Projektowała wille dla takich sław, jak Greta Garbo czy Ingrid Bergman i meble na cieniutkich nóżkach. Greta Magnusson-Grossman zaszczepiła szwedzki modernizm w Kalifornii.
 

„Jaka będzie pierwsza rzecz, którą pani zrobi w Ameryce?” – pytali dziennikarze tłoczący się w porcie w San Francisco. „Kupię sobie samochód i parę szortów” – odpaliła Greta. W 1940 roku wysiadła z liniowca, na którym wraz z mężem, słynnym brytyjskim jazzmanem pochodzenia żydowskiego, uciekali z Europy przed Hitlerem. Ciekawość dziennikarzy była uzasadniona – Greta Magnusson, wychowana w rodzinie szwedzkich producentów mebli, miała już na koncie wiele sukcesów. Przede wszystkim nagrodę Szwedzkiego Stowarzyszenia Projektantów Przemysłowych, wręczoną po raz pierwszy w historii kobiecie.

reklama


Małżeństwo osiadło w Los Angeles i na Rodeo Drive Greta otworzyła pracownię Magnusson-Grossman Studio. Skupiła się na projektowaniu oświetlenia i mebli, które wyróżniały się smukłymi proporcjami i unikalnym połączeniem materiałów. Bardzo szybko zyskała poklask hollywoodzkiej klienteli. Dzięki ukończonym jeszcze w Szwecji studiom architektonicznym mogła projektować też domy, w L.A. pozostawiła po sobie kilkanaście modernistycznych perełek. Przeszklone wille, w których udało jej się zastosować wszystkie zdobycze Bauhausu, stały się jej znakiem firmowym. Została specjalistką od trudnych działek, potrafiła bowiem brawurowo wkomponować geometryczną bryłę budynku w bardzo strome, skaliste podłoże. W domach jej autorstwa zamieszkały między innymi Greta Garbo i Ingrid Bergman. Dwie lampy Grossman stały się ikonami designu: biurkowa Cobra przypominająca nastroszoną kobrę i smukła podłogowa Gräshoppa. Kolekcjonerzy polują na oryginały z lat 40. i 50. Za jedną z takich lamp na aukcji zapłacono ponad 37 tysięcy dolarów…


Tekst: Beata Majchrowska
Zdjęcia: 1STDIBS.com, Gubi.dk, Wikipedia