Katarzyna Jędrysik-Castelli malarstwo

Kolory, zapachy i… południowe światło – włoskie inspiracje w malarstwie Katarzyny Jędrysik-Castelli

Artyści

Wnikliwie obserwuje przedmioty oraz ludzi, a potem na płótnie stara się oddać ich ukryty charakter. Nastroje buduje kolorami i światłem.

Katarzyna Jędrysik-Castelli malarstwo
„Czekamy”, 2017 r.

Z Katarzyną Jędrysik-Castellini rozmawia Agnieszka Wójcińska

Twoje obrazy byłyby inne, gdyby nie Włochy, gdzie spędziłaś 16 lat?

To tam na wakacjach spotkałam przyszłego męża, Włocha, i z jego powodu, niespodziewanie, zamieszkałam w tym kraju. Na początku w Conegliano, ślicznym małym miasteczku niedaleko Wenecji, potem w Mirandoli, Bolonii, Modenie, w końcu w Ankonie i Falconarze nad Adriatykiem, w rodzinnych stronach męża. Zwiedziłam kawał tego kraju, a każdy z jego zakątków był inny. Tamtejsze kolory, zapachy, klimat, jedzenie miały duży wpływ na mój sposób malowania. Ale chyba najważniejsze było mocne południowe światło, a także ludzie, których charaktery i tradycje poznawałam. No i przedmioty, bo Włosi mają talent do wyszukiwania pięknych rzeczy i respekt dla nich.

Choć dorastałaś wśród malarzy – babcia, rodzice i brat skończyli ASP – najpierw wybrałaś grę na pianinie. Kiedy odkryłaś malarstwo?

Samo jakoś tak wyszło. Pewnego dnia rodzice ustawili mi martwą naturę, a ja siadłam i odrobiłam lekcję. Namalowałam farbami olejnymi realistyczny obraz, który wszystkim się bardzo podobał. Zdecydowałam się na studia na ASP. Ale nadal gram i komponuję, uwielbiam to i wciąż gdzieś w głębi żałuję, że nie poszłam do konserwatorium. Myślę, że zarówno język muzyki, jak i malarstwa są mi potrzebne. Gdy więcej gram, nie maluję, a gdy maluję, muzyka jest z boku, ale obie te rzeczy mnie wyrażają.

Katarzyna Jędrysik-Castelli malarstwo
„Il futuro – przyszłość”

Zamiłowanie do martwych natur pozostało.

Uwielbiam je – są stabilne, nie ruszają się, tylko światło się zmienia. Z Włoch przywiozłam sobie dzbanki, które znalazłam w starej świniarni niedaleko domu teściowej. Uratowałam je przed wyrzuceniem i namiętnie maluję. Czasem dodaję obok ptaki – prawdziwe albo wymyślone – ożywiają obraz.

Te stworzenia są też nośnikami emocji, mojego nastroju, zależnie od niego maluję je w żywych albo ciemniejszych barwach.

Obrazów z ludźmi masz jednak najwięcej...

To najważniejszy temat. Staram się zrobić im analizę wewnętrzną, ukazać to, co w środku, czego nie pokazują otoczeniu, bo boją się odsłonić. Najczęściej przedstawiam prawdziwe osoby, choć na obrazie niekoniecznie są do siebie podobne fizycznie. Bardziej zależy mi, by pokazać ich charakter. I mimo braku fizycznego podobieństwa one się w moich pracach bez problemu odnajdują. Czasami maluję też wymyślone postacie, ale najbardziej lubię te rzeczywiste. Fotografuję ludzi albo zapamiętuję, a potem dopowiadam coś od siebie na obrazie.

Brunetka z jamnikiem, trzech chłopców z psami. Kim oni są?

Kobietę wymyśliłam. A chłopcy to bracia i ich prawdziwe psy. Znam ich bardzo dobrze, więc starałam się na tym obrazie pokazać ich charakter – składa się na to przestrzeń, w której żyją, ich historia, zainteresowania, relacje między sobą. Każdy jest inny i choć na płótnie nie są fotograficznie przedstawieni, rozpoznali się bez trudu.

Katarzyna Jędrysik-Castelli malarstwo
„Pobaw się ze mną”
Katarzyna Jędrysik-Castelli malarstwo
„Martwa z żołną” 2017 r.

A skąd się wzięły arlekiny czy Pinokio?

Zaczęłam je malować pod wpływem obyczajów z Wenecji i Conegliano – tam cały czas trwał wokół mnie teatr, były festyny, na które ludzie uwielbiali się przebierać na przykład w renesansowe stroje. Pinokio to inspiracja z Muzeum Zabawek w Sirolo. Miałam tam gęsią skórkę z emocji, oglądając eksponaty. Przecież one do kogoś należały, opowiadają historię dzieci, które bawiły się nimi przed dziesiątkami lat. Na przykład lalki zrobione są tak mistrzowsko, że wyglądają jak żywe. Porobiłam im zdjęcia i wciąż do nich wracam na obrazach. Był tam też Pinokio, który zainspirował całą serię prac. To symbol bardzo wieloznaczny, który szalenie lubię – kojarzy mi się z osobą zamyśloną, marzącą o czymś. No i przypomina o ukochanych Włoszech.

Kontakt do artystki: facebook.com/Katarzyna-Jedrysik-Castellini

Zdjęcia: archiwum artystki
Materiały prasowe galeria art.pl


Przeczytaj też: 

Zwierciadła Kalendarz Zwierciadła Kalendarz