werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Elegancka willa w kolorach natury

Rezydencje

Popołudnia tutaj wyglądają podobnie, ale nikomu się jeszcze nie znudziły. Elena z przyjaciółmi siada do obiadu i patrzy, jak słońce chowa się za bezludną Dragonerę.

Nic w tej historii nie jest zwyczajne. Okolica wygląda jak raj na ziemi. Hiszpania, Majorka, urwisko porośnięte sosnowym lasem i widok na bezludną wyspę Dragonerę. Zamieszkują ją miliony jaszczurek, a da się przejść spacerem w 40 minut, bo ma tylko trzy kilometry długości.

Dom w kolorach natury: idealny do odpoczynku

Dom idealnie nadaje się do odpoczywania. Ogromne okna, wszystkie na zachodnią stronę, gdzie krajobrazy są najpiękniejsze. W kolorach do nich mocno dopasowanych. Jest odcień piasku, są szarości i kilka nut niebieskiego – tak jak w naturze, gdzie błękitne niebo wyraźnie odcina się od lazurowego morza. Są naturalne materiały we wnętrzach: drewno na zmianę z polerowanym betonem na podłogach, wiklinowe lampy, kamienne blaty, wreszcie sporo obić i poduch z lnu.

Właścicielka też zwyczajna nie jest. Elena López Fonta na urządzaniu domów dobrze się zna, bo zajmuje się tym zawodowo. Od razu wiedziała, jak otworzyć willę na tak „piękne okoliczności przyrody”. – Chciałam, żeby niezwykłe śródziemnomorskie światło i powietrze swobodnie krążyły, dlatego nie podzieliłam domu na małe pokoje. Jest wielka, otwarta przestrzeń, a pomieszczenia są bardzo wysokie – opowiada Elena. – Zachodzące słońce, wędrując po wnętrzu, nastrojowo oświetla różne jego zakątki. Mogę to obserwować godzinami – dodaje.

Taras z widokiem na morze

Każdy, kto odwiedza Elenę, mówi, że z tego domu nie chce się wychodzić, no, może tylko na taras, żeby popatrzeć na Dragonerę. Zapewne dlatego wizyty znajomych i rodziny czasem się mocno przedłużają. Ale swój urok willa zawdzięcza nie tylko projektantce i jej pomysłom.

Był jeszcze ktoś, kogo Elena poprosiła o pomoc. Słynna dekoratorka Isabel Lopez-Quesada, znana z ascetycznego, ale bardzo wysmakowanego stylu. Większość mebli pochodzi właśnie z jej pracowni. Hiszpanka, która nieustanie podróżuje pomiędzy Madrytem a Paryżem, mawia, że domy, podobnie jak ludzie, powinny łączyć tradycję z nowoczesnością. Dlatego do klasycznego stołu Isabel dodała blat z lustra i ustawiła dookoła proste krzesła z metalowymi nogami. Konsoli na koziołkach dorobiła surowy kamienny blat.

Jej, profesjonalistce, mieszanie wychodzi idealnie, ale uwaga, kto się na tym nie zna, musi być ostrożny, żeby… nie namieszać.

Tłumaczenie: Katarzyna Sadłowska
Zdjęcia: Montse Garriga Grau/Photofoyer
Współpraca: Alicja Trusiewicz

reklama
reklama
reklama