reklama

Grafiki i kolaże Zuzanny Żmudzińskiej

Artyści

Zuzanna Żmudzińska kocha niedopowiedzenia. Kiedyś na jej kolaż zwrócił uwagę ambasador Hiszpanii. – Przyszedł z pieskiem. Koniecznie chciał wiedzieć, co artysta miał na myśli. Dużo to się nie dowiedział, ale miło pogawędziliśmy o sztuce – śmieje się Zuzanna. I powiesił Żmudzińską w swojej rezydencji na Myśliwieckiej w Warszawie.

W domu zawsze rozmawiali o sztuce. – Tato, profesor Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, maluje abstrakcyjne obrazy na zardzewiałych blachach. Mama jest adiunktem i świetnym ilustratorem. Zresztą, choć amatorsko, malował także pradziadek – opowiada. Z rodziną ma wspólny mianownik, jeśli chodzi o gust i kolorystykę, ale poszła inną drogą. Skończyła grafikę na warszawskiej ASP w pracowni prof. Rafała Strenta. Uwielbia technikę suchej igły albo kolografię, bawi się w monotypię, kolaże. Jeśli maluje farbami, to nigdy prosto z tubek. Raczej komponuje: szarości z brudnym różem i dominantami. Pędzla używa sporadycznie, zwykle wybiera szpachelkę. – Lubię mięsiste prace, kiedy widać fakturę i zderzenie matu z połyskiem. Działanie pod publikę jest nie dla mnie – wyjaśnia.

Inspiracji szuka w gotyckiej architekturze, gdy chodzi o mistrzów, poprzeczkę zawiesza wysoko. Imponują jej prekursorzy: Bosch, Bruegel, Starowieyski i koniecznie da Vinci, bo sztuka była dla niego pretekstem do przeróżnych działań w życiu – wylicza jednym tchem. – Doceniam ich warsztat i „łapę”. Czuję wobec ich sztuki wielką pokorę.
Czasem miłość do sztuki zamienia na grę w szachy, bilard, jazdę konną i ruletkę w kasynie.

Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: archiwum artystki
Kontakt do Zuzanny Żmudzińskiej: agatazuzanna7.7@gmail.com,
tel. 604 093 520

reklama
reklama