reklama

Klasyka i nowoczesność

Stylowe i przytulne

Szóste piętro z widokiem. W najlepszym punkcie miasta. W każdą niedzielę lata pod oknami grają Szopena – na żywo. W oddali most, który przypomina Golden Gate.

Najpierw do mieszkania wszedł Benek. Pokręcił się, obwąchał wszystkie kąty, po czym legł zadowolony na środku podłogi. Wniosek: zaakceptował. Teraz już wiadomo było, co robić dalej. Kupować. Nie dość, że kochany buldog z miejsca uznał teren za swój, to jeszcze mieszkanie znajdowało się w zabytkowej warszawskiej kamienicy, o której właściciel Benka zawsze marzył. W dodatku zbudowanej pod szczęśliwą gwiazdą, bo przetrwała wojenne zawieruchy.

Powstała w 1914 roku. Przejmowana przez kolejne "władze", szybko stała się kamienicą wojskową – do dzisiaj na zebraniach wspólnoty można spotkać wysoką generalicję. Nikogo nie powinno więc zdziwić znalezisko odkryte przy przekładaniu parkietu – tajemna skrytka, a w niej zawiniątko z przedwojenną bronią. Gotową do użycia! Na szczęście to jedyna historia wywołująca gęsią skórkę. Reszta estetycznych doznań rodzi wyłącznie przyjemne dreszcze.

Poprzedni mieszkańcy nie odarli wnętrz z oryginalnego charakteru. Nowy właściciel postanowił tylko jeszcze bardziej go podkreślić. Zamarzył mu się mariaż klasyki i nowoczesności, czyli wszystko, co najlepsze z przeszłości przeniesione w przyszłość. Na początek zmienił kolory ścian – na chłodny lawendowy błękit. Potem meble (zostały jedynie szafki w kuchni, stół i wielkie łóżko z pikowanym zagłówkiem), by przełamać zastany styl francuski. Przydały się zbierane latami stoliki w stylu glam chic z błyszczącego forniru na chromowanych nóżkach, lustrzane komody, lśniące czarne konsole, tapicerowane gładką wełną pikowane kanapy.

Dobrą radą służyła zaprzyjaźniona projektantka Agnieszka Pudlik z salonu Bed & Breakfast Home, z którą współpracuje. – Pomoc w aranżacji tego mieszkania to była prawdziwa przyjemność, wisienka na torcie – opowiada Agnieszka. – Wystarczyło nadać wnętrzom drobny szlif, żeby powstał prawdziwy brylant.

Główną rolę grają tu dodatki. Dobierając je, właściciel kierował się złotą zasadą Agnieszki: detal wieńczy dzieło: jeśli szklany świecznik, to z platerowanym rantem, jak modny stolik kawowy, to ze stylizowaną lampką, fotografie – tylko od najlepszych. Przedmiotów niewiele, za to przyciągające uwagę. Teraz w mieszkaniu stylowe jest wszystko, nawet pies. Bo Benek to buldog francuski, nazywany czasem, z francuska, Benois.


Tekst: Michalina Kaczmarkiewicz
Fotografie i stylizacja: Małgorzata Sałyga, Mariusz Purta

reklama
reklama

Zobacz również: