję, z coraz mniejszym zaangażowaniem patrzymy na siebie nawzajem i na rzeczywistość wokół. Tęsknimy za czymś trwałym, ponadczasowym, co pozwala zatrzymać się choć na chwilę. Gdy robiłam dyplom, szukałam takiej kotwicy. Dekalog wydał mi się najmocniejszym fundamentem. Analizując go, najdłużej zatrzymałam się nad  przykazaniem „Czcij ojca swego i matkę swoją, a będziesz długo i szczęśliwie żył na Ziemi”. Doszłam do wniosku, że buduje ono wspólnotę pokoleń, pomagając uniknąć samotności i w tym sensie może dawać radość życia. Pandemia i lockdowny jeszcze bardziej utwierdziły mnie w tym przekonaniu.

Przeszła pani drogę od realizmu do abstrakcji…

To naturalna ścieżka, rodzaj ewolucji. Ja często przechodzę ją też na poziomie pojedynczego płótna. Maluję bardzo realistyczny obraz, potem go upraszczam i upraszczam… A jeśli zostawiam go na pierwszym etapie, staram się stworzyć nowy byt, nie odmalowywać rzeczywistości bezrefleksyjnie.

Tematem prac może być…

…wszystko. Wspomnienie z podróży, ciekawa książka, promień słońca ślizgający się po ścianie, dzieło ludzkich rąk czy emocja. Jestem też otwarta na przypadek podczas pracy nad obrazem. Sztuką jest umiejętne skorzystanie z niego. On może wyznaczyć nowy etap w moich poszukiwaniach.

Dlaczego profil ludzki jest dla pani tak ważny?

Na studiach przetwarzałam swoje zdjęcie, by zrobić linoryt. Upraszczałam je, aż doszłam do takiego znaku. Jest dla mnie ideą natury człowieka. Zależnie od kompozycji może nieść inną opowieść – o relacjach z innymi, samotności, spokoju, różnych emocjach. Mogę nim bardzo wiele opowiedzieć, dodając kolory, powielając te znaki na różne sposoby.

Ważnym źródłem inspiracji jest ogród przy pani domu w Raszynie.

Czasem idę tam odpocząć, a wypatrzę inspirującą kompozycję. Innym razem po prostu szukam w nim podpowiedzi. Przyroda jest prawdziwą encyklopedią połączeń kształtów i barw, dlatego lubię ją podglądać.

Wielu artystów maluje po to, żeby zostawić po sobie ślad…

Dla mnie to szansa na wejście w głąb siebie. Maluję, żeby zatrzymać się na chwilę i przeciwstawić tyranii pędu. Wtedy czuję się wolna.

Kontakt: jmikula.pl,  art@jmikula.pl

Na zdjęciu głównym: „Kartki z podróży nr 5 ”, 2019 r., Zdjęcia: archiwum prywatne

Zwierciadła Kalendarz Zwierciadła Kalendarz