werandacountry.pl werandaweekend.pl

Kredens w nowej odsłonie

Kuchnia

Kiedyś był oznaką zamożności, dziś świadczy raczej o fantazji właściciela. Choć jest tradycyjny i mieszczański, szturmem zdobywa lofty i apartamenty.

Piękne rzeczy nigdy nie wychodzą z mody – mówi Ewa Kanach, projektantka wnętrz. Na przykład kredensy, które wracają do łask. – Nie chcemy, żeby mieszkanie przypominało salon wystawowy. Wolimy, gdy mebel jest nastrojowy i opowiada historię rodziny – dodaje.

Kredens to przedmiot szlachetny, choć narodził się z prostych drewnianych skrzyń, w których przechowywano naczynia i żywność. Dopiero w renesansie przestał pełnić funkcję wyłącznie praktycznego schowka i awansował na mebel reprezentacyjny. Nad skrzyniami dobudowywano półki (ich liczba świadczyła o randze właściciela) i szuflady.

Kredens stał się oznaką zamożności, bo wystawiano w nim rodowe srebra. William Harrison, dziewiąty prezydent Stanów Zjednoczonych, wspominał meble w domach bogatych kupców, „pełne zastawy wartości sześciuset, a nawet tysiąca funtów”. Meble tego typu nazywano kredensami walijskimi. Popularnością kredensy cieszyły się w Niderlandach, bo Holendrzy pasjami zbierali porcelanę. Żeby filiżanki się nie kurzyły, zamykali je za szklanymi szybami. W ten sposób powstał court-cupboard – kredens z nastawką.

Z czasem meble te stawały się coraz bardziej dekoracyjne: dwuskrzydłowe, wysokie, na kulistych nogach, ze zdobionymi filarami. W dolnej części znajdowała się głęboka komoda z szufladami wyściełanymi aksamitem (do przechowywania sztućców) i mosiężnymi uchwytami.

Do ciekawszych należał barokowy kredens kolbuszowski – po raz pierwszy został zrobiony w 1761 roku dla hrabiego Jana Wielopolskiego, właściciela Kolbuszowej, znanego w XVIII w. ośrodka meblarstwa w Polsce. Intarsjowany, ze stylizowanymi rozetami i muszlami, herbem i orłami miał nastawę, która zamykana była klapą – po otwarciu pełniła funkcję blatu. Kunsztownie zdobione były też eklektyczne kredensy z epoki wiktoriańskiej. Boczne oszklone skrzydła dekorowano motywami roślinnymi lub zwierzęcymi. W tylną ścianę w nastawie wstawiano lustro.

Było wiele odmian kredensów: sideboard table, czyli stół-pomocnik czy panetiere – wisząca szafka. Dziś powstają ich współczesne wersje, tzw. bufety, oszklone komódki z przegródkami na makaron i fasolę. – Zamówimy też kredensy stylizowane: francuski z otwartymi półkami na talerze – mówi projektantka. – Albo tradycyjny polski z głęboką wnęką pod nastawą i rzędem szufladek nad blatem – podpowiada.

Kredens sprawdzi się też w lofcie czy apartamencie, zestawiony z designerskimi meblami. Nie musi chować się w jadalni. Ustawmy go w holu, takie entrée zrobi wrażenie – w XVI-wiecznej Francji w Boże Ciało kredensy wystawiano nawet przed dom na ulicę, by pochwalić się przed sąsiadami drogą zastawą.

Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: archiwa firm

reklama