Elegancka willa w Prowansji urządzona przez słynną projektantkę Stéphanie Coutas w wysmakowanym stylu quiet luxury
RezydencjeFrancuzka Stéphanie Coutas, jedna ze stu najlepszych projektantek wnętrz na świecie, zaprojektowała tym razem luksusową rezydencję w Prowansji. 650-metrowy dom powstał ze starej, prowansalskiej zagrody. W pięknym otoczeniu winorośli, cyprysów i pinii, urządziła posiadłość, która prowadzi harmonijny dialog między historycznym dziedzictwem a współczesnym wyrafinowanym designem.
Jak wygląda dom zaprojektowany przez jedną z Top 100 Designers in the World?
Tej znakomitej projektantki nie trzeba przedstawiać tym, którzy interesują się pięknymi wnętrzami. Ci, którzy ją znają, mówią zgodnie: „Stéphanie nie tylko je projektuje, ale kreuje atmosferę niczym choreograf”. Znana z wielowarstwowych, wysmakowanych aranżacji łączących francuską tradycję z nowoczesną elegancją, wnosi do każdego projektu wrażliwość i artyzm. Jej projekty łączą historyczną architekturę i kunszt rzemiosła z intuicyjnym wyczuciem harmonii, dzięki któremu nawet najbardziej imponujące wnętrza zyskują kameralny, osobisty charakter.
Dorastała w Azji, skąd przeprowadziła się do Paryża i rozpoczęła karierę w branży... modowej, by w końcu oddać się projektowaniu wnętrz. Sama wspomina, że wielokulturowe doświadczenia mają istotny wpływ na jej charakterystyczny styl. Stéphanie Coutas łączy klasyczną francuską elegancję ze współczesnymi akcentami, zestawiając szlachetne materiały – takie jak marmur, aksamit czy jedwab – z odważnymi, artystycznymi detalami. Nie inaczej było i tym razem. Zajrzyjmy do pięknej rezydencji na południu Francji, którą zaprojektowała.
Zjawiskowa metamorfoza starej zagrody w Saint-Tropez – zobacz, jak się zmieniła!
Kto nie zna rozbawiających do łez filmów z genialnym Louisem de Funèsem? Chyba większości z nas Saint-Tropez kojarzy się właśnie z kultowym „Żandarmem”. To właśnie tu, pięć minut spacerem od słynnego Place des Lices czy słynnej kawiarni Sénéquier, zawitała Stéphanie Coutas by starą, prowansalską zagrodę Bastide zamienić w luksusową perełkę. 650-metrowy dom otoczony winnicami, cyprysami i piniami, to jak mówi projektantka, harmonijny dialog między historycznym dziedzictwem a współczesnym wyrafinowanym designem. Urządziła go w modnym stylu quiet luxury, który łączy ponadczasową elegancję z ciepłą, przytulna atmosferą.
Emocje, elegancja i ponadczasowość...
Te trzy słowa opisują styl Stéphanie Coutas, a ona sama mówi w jednym z wywiadów: „Osiągam ten efekt, reinterpretując klasyczne inspiracje przez pryzmat współczesności i łącząc szlachetne materiały, czyste linie oraz mistrzowski kunszt wykonania. Kluczem są tu harmonia, subtelność i precyzja – zawsze jednak z nutą oryginalności”.
Art de vivre, czyli sztuka życia! Tak celebruje się codzienność w prowansalskiej rezydencji
Rzeczywiście, patrząc na ten projekt trudno temu zaprzeczyć. Tym, co go definiuje jest powściągliwe wzornictwo, płynność formy i szacunek do specyfiki architektury Prowansji. Widać to na każdym kroku, również na zewnątrz. Piękny ogród jest kontynuacją i przedłużeniem eleganckich wnętrz. Podzielony na kilka stref: relaksu, z podświetlanym i podgrzewanym basenem, komfortowymi leżakami, placem do gry w boule, oraz dwoma jadalniami pod chmurką, robi naprawdę wrażenie.
Stéphanie zaciera granicę między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Po otwarciu okien, ta bariera całkowicie znika. Salon staje się zadaszonym ogrodem, a taras pokojem pod gołym niebem z podłogą z drewna egzotycznego. Pojęcie „art de vivre” (sztuka życia) w wydaniu prowansalskim to kwintesencja niespiesznego celebrowania codzienności na świeżym powietrzu. W Prowansji ogród, taras i winnica nie są dodatkiem do budynku. Są jego ważną częścią, dlatego projektantka zaaranżowała tu dodatkową kuchnię letnią, ze strefą jadalnianą – obiadowo-kolacyjną – oraz oddzielną, mniej zobowiązującą śniadaniową.
Wyobrażam sobie, jak mieszkam w przestrzeni, którą projektuję i chłonę jej atmosferę – takim spostrzeżeniem podzieliła się Stéphanie w jednym z wywiadów.
Luksus to nie nadmiar, lecz przestrzeń, jakość i komfort
Dom jest imponujący i zaprojektowany z rozmachem. Na powierzchni 650 metrów, oprócz ogromnego salonu, znalazły się dwie kuchnie (trzecia letnia w ogrodzie, tuż przy basenie), luksusowa strefa fitness, marmurowa sauna parowa, siedem sypialni, oraz stumetrowy podgrzewany i podświetlany basen. Jest nawet kino – nie zwykłe domowe, a w pełni profesjonalne, z wielkim ekranem i komfortowymi sofami zamiast foteli zaaranżowanymi kaskadowo (jedna wyżej od drugiej) by móc wygodnie oddać się wieczornym seansom.
Nieustannie czerpię inspirację ze sztuki, podróży i niespodziewanych spotkań.
Stéphanie, pomimo rozmachu z jakim zaprojektowała dom, przekonuje jednak, że prawdziwy luksus to nie nadmiar, lecz przestrzeń, jakość i komfort. Paryską elegancję wyrażającą się w powściągliwości, umiarze i dyskrecji, połączyła z tradycyjnym rzemiosłem (tynki wapienne na ścianach) oraz sztuką współczesną. Widać ją w całym domu, nawet w łazience, która została zaprojektowana jak ogromny salon kąpielowy. Bez problemu zmieściła się w nim wanna wolnostojąca (jak piękna alabastrowa rzeźba) i osobna przestrzeń prysznicowa, cała wyłożona szlachetnym kamieniem.
Dzieciństwo spędzone w Azji ukształtowało u Stéphanie unikalne wyczucie światła, przestrzeni oraz zamiłowanie do szlachetnych materiałów. Widać to w tej pięknej prowansalskiej rezydencji, gdzie naturalne drewno przeplata się z kamieniami o wysublimowanym rysunku i fakturze, ceramiką i wapiennymi tynkami na ścianach. No i miłość Stéphanie czyli tkaniny – piękne jedwabie pojawiają się nawet w postaci tapet, a mięsiste wełenki na obiciach mebli i dywanach.
Zapytana co jest jej słabością we wnętrzach, do której lubi się skrycie przyznawać, odpowiada, że:grube dywany w kolorze kości słoniowej – mają w sobie coś nostalgicznego i są niezwykle przytulne...
Nie mniej ważne są w tym projekcie kolory – świetliste biele, ciepłe beże i czekoladowe brązy – oraz formy. Na przykład klatka schodowa – pełni funkcję użytkową, ale wygląda jak nowoczesna rzeźba wykuta w białym kamieniu. Jej płynne, organiczne linie i miękkie łuki wprowadzają do wnętrza dynamikę i zmysłowość. Tu nie znajdziemy ostrych kątów. Narożniki ścian zostały subtelnie zaoblone. Te organiczne zaokrąglenia sprawiają, że przestrzeń wydaje się niezwykle przytulna, sensualna. Efekt potęgują ściany pokryte tradycyjnym tynkiem wapiennym (lime plaster) o satynowej teksturze.
Projekt, rekonstrukcja, rozbudowa oraz aranżacja wnętrz: Stéphanie Coutas
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Stéphanie Coutas
Opracowanie: Joanna Kornecka
Wideo: Design Inside Film, design-inside-film.com, YOUTUBE: @designinsidefilm