reklama

Kolorowe mieszkanie w duńskim stylu

Skandynawskie

Mieszkań w starych kamienicach szuka mnóstwo ludzi, ale rzadko kto ma tyle szczęścia, co Sylwia i Robert. Na ich podwórku-studni rośnie klon – żywy obraz.

Mieszkanie w secesyjnej kamienicy

Kogo nie skusiłaby piękna, secesyjna kamienica na poznańskich Jeżycach, z ponad 100-metrowym mieszkaniem do wzięcia? A jednak Sylwia Królikowska-Ciągło się wahała. Od kilku miesięcy szukali z mężem Robertem czegoś takiego, ale kolejne domy znajdowane w internecie okazywały się ruinami. – Jechaliśmy na rekonesans nastawieni mocno sceptycznie – opowiada Sylwia.

– Jednak kiedy tu weszliśmy, kompletnie nas zamurowało. Stanęliśmy w jedym z pokoi i zobaczyliśmy cudnie przebarwiony klon na tle muru z czerwonej cegły. Obydwoje otworzyliśmy usta z wrażenia. Przez olbrzymie okno od wschodu wpadały pierwsze poranne promienie słońca. Atmosfera błogości była nie do opisania. Wiedzieliśmy, że tu zamieszkamy.

Kamienicę zbudowano w 1903 roku dla pana Antoniego Szafranka, przemysłowca, którego firma zakładała w przedwojennym Poznaniu instalacje centralnego ogrzewania. Sam pan Szafranek miał apartament na pierwszym piętrze, nad nim wylądowali Sylwia i Robert. Układ mieszkania, pomimo historycznych zawieruch, zachował się, podobnie jak wiele oryginalnych elementów wyposażenia. Nowi właściciele postanowili uratować, co tylko się da. – Serce mi krwawi, gdy widzę wyrzucane na śmietnik stare okna czy kamieniczne drzwi – mówi z przejęciem Sylwia. Remont zabytkowych sztukaterii, podłóg i stolarki zabrał ponad rok. Potem przyszedł czas na dopieszczanie. Sylwia jest projektantką wnętrz, poszło więc jak z płatka.

Skandynawska prostota: duńskie inspiracje i polski dizajn

– Odkąd pamiętam, uwielbiałam przestawiać meble w domu. Raz pod nieobecność rodziców, gdy byłam nastolatką, wzięłam się za wersalkę. Przeceniłam siły i utknęłam z nią między pokojami. Tata ratował mnie z opresji – opowiada z uśmiechem.

W wir remontowania rzucili się razem z Robertem: szlifowali i malowali meble, które wcześniej licytowali przez internet. – Nie pamiętam, kiedy zdecydowaliśmy się na francuskie. Ja uwielbiam wzornictwo skandynawskie, szczególnie duńskie, za prostotę, dbałość o detal i dostrzeganie urody w pozornie błahych przedmiotach. Dizajn z lat 50. i 60 wprost kocham. Pierwsza pojawiła się sofka w stołowym i to ona nadała ton dalszym poszukiwaniom mebli. Prawdą jest też, że w młodości zwiedziłam Paryż – zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wydawało mi się, że to, co opisują w książkach, musi być przesadą, jednak na żywo doszłam do wniosku, że żaden opis nie jest dość dobry. Ta miłość do Francji dała wreszcie o sobie znać.

Mieszkanie celowo pomieszane

Jeżyckie mieszkanie Sylwia postanowiła urządzić w bieli. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Stół do jadalni na zdjęciach w internecie był mleczny, ale w sklepie okazał się kremowy z przecierkami, więc wzięli ładniejszy, lecz... czarny. Potem do renowacji oddali żeliwne kaloryfery sprzed 100 lat, miały wrócić białe. Były tak ciężkie, że na drugie piętro wnosiło je z mozołem sześciu chłopa. Okazało się, że są… jasnoszare. – Nie mieliśmy sumienia powiedzieć ekipie, że powinna je znów wytaszczyć i przemalować. Dzięki pomyłce pojawiła się szarość – opowiada.

Powstało więc mieszkanie celowo pomieszane, bo takie, zdaniem Sylwii, są ciekawsze i mniej oczywiste. W klasycznych wnętrzach lubi dodawać nowoczesne akcenty, stara się wyszukiwać polski dizajn od młodych projektantów. Jest rodowitą Kurpianką, świetnie szydełkuje, nauczyły ją tego mama i babcia. Sama zrobiła więc dywan do pokoju córek i sypialni oraz abażury kinkietów w pokoiku przy kuchni.

Dzieci urządzają wnętrze

Dom sporo zawdzięcza też dziewczynkom: 6-letniej Mai i 4-letniej Toli, które wypełniły go wesołymi kolorami i energią.

– Gdy się wprowadziliśmy, Maja miała zaledwie osiem miesięcy – mówi Sylwia. Dziś to miłośniczka koni i baletu, który ćwiczy od roku. Tola również lubi tańczyć i śpiewać. Obie kochają rysować i każda robi to inaczej. Maja używa bardzo dużo koloru, szkicuje szybko i z wielką ekspresją, a Tola tworzy grafiki wolno, z namaszczeniem, najczęściej nucąc pod nosem. A ich ulubioną zabawą jest urządzanie szkoły baletowej w sypialni rodziców, bo ścianą są tam lustrzane fronty szaf.

POLECAMY TAKŻE: 10 salonów w skandynawskich aranżacjach

Tekst i stylizacja: Eva Milczarek

Zdjęcia: Radosław Wojnar

Kontakt do Sylwii Królikowskiej-Ciągło: www.atelierwnetrzarskie.pl, tel. 505 419 901

Za wypożyczenie poduszek do salonu i biblioteki, pledu, kryształowego świecznika, różowej patery do jadalni, puzdra do łazienki dziękujemy House & More Stary Browar w Poznaniu, za kwiaty do sesji – kwiaciarni Kwiaty & Miut.

reklama
reklama