reklama

Obrazy Józefa Chyżego

Artyści

Józef Chyży zamyka się w swojej pracowni – czasem wpuści kota, który „pomaga”, włażąc łapami na paletę – i włącza ulubione kawałki. Przy Radiohead, Davidzie Bowie i etnofolkowych klimatach zabiera się do pracy. Emocje z muzyki często przelewa na obraz.

W pracach zostawia różne tropy dla widza. – Czasem ktoś kupi obraz, a kilka miesięcy potem dzwoni: „Józek, wcześniej w ogóle nie zauważyłem tego szczegółu” – śmieje się malarz. W sztuce poza muzyką inspiruje go poezja, zwłaszcza Ewy Lipskiej. – Lubię wieloznaczność i zabawę słowem – opowiada. – Podobnie maluję: składam elementy, buduję kolejne warstwy znaczeń.
Nie interesuje go rzeczywistość. Sztuka ma być oderwaniem się od ziemi, podróżą do zakamarków wyobraźni. Dlatego na przykład zwierzęta z jego płócien niewiele mają wspólnego z tym, jak naprawdę wyglądają. Ważne są za to ich charakter, sposób poruszania się i emocje.

Malowanie? To szybki rysunek i benedyktyńska praca nad kolorem. Często ręka „wyprzedza” głowę, rysunek powstaje automatycznie, bez zastanawiania się. Z kolorami jest trudniej, trzeba je dobierać uważnie. To kwestia odczuwania i nastroju. Dlatego obrazy powstają nawet i kilka miesięcy. – Moje prace to często taki „atlas myśli”, rodzaj notatnika – dodaje malarz. Ostatnio na płótnach pojawiają się, jak mówi, szlachetne postaci, osoby z dawnych fresków i płócien. Sam nie wie, skąd się wzięły, może z potrzeby wyciszenia czy wyjścia poza czas.

Na co dzień prowadzi warsztaty artystyczne dla dzieci i młodzieży. – To fajna praca, dzieciaki pozwalają odświeżyć emocje i wrażliwość.

Tekst: Stanisław Gieżyński
Zdjęcia: archiwum artysty
Kontakt do artysty: www.jozefchyzy.pl

reklama
reklama