reklama
Stół w stylu prowansalskim

Pełen gości dom pod Barceloną

Rustykalne

Andres nigdy nie był duszą towarzystwa, ale odkąd wyprowadził się z Barcelony do domu po dziadkach, 
gości ma co weekend. 

reklama
Konsola w holu zrobiona na zamówienie ze starych desek

Gdy Andres odziedziczył stuletni dom po dziadku w wiejskiej okolicy, nieco ponad godzinę jazdy samochodem od Barcelony, postanowił, że urządzi tam letnisko. Jednak w czasie 2,5-letniego remontu tak się z nim zżył, że przeprowadził się na stałe. 

Wśród winnic. Teraz, zamiast wieczorem wyjść do pobliskiej bottegi, z kieliszkiem wina siada za stołem we własnym ogrodzie. A win ma dobry wybór w najbliższej okolicy – niedalekie miasteczko Vilafranca del Penedès to katalońska stolica tego trunku. Wzgórza otaczające jego posiadłość porastają lasy i winnice, a większość jego sąsiadów to rolnicy, którzy od pokoleń robią wino znane nie tylko 
w Hiszpanii. 

Właściciel ceni rodzinną historię, więc zależało mu, by dom zachował coś z dawnego ducha. Ale zarazem chciał go odświeżyć 
i nieco unowocześnić. Zanim zaczął remont, parę miesięcy zbierał inspiracje. Wiele pomysłów narodziło się też już w trakcie prac. Remont był trudny, bo dom jest tak położony, że większym samochodem się tu nie podjedzie, więc część materiałów trzeba było wyładowywać dalej i dowozić na miejsce taczkami.

stylowy salon w kolorach ziemi z nutą rustykalną
stylowy salon w kolorach ziemi z nutą rustykalną
Właściciel uwielbia gotować dla przyjaciół

Czekolada i mięta. Andres uwielbia pichcić. Często zaprasza na wspólne gotowanie przyjaciół. Nic dziwnego, że centrum domu stanowi kuchnia ze sporą wyspą pośrodku – ze zlewozmywakiem i szafkami na zapasy. Ton nadaje miętowa kuchenka retro z kilkoma piekarnikami – idealna do takiego rustykalnego domu. Miętowe akcenty pojawiają się także w sypialni, holu i salonie, a farbą w tym kolorze pomalowano wszystkie drzwi. Kontrastuje z nimi…  czekolada.

– To jak hołd dla znanych łakoci „After Eight”, moich ulubionych czekoladowych płatków z miętowym nadzieniem – śmieje się Andres. Ten duet połączył z kolorami ziemi – dom jest tak blisko natury, że chciał, by była obecna także w środku. Stąd dużo drewna i naturalne materiały na obiciach, pledach i poduszkach.

Salon z widokiem. Największa zmiana, jaką wprowadził właściciel, to wielkie nowe okno w salonie, które jest jak piękny żywy obraz. Na wprost urządził kącik wypoczynkowy. Uwielbia usiąść tu pod wieczór i patrzeć na zachód słońca, które chowa się za wzgórzami.
Wygodnie usadowić można się też na miękkiej ławie, która zajęła miejsce okiennego parapetu. A jeśli Andresowi przyjdzie ochota obejrzeć film, ze sprytnej szafki pod nią wyciąga projektor. 

Stół w stylu prowansalskim
Nad prowansalskim stołem i krzesłami zawisł oryginalny żyrandol w kształcie drzewa. Metalowe liście pięknie odbijają światło.
Na mały balkon obok sypialni Adres lubi wyjść zaraz po przebudzeniu. Ma stąd widok na cały ogród i okoliczne wzgórza.

Stare i nowe. Nie tylko okno to powiew nowego. Na nowo zrobiono też zabudowę kuchni według projektu Lourdes Adell z Deulonder Arquitectura Domestica, praktyczne ścienne szafy w sypialni i białe wewnętrzne okiennice. Ale Andres zachował też rzeczy, które były tu już sto lat temu. Ze starych drzwi zrobił zagłówek łóżka, a z innych odzyskanych desek – komodę, która stoi na wprost wejścia. Ale największą dumą pana domu jest wspaniała terakotowa podłoga w kuchni i małej łazience. Wszystkie płytki zostały delikatnie zdjęte, starannie wyczyszczone i położone z powrotem.

Czasami, gdy wiosną budzi go śpiew ptaków, otwiera okiennice 
w sypialni i wychodzi na niewielki balkon, z którego ogród widać jak na dłoni. Myśli wtedy, że kilkadziesiąt lat temu tak samo wyglądały poranki jego dziadków. I cieszy się, że dalej tworzy historię tego miejsca. Kto wie, może i jego będą w przyszłości tak wspominać wnuki, które tu zamieszkają? Na razie szuka żony. 

Tekst: Carlona Gonzalez Miranda

Opracowanie: Agnieszka Wojcińska

Zdjęcia: Fernando Bedon/ RBA