reklama

Letnisko ze sztuką

Stylowe i przytulne

Rodzina artystyczna dwa plus dwa ze smykałką do majsterkowania. Kasia – graficzka. Mariusz – fotografik. Zuzia i Nela na razie podglądają.

Co wyrośnie z dwóch córek państwa Gajewskich, jeszcze nie wiadomo. Na razie widać różnice charakterów i temperamentów. Młodsza Nela – refleksyjna i introwertyczna, na podobieństwo taty. Starsza Zuzia jest żywiołowa jak Kasia, która, poza ilustrowaniem i projektowaniem książek, prowadzi zajęcia w Pracowni Sztuki Dziecka na Ursynowie. Założyła ją mama Kasi, również plastyczka.

Od wiosny mieszkanie Gajewskich zamienia się w letnisko. 80 metrów powiększa się o ogród mierzący aż 350 metrów. Tu podejmują gości; tu rodzina odpoczywa, jada, gada. – Sprowadziliśmy się na sylwestra zamykającego rok 2005 – zwierza się Kasia. – Tobołki przewoziliśmy na sankach. Byłam w ciąży z Zuzią.

Wyburzyli część ścian i cieszyli się z otwartej przestrzeni. Ale to już przeszłość. Artyści uważają, że mieszkanie jest jak żywa istota, musi zmieniać się wraz z potrzebami właścicieli. Pojawiły się więc drzwi – do królestwa córek. Mają tam dwuczęściowe łóżko, a wokół tłoczą się lalki-aniołki, tekstylne pieski, miśki, kotki.

Dla Kasi sercem domu jest łazienka. Jeszcze w pamiętnego sylwestra, gdy pili pierwszego szampana w nowym mieszkaniu, kilka godzin poświęcili na jej upiększanie. Ukryta jest za drzwiami ozdobionymi malowidłem Kasi. Stworzyła tę kompozycję tuż przed imprezą.

Łazienka niemal w całości zrobiona jest własnym sumptem. Wanna odcina się na tle zielonych ścian. Nad nią latają srebrne ważki (autorstwa Kasi). Abażur także udekorowany motywem owadów. Rewelacją są szafki: mają drzwiczki z… matryc do odbijania akwafort. Gajewscy lubią mieszać dizajn sprzed kilkudziesięciu lat z nowoczesnością i własnymi pomysłami. Największa słabość Mariusza? Stare aparaty fotograficzne, a nade wszystko – polaroidy z lat 70.! Sześć zabytkowych aparatów pyszni się w holu. W ścianę wmontowana została też kasetonowa biblioteka. Ogromna, a i tak wszystkie książki się w niej nie mieszczą.

Uwagę zwraca sky-chair – skrzyżowanie huśtawki z hamakiem. Latem ten „fotel na szelkach” montowany jest na tarasie, do którego wychodzi się z największego pomieszczenia. Pełni ono kilka funkcji. To coś pomiędzy pracownią a livingiem. Naprzeciwko drzwi ogrodowych artyści urządzili otwartą pracownię: na biurku trzy komputery. To najważniejsze narzędzia. Najstarszy Mac jest dizajnerskim dziełkiem: ekran na ruchomym ramieniu wznosi się nad stojakiem-półkulą.

O podziale pokoju decydują kolory. Atelier utrzymane jest w bielach i srebrzystościach; część towarzysko-salonową ożywiają barwy mocniejsze. Dookoła telewizora powstała minigaleria prac obydwojga. Fotografie Mariusza wiszą też nad szarą kanapą, książki Kasi oprawione są w grube ramy. Druga, biała sofa, stoi w pobliżu niskiego stołu, który gospodarze skonstruowali z drewnianego blatu położonego na wielkim pufie. Pomieszczenie oświetla lampa, zwana żaglem. Prostokąt białego płótna, pod nim jarzeniówki. Genialne! Konstrukcja prawie niewidoczna, a światło – nie razi.

Ich dumą jest kuchnia z jadalnią. Katarzyna zaprojektowała szafki od podłogi po sufit ukryte za perłowoszarymi drzwiczkami. Niekuchenny nastrój tworzą dwie czarno-białe fotografie Mariusza oraz włoski ekspres do kawy, udający staromodne urządzenie. To obiekt uczuć pana domu. Nie od razu odwzajemnionych. – Dzień po zakupie ekspresu weszłam do kuchni, a tam wszystko obstawione filiżankami z brunatną lurą – wspomina Kasia. – Dla Mariusza, sfiksowanego na punkcie espresso, cios w samo serce. Ale to uparty facet. Tak długo urabiał maszynę, aż zaczęła dawać świetną kawę.

Katarzyna również bywa cierpliwa. Szafki pod oknem, w które wmontowany jest zlew, udekorowała napisem „JESZ”. Nie od razu można odczytać to słowo – litery są pozawijane, wystylizowane na niegdysiejszą pisankę. To hołd dla Franciszka Starowieyskiego, którego prace stoją u Gajewskich na honorowym miejscu. Ku pamięci wybitnego rysownika i kaligrafa.

Tekst: Monika Małkowska
Stylizacja i zdjęcia: Małgorzata Sałyga i Mariusz Purta
Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Firmie Bo Concept