reklama

Art déco pod wysoką daglezją

Stylowe i przytulne

Jeśli ktoś zakochany w art déco spotka projektantkę, która ma bzika na tym samym punkcie, efekt może być tylko jeden. Świetny.

Nie ma drugiego takiego miasta. Zamiast ponurych blokowisk – piękne wille wśród starych drzew. Nic dziwnego, że podwarszawskie osiedle upodobali sobie już przed wojną artyści, pisarze, politycy, urzędnicy. Podkowa Leśna skończyła 85 lat!

DOM

Niewiele młodsza jest willa, którą po kilku latach poszukiwań znalazł gospodarz. – Interesuję się historią dwudziestolecia międzywojennego i marzyłem o kupieniu domu z tego okresu – opowiada. – Został zbudowany w 1934 roku jako letnisko dla ówczesnego wiceministra zdrowia. Kto go zaprojektował? Nie wiemy.

Budynek miał jednak wielkie szczęście, bo przez prawie trzy pokolenia należał do tej samej rodziny. Mieszkańcy wyjechali za granicę, a willę wynajmowali. – Gdy weszłam tu pierwszy raz, była bardzo zaniedbana, wiadomo: po tylu latach, ale wciąż pełna uroku, i miała mnóstwo przedwojennych detali – opowiada architektka wnętrz Katarzyna Rawska, która zajęła się remontem, a potem na nowo wszystko urządziła. – Do tego piękna i ponadczasowa! Amfilada, drzwi prawie na całą ścianę, które dzieliły lub łączyły salon i otwierały perspektywę, dwa wejścia: paradne i służbowe oraz duża wygodna kuchnia – zachwyca się. Sama mieszka na starym Żoliborzu, a lata 20. i 30. to jej konik. Wspólnie z właścicielem willi uznali, że trzeba zrobić wszystko, żeby dom wyglądał tak jak przed wojną, ale zarazem nowocześnie. – Rozumieliśmy się w pół słowa. Klient, który tak dobrze wie, czego chce, to skarb – mówi architektka.

WNĘTRZA

Katarzyna: – Nie poprawialiśmy przedwojennych architektów. Po co ulepszać coś tak doskonałego! Na podłodze leży oryginalna dębowa jodełka, wystarczyło ją przełożyć, autentyczne są schody, tylko przeszlifowane. Dla urządzania „w stylu” liczyły się nawet takie detale, jak rozmiar płytek ceramicznych czy kaloryfery. Charakterystyczne dla epoki mozaiki na podłodze w łazience są współczesne, od Vives, ale w popularnym w dwudziestoleciu formacie 15 na 15 i klasycznym zestawie kolorów.

Na piętrze okna dorobiono na wzór skrzynkowych, na dole są nowe, ale drewniane. Drzwi – odrestaurowane albo zrobione według projektu Katarzyny. Te dwuskrzydłowe, paradne, to kopia przedwojennych. – Przekładaliśmy nawet klamki i zamki – wspomina. – Zamiast współczesnych włączników światła zamontowano stylizowaną na Bauhaus serię 1930 Berkera, idealną do wnętrz z dwudziestolecia międzywojennego. Wyglądają świetnie! Oryginalnie łazienka była podzielona, potem ktoś ją „poprawił” i połączył, a my przywróciliśmy dawny układ i wymieniliśmy drzwi.

MEBLE

Katarzyna była w swoim żywiole. Art déco w świetnym stanie znalazła na Allegro. – Mam kilkuletnie doświadczenie szperacza, wiem, komu można zaufać, kto co ma. Potrafię ocenić, czy sprzedawca mnie nie wkręca – zapewnia. Z zagłębia meblowego, jakim jest Dolny Śląsk, przyjechały więc: fornirowana drewnem orzechowym komoda w jadalni, druga, mniejsza, do sypialni, szafa z lat 30. na półpiętrze, bauhausowskie biurko, proste i geometryczne, ale pełne niespodzianek – z przegródkami, skrytkami. – Po prostu cudo – mówi Katarzyna – a na dokładkę nie wymagało wielkich renowacji, wystarczył nowy lakier. Reszta jest dorobiona lub współczesna.

Do oryginalnych przedwojennych mebli udało się zgrabnie dopasować witryny z IKEA; spięte razem tworzą schronienie dla krośnieńskiego szkła, które zbiera pan domu. Ciekawe meble Kasia znalazła we włoskiej firmie Calligaris: a to stół rozkładany na trzy metry, a to lustra nad komodą. Krzesła w jadalni to czeski Ton, model z drugiej połowy XIX wieku, gięte takimi samymi metodami jak dawniej. – Czesi mają te same klasyczne wzory co niemiecki Thonet, bo obie fabryki założył mniej więcej w tym samym czasie Michael Thonet. Nawet kosztują podobnie, tyle że tamte „thonety” są w euro – śmieje się architektka. – Ale najważniejsze, że idealnie oddają klimat epoki. Wybieraliśmy je w sklepie na Ursynowie.

Wraz z domem właściciel kupił jedną oryginalną lampę, która wisiała pod sufitem od przedwojnia – to artdekowski pająk. Do niej Katarzyna Rawska dobrała współczesne oświetlenie duńskich i włoskich projektantów.

OGRÓD

Tu się nie wtrącała. – Najcenniejsza jest 80-letnia daglezja oraz prawdopodobnie najstarsza w Podkowie tuja – opowiada gospodarz. – Na grządkach przy domu posadziłem też hortensje, róże i budleje, a także wiosenne tulipany i narcyzy. Reszta zostanie taka, jaka była w latach 30.

Tekst: Joanna Halena

Stylizacja: Katarzyna Sawicka

Zdjęcia: Rafał Lipski

Adres projektantki: Katarzyna Rawska, tel. 788 512 520, www.inplusdesign.pl

SHOWROOM TON: W-wa, Al. Komisji Edukacji Narodowej 47/U10

Informacja o salonach w Polsce: tel.: 22 406 20 00, www.ton.eu

reklama
reklama