reklama

Obrazy Rafała Ereta

Artyści

Rafał Eret żartuje, że jest malarzem małomiasteczkowym. Pochodzi z Lubartowa, tu się wychował i tu mieszka. I choć na studia wyjechał do Amsterdamu, świat go nie wciągnął. Duże miasta też. – Są tak hałaśliwe, że przeszkadzają w skupieniu i nie pozwalają malować – tłumaczy. A dla Rafała malowanie jest najważniejsze. Od czasu, gdy jako pięciolatek dostał książkę o Luwrze i zakochał się we wszystkim, co zobaczył tam na ścianach.


Nie lubi opowiadać o sobie i swoich obrazach. Woli, by przemawiały za niego płótna. Niech po prostu budzą w widzu emocje. – To taki mój sposób na pokonanie wstydliwości, a przy tym wydaje mi się, że obrazy przekazują coś, czego nie można nazwać – opowiada. Nie przepada też za wymyślaniem tytułów – kolejny przykład niechęci do słów. – Najlepiej, gdyby ktoś robił to za mnie – śmieje się.


Inspiracji szuka wkoło siebie. Równie interesujący są ludzie na ulicy, jak i osiedle brzydkich domków z lat 70., na którym zresztą mieszka. – Te najciekawsze scenki i obrazki zostają mi w głowie, trafiają na płótno – tłumaczy. To może być wszystko: człowiek koszący trawę przed domem, ojciec z synem w parku, a nawet stojące przy drodze dziewczyny lekkich obyczajów. Impulsem do namalowania jednego z obrazów była fasada kamienicy podpatrzona na krakowskim Podgórzu.


Bardzo często maluje pejzaże. – Pewnie dlatego, że za domem mam już tylko łąki i mogę non stop je podglądać – mówi. Wędrówka po lesie czy polu zbliża do natury i uwalnia wyobraźnię. Skłania też do fantazjowania. Widać to w pracach Rafała, bo nie wszystkie są realistyczne. Tu i ówdzie zdarza się fantastyczny, baśniowy element. – Żongluję i bawię się w głowie tym, co zaobserwowałem – opowiada. – Potem staję przed sztalugami.

Niektóre obrazy powstają natychmiast, artysta ma już zaplanowany każdy ruch ręki. Inne zajmują więcej czasu, trzeba do nich powracać.

A co robi „małomiasteczkowy malarz”, gdy jednak nie maluje? Spaceruje po nadrzecznych łąkach i pomaga swojej dziewczynie projektować biżuterię z drewna, miedzi i mosiądzu.

Tekst: Stanisław Gieżyński
Zdjęcia: archiwum artysty, Galeria ATU
Kontakt do artysty: Galeria Wirydarz, www.wirydarz.com.pl

reklama