werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Mieszkanie urządzone po włosku

Stylowe i przytulne

Zupełnie się nie spodziewała, że tak szybko znajdzie w Polsce wymarzone mieszkanie, na dodatek urządzone... po włosku.

Giulietta: – Nie chciałam jechać do Polski. Trafiłam tu przez przypadek – mąż dostał ciekawy kontrakt w Warszawie. Wynajęliśmy mediolańskie mieszkanie, spakowaliśmy walizy i pojechaliśmy na północ, do „zimnego kraju”. O Polsce wiedziałam niewiele – może ciut więcej niż przeciętny obcokrajowiec: Jan Paweł II Lech Wałęsa, ja znałam jeszcze figurki z Ćmielowa, które bez opamiętania zbiera moja przyjaciółka. Myślałam, że będę mocno tęskniła za włoskim słonecznym domem. A tu czekała na mnie niespodzianka.

Małgosia Nadolska-Tomczak: – Zadzwonili do mnie z zaprzyjaźnionej agencji z pytaniem, czy mam coś, co można by wynająć włoskiej parze od ręki, ale nie miałam. Zazwyczaj staram się, żeby domy, które urządzam i wynajmuję, były kompletne – nie tylko z meblami, ale także lampami, lustrami czy obrazami. Zaczynałam co prawda dekorowanie mieszkania na Belwederskiej z pięknym widokiem na Warszawę, ale ono wciąż było nieskończone. Włosi uparli się jednak, by je zobaczyć. Kiedy weszli, od razu chcieli tu zamieszkać. Przywieźli swoje meble oraz dodatki. Okazało się, że pasują jak ulał.

Giulietta: – Byłam zaskoczona, że już pierwsze mieszkanie mnie zachwyciło. Zwłaszcza wielkie okna od południa, wpuszczające masę światła, którego u was jak na lekarstwo. Zrobione też było ze smakiem. Prosto, ale elegancko, dużo szlachetnego kamienia – marmurów, trawertynów, granitów. Mogę nawet powiedzieć, że było mocno po włosku.

Małgosia: – Giulietta powiesiła lniane zasłony, wstawiła kanapy i położyła dywan w ekologicznych kolorach. Niczego nie ustalałyśmy, a wyszło tak, jakby umiała czytać w moich myślach. Na ścianach powiesiła przepiękne grafiki w sepii. Dorzuciła też konsolkę i ogromny zegar z Almi Décor. A berżera w czarne pasy, którą przywiozła z domu w Mediolanie, to już mistrzostwo świata – nadaje charakter całemu wnętrzu.

Giulietta: – Czuję się tutaj jak u siebie. Prawdę mówiąc, zapomniałam o Mediolanie. Codziennie patrzę na Warszawę: z jednej strony mam Wilanów, z drugiej stary park i Zamek Królewski. Chyba staję się taką polską Włoszką.

Małgosia: – Co będzie, gdy wróci do Włoch i zabierze swoje rzeczy? Urządzę to mieszkanie podobnie. Dorzucę parę nowych pomysłów, które mam zamiar przywieźć oczywiście z Włoch! Z wiosennych targów meblowych w Mediolanie.

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Zdjęcia: Michał Skorupski
Za pomoc w sesji dziękujemy sklepom Belbazaar i Fabryka Wnętrz.

reklama
reklama